Wtorkowy wieczór w wykonaniu polskich szczypiornistów nie przyniósł oczekiwanego zwrotu akcji. Podopieczni Joty Gonzaleza ulegli Włochom 28:29 w ostatnim meczu fazy grupowej Euro 2026, zamykając tym samym swój udział w turnieju na niechlubnej czwartej pozycji w grupie.
Decydujące sekundy i zamieszanie na parkiecie
Portugalski szkoleniowiec szczerze przyznał po spotkaniu, że w kluczowych momentach meczu wydarzyło się coś nieprzewidzianego. – Graliśmy 7 na 6 w ofensywie, ale zdecydowałem, że bramkarz pozostanie na boisku, bo remis nam wystarczał – tłumaczył Gonzalez. – Niestety doszło do zamieszania, jeden zawodnik za dużo pojawił się na parkiecie. To spowodowało stratę piłki, a Włosi tego nie zmarnowali.
Debiutujący na dużej imprezie selekcjoner nie ucieka jednak od szerszej autorefleksji. – To mój pierwszy turniej z kadrą. Prawdopodobnie próbowałem nauczyć zawodników i wdrożyć zbyt wiele elementów jednocześnie. Gra stała się przez to nadmiernie skomplikowana, podczas gdy w niektórych sytuacjach potrzebne było uproszczenie – analizował trener, zapewniając jednocześnie o kontynuacji intensywnej pracy.
Zawodnicy wskazują na szerszy problem
Mikołaj Czapliński przestrzegał przed szukaniem przyczyn porażki wyłącznie w dramatycznej końcówce. – To tylko jedna akcja z całego spotkania. W pierwszej połowie straciliśmy mnóstwo piłek, niecelnie rzucaliśmy, a w defensywie zbieraliśmy za dużo wykluczeń. To nas zabiło – ocenił skrzydłowy.
Golkiper Jakub Skrzyniarz również podkreślił, że drugą odsłonę meczu Polacy rozegrali solidnie, ale zabrakło konsekwencji. – Mieliśmy swoje szanse, staliśmy dobrze w obronie, ale zamiast budować przewagę, graliśmy bramka za bramkę. To finalnie przechyliło szalę na stronę rywali – zauważył bramkarz.
Paweł Paterek zwrócił uwagę na kluczowy fragment pierwszej połowy. – Prowadziliśmy 10:7, a do przerwy przegrywaliśmy już 13:15. Po takim ciosie trudno było odrobić straty. Nawet gdy dochodziliśmy do remisu, nie udało się przełamać Włochów i wyjść na prowadzenie – podsumował rozgrywający.
Przed Polską marcowe boje o mundial
Choć końcowa pozycja kadry w klasyfikacji Euro 2026 zostanie ustalona po środowych meczach, już teraz wiadomo, że czwarte miejsce w grupie ma bezpośrednie konsekwencje. Biało-Czerwoni walkę o awans na mistrzostwa świata 2027 rozpoczną od drugiej rundy kwalifikacji. W dniach 18-23 marca czeka ich dwumecz z Łotwą, przy czym pierwsze starcie odbędzie się przed polską publicznością.
Rozczarowanie całym turniejem jest w kadrze powszechne. – Chcieliśmy tutaj wygrywać, byliśmy przygotowani, ale zagraliśmy bardzo słaby turniej – nie ukrywał Czapliński. Teraz przed zespołem Gonzaleza czas na wyciągnięcie wniosków i ciężką pracę przed marcowymi eliminacjami.
Źródło: zprp.pl
