Kiedy spojrzeć na ostatnie konfrontacje tych dwóch zespołów, jedno jest pewne - nudno nie będzie. Ostrovia i Wybrzeże dostarczyły fanom piłki ręcznej mnóstwo emocji podczas ubiegłorocznych ćwierćfinałów play-off, gdzie potrzeba było pełnej puli trzech meczów, by rozstrzygnąć rywalizację. Wówczas górą byli gospodarze, którzy następnie sięgnęli po historyczny krążek. Teraz znów będą walczyć o medal, choć tym razem stawką jest brąz.
Również w bieżących rozgrywkach te drużyny nie odpuszczały sobie ani na centymetr. W meczu otwarcia sezonu gdańszczanie triumfowali na własnym parkiecie po rzutach karnych. Rewanż w Ostrowie zakończył się minimalnym zwycięstwem podopiecznych Kima Rasmussena - 28:27. Z kolei w pucharowym starciu w końcówce stycznia Wybrzeże rozbiło rywala różnicą aż dziesięciu bramek.
Ostrovia z przewagą własnego parkietu
Mocniejsza dyspozycja na finiszu sezonu zasadniczego pozwoliła ekipie z Ostrowa Wielkopolskiego zadomowić się na trzeciej pozycji w tabeli. To daje im istotny atut - prawo do rozegrania pierwszego, a potencjalnie także decydującego trzeciego spotkania przed własnymi kibicami.
Pytanie brzmi jednak, w jakich składach obie drużyny przystąpią do sobotniego starcia. W półfinałowych bojach z Industrią Kielce Ostrovia musiała radzić sobie bez Kamila Adamskiego. Po drugiej stronie barykady, w rewanżowym meczu z ORLEN Wisłą Płock, zabrakło kontuzjowanego Mateusza Zembrzyckiego, który wypuścił również marcowe eliminacje mistrzostw świata w barwach reprezentacji Polski.
Adamski kluczem do sukcesu gospodarzy
Dla zespołu Rasmussena powrót Adamskiego do pełnej sprawności może okazać się kluczowy. Lewoskrzydłowy po problemach zdrowotnych na początku sezonu z meczu na mecz odzyskiwał formę, która rok temu przyniosła mu tytuł Gladiatora Sezonu. Również w tym roku otrzymał nominację w tej kategorii, a jego dorobek 137 bramek plasuje go na piątym miejscu w klasyfikacji strzelców.
Liderem zestawienia snajperów pozostaje z ogromną przewagą Mikołaj Czapliński - rozgrywający Ostrovii ma na koncie 171 trafień i praktycznie zapewnił sobie koronę króla strzelców. Swoją dyspozycję potwierdził niedawno w wyjazdowym meczu reprezentacji z Austrią, wpisując się na listę strzelców aż osiem razy.
Trenerzy liczą na walkę do ostatniego gwizdka
Szkoleniowiec Ostrovii nie ukrywa, że jego zespół ma odpowiedni charakter do tego typu wyzwań. - W meczach z Kielcami nasza drużyna pokazała duży charakter. Nie mieliśmy kilku zawodników, ale walczyliśmy do ostatniej minuty. Bez względu na okoliczności, pokazaliśmy ducha zespołu. Takiej postawy potrzebujemy w starciach z Gdańskiem. Musimy być zdyscyplinowani w naszych poczynaniach. Mecze o brąz elektryzują. Jesteśmy gotowi, żeby wygrać tę walkę - zapowiada Kim Rasmussen.
W Gdańsku panują równie bojowe nastroje. Wybrzeże po raz pierwszy od ćwierćwiecza znalazło się w najlepszej czwórce ligi - a wtedy sięgnęło po mistrzostwo Polski. Teraz chce udowodnić, że stać je na więcej niż tylko udział w półfinałach.
- Nasze ambicje sięgają wyżej niż miejsce w czwórce. Musimy tak patrzeć. Przyszedłem tutaj, aby grać o medal. Chcę pomóc chłopakom. Naszym celem jest gra w Europie - zaznacza Tomasz Gębala, rozgrywający drużyny znad Bałtyku.
Szybka gra i kontry - wizytówka obu zespołów
Styl obu ekip zapowiada widowiskowe starcia. Zarówno Ostrovia, jak i Wybrzeże stawiają na agresywną obronę i błyskawiczne kontrataki, co gwarantuje wysokie tempo i atrakcyjną dla oka piłkę ręczną. Pytanie tylko, czy znów będzie potrzebny trzeci mecz, by wyłonić zwycięzcę tej batalii?
Pierwsza odsłona walki o brązowy medal ORLEN Superligi - sobota, 23 maja, godzina 15:00, hala w Ostrowie Wielkopolskim. Transmisja na antenie Polsat Sport 3.
Źródło: orlen-superliga.pl





