Piątkowy wieczór w Debreczynie okazał się koszmarem dla polskich szczypiornistów. Porażka 21:29 z Węgrami to cios, który odbił się głośnym echem nie tylko w szatni, ale przede wszystkim w głowie trenera kadry. Jota Gonzalez w sobotę stanął przed dziennikarzami i bez ogródek przyznał, co przeżywał po tym spotkaniu.
Bezsenność i frustracja po meczu otwarcia
– Nie zmrużyłem oka przez całą noc – wyznał portugalski szkoleniowiec. Słowa te doskonale oddają rozmiar frustracji po spotkaniu, w którym Polacy popełnili zbyt wiele błędów i zmarnowali kilkanaście dogodnych okazji. Gonzalez podkreślił, że jego zawodnicy walczyli z pełnym zaangażowaniem, ale ilość straconych piłek i nietrafionych rzutów w prostych sytuacjach otworzyła Węgrom drogę do łatwych bramek.
– Podejmowaliśmy ryzyko, grając systemem siedmiu zawodników w polu, ale bez skuteczności w ataku tylko ułatwialiśmy rywalom życie – analizował trener. Z jego wypowiedzi przebija gorycz, ale też świadomość, że pewne elementy gry funkcjonowały poprawnie. Formacja defensywna pracowała solidnie, problem leżał po drugiej stronie parkietu.
Skrzyniar gotowy, Jankowski zawieszony
Gonzalez musiał również zmierzyć się z kadrową łamigłówką. Jakub Skrzyniar opuścił piątkowy pojedynek z urazem, co wywołało niepokój w sztabie. Na szczęście wiadomości są dobre – bramkarz Łomży Industrii Kielce będzie do dyspozycji na niedzielne starcie z Islandczykami.
– Rozmawiałem zarówno z Kubą, jak i lekarzami. Dostałem zapewnienie, że będzie gotowy. To dla nas kluczowa informacja – podkreślił selekcjoner z wyraźną ulgą w głosie.
Gorzej wygląda sytuacja na pozycji obrotowego. Wiktor Jankowski został zawieszony i opuści dwa kolejne mecze. To dodatkowy kłopot, zwłaszcza że w starciu z Węgrami z kartek pauzował Dawid Dawydzik. Portugalczyk rozważa pilne powołanie kolejnego zawodnika na tę pozycję.
Islandia – jeden z najtrudniejszych rywali
Przed Polakami zadanie wręcz gigantyczne. Islandia to drużyna z najwyższej półki światowej piłki ręcznej, pełna gwiazd występujących w topowych klubach Europy, triumfatorów Ligi Mistrzów. Gonzalez nie ma złudzeń co do jakości przeciwnika.
– Uważam ich za jeden z najlepszych zespołów globu. Są śmiertelnie groźni w grze jeden na jeden, doskonale wykorzystują obrotowego, a ich rzuty z dystansu to czysta klasa – wyliczał szkoleniowiec.
Czy Polacy zdecydują się na taktyczne modyfikacje? Gonzalez zapowiada ewolucję, nie rewolucję. Nie ma czasu na przebudowę fundamentów, nad którymi pracował przez dwa tygodnie w Cetniewie. Będą za to subtelne korekty, dostosowanie obrony i ataku do specyfiki skandynawskiego rywala.
Mecz o wszystko
Niedzielne spotkanie to dla Biało-Czerwonych starcie bez prawa do pomyłki. Ewentualna porażka w połączeniu ze zwycięstwem Węgier nad Włochami definitywnie zamknie Polakom drogę do rundy głównej mistrzostów Europy. Presja jest ogromna, ale kadra Gonzaleza nie ma wyjścia – musi walczyć do samego końca.
Początek meczu Polska – Islandia w niedzielę 18 stycznia o godzinie 18:00. Transmisję przeprowadzą TVP Sport oraz Eurosport 1.
Źródło: zprp.pl
