Trzeci mecz, trzecia porażka. Polscy szczypiorniści wrócą z mistrzostw Europy z bagażem gorzkich doświadczeń i świadomością, że sami pozbawili się szans na sukces. Drużyna Joty Gonzaleza uległa kolejno Węgrom (21:29), Islandii (23:31) i na koniec minimalnie Włochom (28:29), kończąc turniej na ostatnim miejscu w grupie F.
Najgorszy wynik od pięciu lat
Końcowa pozycja w klasyfikacji – 20. lub 21. lokata, w zależności od rezultatu środowego starcia Holandia – Gruzja – to wyrównanie najsłabszego wyniku w historii polskich występów w czempionatach Starego Kontynentu. Taki sam rezultat zanotowaliśmy w 2020 roku, również kończąc turniej bez zdobyczy punktowej.
Konsekwencje sportowe są poważne. Podopieczni hiszpańskiego szkoleniowca muszą już w marcu przystąpić do barażowej batalii o mundial. W dniach 18-23 marca czeka ich dwumecz z Łotwą w drugiej rundzie kwalifikacji do MŚ 2027. Co gorsza, jeśli awansują dalej, do losowania trzeciej rundy wejdą jako zespół nierozstawiony.
Gębala: Sami sobie psujemy wszystko
Maciej Gębala nie krył frustracji po zakończeniu turnieju. – Za nami trzy bardzo podobne spotkania, w których własnoręcznie rujnowaliśmy swoje szanse – stwierdził bez ogródek obrotowy. – Nikt nie może nam zarzucić braku zaangażowania czy profesjonalizmu. Wychodziliśmy na każde starcie maksymalnie skoncentrowani i przygotowani, dawaliśmy z siebie absolutnie wszystko. Niestety, piłka ręczna potrafi być okrutna.
Doświadczony reprezentant wskazał główny problem kadry. – Traciliśmy mnóstwo piłek. De facto nie przegrywaliśmy z rywalami, tylko sami ze sobą – podkreślił.
Kapitan nie zapomniał jednak o najważniejszych osobach w trudnych chwilach. – Ogromne podziękowania dla naszych fanów w Szwecji. Było ich naprawdę wielu i mimo wyników zostali z nami do końca. Dopingowali nas od pierwszej do ostatniej minuty, po meczach przybijali piątki i rozmawiali. To wielkie wsparcie – zaznaczył Gębala.
Czapliński: Brakło konsekwencji przez 60 minut
Mikołaj Czapliński, który podczas turnieju osiągnął jubileusz setnej bramki w kadrze, również dokonał szczerze analizy. – Z Węgrami i Islandią rozegraliśmy naprawdę solidne pierwsze połowy. Problem w tym, że przeciwko takim ekipom trzeba utrzymać wysoki poziom przez całe 60 minut – zauważył skrzydłowy.
Według niego kluczem do porażek były błędy własne. – Nie padliśmy w obronie, ale przez nadmiar strat – wyrzuconych piłek i nietrafionych sytuacji. Tak nie da się konkurować z czołówką – ocenił.
Spotkanie z Włochami przyniosło natomiast inne problemy. – Mieliśmy ogromne kłopoty z ich grą jeden na jeden. Wielokrotnie wychodziliśmy na dwuminutowe kary, graliśmy w osłabieniu i to nas kosztowało – tłumaczył reprezentant Polski.
Co dalej z kadrą?
Obaj zawodnicy zgodnie podkreślają, że reprezentacja musi wyciągnąć wnioski z niepowodzenia. – Zebraliśmy doświadczenie w starciach z europejską elitą. Teraz musimy popracować przede wszystkim nad skutecznością i rozwiązaniami w ataku, bo defensywa funkcjonuje poprawnie – wskazał Czapliński.
Zaskakujące jest jego spostrzeżenie dotyczące przygotowania taktycznego. – Mamy świetną analizę wideo rywali, ale w trakcie meczu coś się wyłącza i nic nie układa się po naszej myśli. To wymaga głębokiej refleksji – dodał skrzydłowy.
Pomimo trudnej sytuacji przed marcowymi barażami, reprezentanci zachowują bojowego ducha. – Skomplikowaliśmy sobie sytuację przed kwalifikacjami do mundialu, to fakt. Ale będziemy walczyć o awans – zapewnił Czapliński.
Gębala z kolei podsumował nastoje w kadrze i zwrócił się bezpośrednio do fanów. – Przepraszamy, że tak to wyszło. Miejmy nadzieję, że już wkrótce będziemy dostarczać wam więcej radości z oglądania naszych meczów. Wiemy, że przyszłość będzie trudniejsza przez słabszą pozycję w losowaniach. Liczymy jednak na odrobinę szczęścia – zamiast Danii czy Francji chcielibyśmy dostać zadanie do rozwiązania – zakończył obrotowy.
Pierwszy mecz barażowy z Łotwą odbędzie się w Polsce. To właśnie w rodzimej hali polscy szczypiorniści będą musieli rozpocząć odbudowę pozycji na międzynarodowej arenie.
Źródło: zprp.pl
