Taki finisz sezonu to rzadkość w polskiej piłce ręcznej kobiet. Wszystko rozstrzygnie się w ostatnim meczu, a stawka nie mogłaby być wyższa - mistrzostwo Polski. Zagłębie Lubin ma komfortową sytuację dzięki dwupunktowej przewadze w tabeli, ale nic jeszcze nie jest przesądzone. Ekipa z nad Bystrzycą potrzebuje zwycięstwa, by odebrać tytuł faworytkom.
Lubelski cud ze stycznia do powtórki?
W tym sezonie podopieczne Pawła Teletelskiego zdołały pokonać „Miedziowe" tylko raz - 14 stycznia u siebie, triumfując przekonująco 34:28. Teraz czeka je znacznie trudniejsze wyzwanie: zwycięstwo na wyjeździe, w hali rywala, przy osłabionym składzie. Co najmniej cztery zawodniczki, które występowały w styczniowym starciu, z pewnością nie zagrają w piątkowym finale.
„Wydaje mi się, że od początku sezonu nie brakuje nam woli walki. Za każdym razem dajemy z siebie wszystko. Niezależnie od tego, ile nas będzie w protokole, każda da z siebie maksimum na boisku" - zapewnia Daria Przywara, wybrana MVP przedostatniej kolejki Superligi.
Kontuzje dziesiątkują El-Volt, ale wiara pozostaje
Na parkiecie w Lubinie zabraknie Marii O'Mullony, Patricii Limy, Magdy Więckowskiej oraz Szimonetty Planety. Wątpliwa jest również dyspozycja Darii Przywary, która doznała urazu stopy w meczu z Gnieznem, oraz Oli Rosiak. Mimo tych absencji bramkarka Weronika Gawlik pozostaje optymistką.
„Wiadomo, że jesteśmy osłabione, ale sport widział różne rzeczy. Miejmy nadzieję i trzymajmy kciuki za to, że w piątek ponownie staniemy na wysokości zadania" - mówi golkiperka lubelskiego zespołu.
Trener Tetelewski po efektownym zwycięstwie 37:29 z Eneą MKS Gniezno przyznał wprost: „Nie zapowiada się, by któraś z kontuzjowanych dziewczyn wróciła. Zagramy w takim składzie, w jakim jesteśmy. Zrobimy jednak wszystko, by w tym samym składzie wystąpić w piątek w Lubinie".
Zagłębie czeka z szampanami, ale pozostaje czujne
Choć lubinianka przewagę w bezpośrednich pojedynkach tego sezonu, ostrożności nie tracą. Joanna Drabik, obrotowa mistrzyń Polski, podkreśla klasę przeciwnika: „Lublin to zespół z ogromnym potencjałem i doświadczeniem, dlatego nie możemy mówić o żadnej przewadze przed pierwszym gwizdkiem. Kluczowe będzie to, kto lepiej wejdzie w spotkanie, utrzyma koncentrację i zachowa więcej spokoju w najważniejszych momentach".
Paradoks osłabień jako szansa
Daria Szynkaruk, skrzydłowa El-Volt, wskazuje na nietypowy aspekt sytuacji kadrowej: „Kilka dziewczyn nam wyleciało, więc paradoksalnie może to być dla nas plus pod takim kątem, że Zagłębie nie będzie do końca wiedzieć, czego się po nas spodziewać. My na pewno zostawimy serce i walkę w Lubinie, by przywieźć złoty medal tutaj, bo wszyscy tego chcą".
Szkoleniowiec Tetelewski znalazł sposób na funkcjonowanie bez lewej rozgrywającej, modyfikując ustawienie zespołu. „Pierwsza połowa była super. Ręce same składały się do oklasków. Dziewczyny pokazały charakter w obronie i mądrze zagrały w ataku" - chwalił swojej podopieczne po meczu z Gnieznem.
Pożegnania w tle wielkiego finału
Piątkowy wieczór będzie również momentem emocjonalnych pożegnań w lubelskim zespole. Po sześciu sezonach Zagłębie opuszcza Karolina Kochaniak, a po trzech latach klubowych barw żegna się Karolina Jureńczyk.
Mecz KGHM MKS Zagłębie Lubin - PGE MKS El-Volt Lublin rozpocznie się w piątek 22 maja o godzinie 20:30. Transmisja na antenie Polsat Sport 3.
Źródło: superligakobiet.pl





