Sobotnie losowanie trzeciej rundy kwalifikacji do mistrzostw świata przyniosło rozstrzygnięcie – zwycięzca marcowego dwumeczu Polska-Łotwa zmierzy się w maju z Austrią. Kibice już snują scenariusze, ale selekcjoner Biało-Czerwonych trzyma emocje na wodzy.
Łotwa priorytetem numer jeden
Gonzalez jasno wyznacza hierarchię celów. Jego uwaga skupia się wyłącznie na zbliżającym się starciu z reprezentacją Łotwy, które rozegrane zostanie w dniach 18-23 marca tego roku.
– Nie możemy pozwolić sobie na myślenie o tym, co będzie w maju, skoro w marcu czeka nas trudne wyzwanie – podkreśla Portugalczyk. – Dopóki nie uporamy się z Łotwą, wszelkie spekulacje o Austrii pozostają bezprzedmiotowe.
Szacunek dla bałtyckiego przeciwnika
Opiekun polskiej kadry dostrzega, że rywale znad Bałtyku przechodzą fazę sportowej odbudowy. Kluczową rolę w tym procesie odgrywa Dainis Kristopans, wokół którego Łotysze budują swoją grę.
– To drużyna, która prezentuje solidną piłkę ręczną i przekonująco radziła sobie w dotychczasowych meczach kwalifikacyjnych – ocenia Gonzalez. – Czekają nas wymagające pojedynki, ale zrobimy wszystko, by wywalczyć awans.
Austria w tle
Choć mecze z Austriakami to jeszcze muzyka przyszłości (termin 13-17 maja), selekcjoner nie ukrywa, że alpejska reprezentacja zasługuje na respekt. Niedawne Euro pokazało, że ekipa znad Dunaju potrafi stawiać opór europejskim potęgom.
– Austria udowodniła podczas ostatniego czempionatu, że jest niewygodnym przeciwnikiem dla każdego. Wystarczy przypomnieć ich występy przeciwko Niemcom, Hiszpanii czy zwycięstwo z Serbią – zauważa trener.
Jednak te refleksje pozostają na razie w sferze teorii. Praktyka zacznie się w połowie marca, gdy Polacy wyjdą na parkiet w pierwszym meczu z Łotwą. Dopiero wtedy okaże się, czy majowe starcie z Austrią stanie się rzeczywistością.
Źródło: zprp.pl

