Reklama
Aktualności

Gębala przed starciem z Włochami: Musimy przestać marnować piłki w ataku

Autor: Redakcja34 wyświetleń
Gębala przed starciem z Włochami: Musimy przestać marnować piłki w ataku

Maciej Gębala nie ukrywa, że wtorkowe starcie z Włochami to klucz do lepszej ścieżki w eliminacjach do mistrzostw świata. Obrotowy Biało-Czerwonych zapowiada walkę o trzecie miejsce w grupie i podkreśla radość z powrotu brata do kadry. "Tomek daje nam ogromną stabilność w defensywie" - zaznacza zawodnik HC Erlangen.

Reklama

Wtorkowy pojedynek z reprezentacją Włoch (godz. 18.00) rozstrzygnie nie tylko o końcowej pozycji Polski w grupie F na EHF EURO 2026, ale przede wszystkim wyznaczy drogę Biało-Czerwonych w kwalifikacjach do mundialu 2027. Obie drużyny po dwóch meczach mają zero punktów na koncie, ale Polska dysponuje lepszym bilansem bramkowym, co przy ewentualnym remisie zagwarantuje jej wyższą lokatę.

Stawka wyższa niż tylko prestiż

Trzecia pozycja w grupie oznacza dla polskiej kadry miejsca 13-18 w końcowej klasyfikacji turnieju oraz start w eliminacjach mundialowych dopiero od trzeciej rundy w maju 2026 roku. To z kolei daje znacznie większe szanse na korzystne rozstawienie. Czwarta lokata to perspektywa pozycji 19-24 i konieczność walki już od marca, od drugiej rundy kwalifikacji, w dwumeczu z Łotwą.

Podopieczni trenera Marcina Lijewskiego w obecnej sytuacji znaleźli się po porażkach z Węgrami (21:29) oraz Islandią (23:31). Zwycięstwo Węgrów nad Włochami (32:26) definitywnie przekreśliło polskie nadzieje na awans do fazy pucharowej.

Recepta na sukces? Mniej strat, ta sama obrona

"Podejdziemy do tego meczu identycznie jak do pierwszych dwóch spotkań na EURO, bo waleczności nam nie brakowało" - mówi wprost Maciej Gębala. "Problem nie leżał w naszym nastawieniu. Zawsze bijemy się na parkiecie z pełnym zaangażowaniem. Tak będzie i teraz, tylko musimy popełnić mniej błędów w ataku" - dodaje obrotowy.

Według zawodnika Erlangen klucz do zwycięstwa jest prosty: kontynuować solidną grę w defensywie, która była wizytówką Polaków w pierwszych meczach, oraz znacząco ograniczyć straty piłek w ofensywie. "Nie ma tu wielkiej filozofii. W obronie robimy swoje, teraz musimy przestać marnować szanse z przodu" - tłumaczy.

Włosi silniejsi niż dwa lata temu

Gębala ostrzega przed niedocenianiem rywali. "To lepszy zespół, niż wielu myśli. Graliśmy z nimi w eliminacjach do EURO 2024, wygraliśmy 31:29, ale wtedy byli słabsi niż dziś" - podkreśla.

Za dynamicznym rozwojem włoskiej piłki ręcznej stoi przede wszystkim Bob Hanning, jedna z najważniejszych postaci w niemieckiej szczypiorniak. "Przejmując włoską kadrę, od razu ściągnął wielu młodych graczy do swojej akademii w Berlinie, która jest najlepsza w Niemczech. To były ogromne kroki w rozwoju włoskiej reprezentacji" - wyjaśnia polski obrotowy.

Niebezpieczni indywidualiści z Bundesligi

Jako zawodnik niemieckiej ekstraklasy, Gębala doskonale zna kluczowych zawodników rywali. "Domenico Ebner to piąty bramkarz Bundesligi pod względem obron, mimo że jego Leipzig jest ostatni w tabeli" - wymienia. "Simone Mengon z Stuttgartu to jeden z najlepszych w grze jeden na jeden w całych Niemczech. Jego brat bliźniak Marco, grający w drugiej lidze, także świetnie radzi sobie w ataku, a w defensywie jako wysunięty obrońca jest naprawdę niewygodny."

Wśród innych wyróżniających się Włochów Gębala wymienia Andreę Parisiniego, solidnego obrotowego z francuskiego Limoges, oraz Leo Prantnera, młodego prawego skrzydłowego Fuechse Berlin, który niedawno wrócił po zerwaniu więzadeł krzyżowych.

Nietypowy styl gry wyzwaniem dla Polski

"Włosi grają niekonwencjonalnie" - ostrzega zawodnik. "Obrona 3-3, atak z czterema rozgrywającymi, często bez obrotowego. To nowy trend w piłce ręcznej, bardzo popularny teraz w Bundeslidze. Stuttgart, Eisenach, Lemgo, nawet mój Erlangen tak grają."

Tego typu system wymaga zupełnie innego podejścia taktycznego. "To bardzo niewygodne dla zespołów, które nie trenują tego na co dzień. Potrzebna jest całkowicie inna organizacja defensywy. Mam nadzieję, że dobrze się nastawimy i nasza obrona zadziała skutecznie także w nieco zmienionym stylu" - wyjaśnia reprezentant Polski.

Wspomnienie dramatycznego zwycięstwa

Ostatnie starcie obu drużyn miało miejsce w 2023 roku w ramach eliminacji. Polska wygrała 31:29, ale jak wspomina Gębala, nie było łatwo. "Przez całe spotkanie goniliśmy wynik, bo prowadzili kilkoma bramkami. Pamiętam jak dziś bramkę Damiana Przytuły przy podwójnym bloku - sygnalizacja na czas, wysoki kozioł pod samo okienko. Akcja, która praktycznie nie miała prawa wyjść."

Dla Włochów była to ogromna strata. "To był dla nich mecz o pierwsze w historii mistrzostwa Europy. My byśmy się zakwalifikowali nawet przegrywając, ale oni musieli czekać kolejne dwa lata. Teraz w końcu są na wielkim turnieju" - dodaje obrotowy.

Sekret skutecznej defensywy

Pytany o fenomen polskiej obrony, Gębala najpierw śmieje się, po czym analizuje: "Po prostu mamy dobrych obrońców. Z Tomkiem, mimo naszych gabarytów, dobrze radzimy sobie w pojedynkach i jesteśmy dość mobilni jak na wzrost i wagę. To było szczególnie widać u Tomka w meczu z Islandią - nie przegrał chyba żadnego pojedynku sam na sam. Jego nogi może nie są tak szybkie jak u Michała Olejniczaka, ale i tak nikt go nie przeszedł."

"Olej to współczesny pitbull, współczesny szczypiornista. Nie dwumetrowy, ale błyskawiczny i bardzo silny" - charakteryzuje kolegę z formacji. "Marek Marciniak, Andrzej Widomski - też bardzo solidni. A skrzydłowi mocno zaciśniają z boków. Chyba to jest klucz."

Największym problemem obrony z wysokimi zawodnikami zwykle bywa powstrzymanie gry indywidualnej. "A to nam akurat dobrze wychodzi. Dlatego możemy tak skutecznie wspierać bramkarzy, którzy na tym turnieju także odbijają sporo piłek" - podsumowuje.

Radość z powrotu brata

Tomasz Gębala wrócił do kadry po trzech latach przerwy, co dla Macieja ma wymiar zarówno sportowy, jak i osobisty. "Bardzo się cieszę, że znów możemy razem grać. Mamy mało wspólnego czasu. Kiedyś w Płocku czy Magdeburgu było inaczej, teraz ja w Niemczech, on w Polsce. Mało wolnego, a z Erlangen do Gdyni jest dwanaście godzin jazdy. Żeby jeszcze Tomek był akurat dostępny w tym samym czasie - to musi się naprawdę złożyć."

"Na zgrupowaniu możemy trochę nadrobić zaległości, pogadać. Ale przede wszystkim liczą się sprawy sportowe - Tomek daje nam ogromną stabilność w obronie" - podkreśla.

Mecz Polska - Włochy rozpocznie się we wtorek 20 stycznia o godzinie 18.00. Transmisję przeprowadzą TVP Sport oraz Eurosport 1.

Źródło: zprp.pl

💬 Dyskutuj na ten temat w naszym #HydePark

Dołącz do rozmowy, podziel się swoją opinią i poznaj innych fanów piłki ręcznej!

Przejdź do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Polecane
Ładowanie...