Niemcy – pucharowa rutyna i szeroki skład
Podopieczni Alfreda Gislasona, prezentują bardzo mocną, głęboką kadrę z dominacją zawodników z rodzimej Bundesligi. Tylko jeden gracz (Juri Knorr) występuje obecnie poza niemiecką ligą – reszta to filary czołowych klubów w kraju. Niemcy zdobyli w ostatnich latach m.in. srebro olimpijskie (2024), byli czwartą drużyną EURO 2024 i zajęli szóste miejsce na MŚ 2025, co pokazuje ich wysoki poziom. W eliminacjach do EHF EURO 2026 „Die Mannschaft” przedłużyła swoją serię meczów bez porażki do 27, choć dwukrotnie zremisowała – w tym właśnie z Austrią i Szwajcarią. Ćwierćfinał mundialu 2025 był wypadkiem przy pracy. Nasi zachodni sąsiedzi po dogrywce ulegli Portugalii i odpadli z turnieju.
Atutem jest zgranie zawodników znających się świetnie z parkietów Bundesligi. To drużyna, która spokojnie kontroluje grę i potrafi dominować rywali w kluczowych momentach. Defensywę twardo organizuje kapitan Johannes Golla, tworząc wraz z bramkarzem Andresem Wolffem zaporę nie do przejścia. Ofensywa zaś dysponuje szerokim wachlarzem możliwości – na rozegraniu błyszczą tacy młodzi liderzy jak Knorr czy Julian Köster, wspierani przez Renarsa Uscinsa (uznanego najlepszym młodym graczem świata 2025). W ostatnich latach Niemcy przeszli zresztą kadrową rewolucję: do zespołu wprowadzono wielu utalentowanych zawodników, w tym aż siedmiu mistrzów świata U21 z 2023 roku. Efekt odmłodzenia już widać – niemiecka drużyna była najmłodsza na igrzyskach w Paryżu, a jednak sięgnęła tam po medal. Tak odmłodzony, dynamiczny zespół wsparty rutyną Gislasona celuje teraz co najmniej w powtórzenie wyniku sprzed dwóch lat.
Hiszpania – doświadczenie i nowa fala talentów
Hiszpańska reprezentacja to jedna z najbardziej utytułowanych ekip w historii EHF EURO, z tytułami mistrzowskimi w 2018 i 2020 roku. Choć „Los Hispanos” zawiedli w 2024 roku, nie awansując wtedy nawet do rundy głównej (skończyli na 13. miejscu – najniżej w dziejach swoich występów), ich skład nadal imponuje jakością rozegrania, gry w ataku pozycyjnym i potencjałem indywidualnym. Co więcej, po tamtym szoku Hiszpania przeszła częściową przebudowę. Kilku wieloletnich filarów (jak obrotowy Gedeón Guardiola) zakończyło kariery, a trener Jordi Ribera wprowadził do drużyny powiew świeżości. Nowe pokolenie talentów już puka do drzwi – przykład to 18-letni Djordje Cikuša z Barcelony, najmłodszy zwycięzca Ligi Mistrzów w historii (w 2024 roku), czy 21-letni Ian Barrufet, król strzelców Ligi Europejskiej 2024/25. W kadrze na EURO 2026 nie brakuje jednak i rutyniarzy: na środku rozegrania nadal rządzi Alex Dujszebajew, a skrzydłowy Aleix Gómez czy bracia Daniel i Gonzalo Pérez de Vargas (ten ostatni razem z Rodrigo Corralesem i Sergio Hernándezem tworzy doświadczone trio bramkarzy) gwarantują najwyższą jakość na swoich pozycjach.
Spotkanie z Serbią w pierwszej kolejce zapowiada się jako ważny sprawdzian – Hiszpania musi zacząć turniej od zwycięstwa, jeśli chce uniknąć zbędnej presji w dalszych meczach. Selekcjoner Ribera podkreślał, że koncentrują się właśnie na tym otwarciu z Serbią. Historia dotychczasowych sukcesów oraz ogranie w wielkich imprezach czynią z Hiszpanów naturalnego faworyta grupy, lecz ostatnie lata nauczyły ich pokory. W 2024 roku Austria sensacyjnie wyeliminowała ich już w fazie wstępnej (remis 33:33 kosztował Hiszpanię awans), a na MŚ 2025 zespół znów nie dotarł do ćwierćfinału, kończąc dopiero na 18. miejscu. Te potknięcia sprawiają, że Hispanos jadą na północ Europy z czymś do udowodnienia. Jeśli jednak zagrają na swoim normalnym poziomie – wykorzystując zarówno boiskowe cwaniactwo weteranów, jak i błysk młodych – powinni odegrać jedną z głównych ról w rywalizacji w Grupie A.
Austria – ambicja i taktyczna dyscyplina
Austria to zespół, który w ostatnich latach potrafił zaskoczyć postawą. Co prawda na EURO 2022 zaliczyła wpadkę (20. miejsce, trzy porażki w grupie), ale już w 2024 roku była o krok od półfinału, osiągając 8. pozycję – wyrównanie najlepszego wyniku w historii (także 8. miejsce na EURO 2020). Ósma lokata dała Austriakom przepustkę do turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk, gdzie jednak nie zdołali wywalczyć biletu do Paryża (ulegli m.in. Niemcom i Chorwacji). Sam awans na olimpijskie przedbiegi był jednak dla tej drużyny historycznym osiągnięciem i dowodem postępu. W eliminacjach do EURO 2026 Austriacy pokazali z kolei ogromny charakter – w decydującym meczu, żegnając trenera Aleša Pajoviča, rzutem na taśmę pokonali Szwajcarię 34:33, co przypieczętowało wyjście z grupy (ostatecznie jako wicelider za Niemcami). Nowy szkoleniowiec Iker Romero, legenda hiszpańskiego szczypiorniaka, wprowadził własny styl pracy i mocno podkreślał po losowaniu, że „jeśli chcesz osiągać wielkie rzeczy, musisz mierzyć się z najlepszymi – w tej grupie każdy może pokonać każdego”. Te słowa doskonale oddają wyrównany poziom Grupy A i mentalność Austriaków przed turniejem.
Romero – były znakomity bombardier, mistrz świata z 2005 roku – dopiero zaczyna przygodę w roli pierwszego trenera reprezentacji, lecz już zapowiada kontynuację tego, co w drużynie działało, i dodanie własnych pomysłów. Austriacy pod jego wodzą stawiają na zdyscyplinowaną taktycznie grę zespołową i mocną obronę. Kluczowe będą koncentracja i realizacja założeń w defensywie, bo to właśnie solidna gra obronna była fundamentem ich udanych kwalifikacji. Kadrę Austrii tworzą zawodnicy zahartowani w silnych ligach – wielu z nich występuje na co dzień właśnie w Niemczech, co może pomóc w starciu z faworyzowanymi rywalami. Wśród wyróżniających się postaci jest kapitan Nikola Bilyk, lider drugiej linii i gwiazda THW Kiel, który po przebytej kontuzji znów jest w pełni sił. Obok niego o ofensywę zadbają m.in. utalentowany playmaker Lukas Huteček (TBV Lemgo) oraz doświadczony obrotowy Tobias Wagner (HC Erlangen). Ważną rolę odgrywa też bramkarz Constantin Möstl, na co dzień grający we Flensburgu, oraz specjaliści od czarnej roboty w obronie – choćby Lukas Herburger z Füchse Berlin. Austriacy dysponują zatem mieszanką młodości i rutyny podobną do tej, którą mają Hiszpanie czy Niemcy. Jeśli utrzymają poziom z poprzedniego EURO, a Romero skutecznie poukłada zespół, Austria może realnie myśleć o sprawieniu niespodzianki i wyjściu z grupy.
Serbia – walka o powrót do europejskiej elity
Dla Serbów EHF EURO 2026 to przede wszystkim próba powrotu na właściwe tory po kilku chudszych latach. Po historycznym srebrze na EURO 2012 „Orły” regularnie zawodziły w kolejnych czempionatach – od dawna nie przeszły ćwierćfinału żadnej dużej imprezy, a na ostatnim EURO 2024 nie zdołali nawet wyjść z grupy (skończyli na 19. miejscu). Jeszcze boleśniej kibice odczuli brak awansu na MŚ 2025 – Serbia nie zakwalifikowała się na ten turniej, co wyraźnie pokazuje, że drużyna wciąż szuka stabilnej formy. Nowym trenerem został w 2025 roku doświadczony Raul Gonzalez, który ma za zadanie scalić zespół, poprawić grę w defensywie i wyciągnąć maksimum z dostępnego potencjału. Gonzalez to uznany fachowiec – triumfator Ligi Mistrzów z Vardarem i były trener PSG – a jako zawodnik sam zdobywał medale dla Hiszpanii. Teraz, w roli selekcjonera Serbii, mierzy się ze swoim pierwszym wielkim turniejem w tej funkcji i nie ukrywa, że grupa z Hiszpanią, Niemcami i Austrią będzie ogromnym wyzwaniem. Sam awans do rundy głównej uznałby za sukces i przyznał, że drużyna skupiła się przede wszystkim na starcie otwarcia z Hiszpanią. Zbudowanie mentalności zwycięzców w zespole, który ostatnio głównie przegrywał, to proces – ale szkoleniowiec podkreśla, że „motywacja w naszej ekipie jest niezwykle wysoka”.
Serbowie co prawda nie są faworytami grupy, ale potrafią napsuć krwi rywalom – szczególnie jeśli złapią swój rytm gry. Gislason przestrzega, że dzięki warunkom fizycznym i indywidualnym umiejętnościom Serbia „może sprawić problemy każdemu, jeśli ma dobry dzień”. Nowy selekcjoner dysponuje mieszanką młodych talentów i doświadczonych graczy z lig zagranicznych. Na skrzydle nadal gra rekordzista występów Nemanja Ilić (ponad 140 meczów w kadrze), który od lat błyszczy we francuskiej lidze. Na kole rządzi Mijajlo Marsenić – mistrz Ligi Mistrzów 2017 z Vardarem i filar berlińskiej defensywy – wnosząc do zespołu zarówno bramki, jak i twardą obronę. W bramce Serbia też ma solidne opcje (np. doświadczony Vladimir Cupara), ale największą bolączką pozostaje obsada lewego rozegrania. Raul Gonzalez musi łatać luki po kontuzjach – z udziału w EURO wypadli dwaj perspektywiczni lewacy: Miloš Kos (uraz stawu skokowego) oraz Marko Milosavljević (kontuzja barku). Selekcjoner zapowiada, że postawi na 22-letniego Uroša Borzaša, choć i on wracał dopiero do zdrowia po operacji palca. W odwodzie są też m.in. Marko Tasić czy Lazar Kukić – Serbia liczy, że któryś z tych graczy przebije się i odciąży nieco świetnego, lecz nierównego w ostatnich latach środkowego rozgrywającego, Petara Nenadicia.
Serbowie nie ukrywają, że ich celem minimum jest wygranie choćby jednego meczu i walka o wyjście z grupy. Mają świadomość, że droga do fazy głównej będzie dla nich trudna – konkurenci prezentują wyższy, stabilniejszy poziom gry. Jeśli jednak Orłom uda się zagrać na maksimum możliwości, a przeciwnicy ich zlekceważą, mogą pokusić się o sensację. W przeszłości już im się to zdarzało – choćby w eliminacjach do tego turnieju Serbia zremisowała z potężną Norwegią i wysoko ograła Słowenię. Teraz chciałaby w końcu przypomnieć o sobie na wielkiej scenie.
Kto awansuje? Prognoza Pilkareczna.com
Grupa A zapowiada się na jedną z najbardziej wyrównanych w fazie wstępnej EHF EURO 2026. Główni faworyci do awansu to Niemcy i Hiszpania – przede wszystkim ze względu na większe doświadczenie turniejowe oraz stabilność gry. Obie ekipy udowodniły swoją klasę na przestrzeni ostatnich lat i dysponują szerokimi składami pełnymi jakości. Trzeba jednak pamiętać, że w tak wyrównanej stawce nic nie jest przesądzone. Austria swoim taktycznym podejściem oraz żelazną obroną może sprawić niespodziankę i wywalczyć jedną z dwóch premiowanych lokat – tym bardziej, że w ostatnim czasie udowodniła, iż potrafi rywalizować jak równy z równym nawet z Niemcami (remis 26:26 w marcu 2025). Z kolei Hiszpanie pamiętają, jak boleśnie może się skończyć jeden słabszy mecz – dwa lata temu remis z Austrią kosztował ich miejsce w turnieju. Serbia natomiast ma potencjał, by powalczyć o punkty z każdym, lecz realnie rzecz biorąc walka o awans będzie dla niej wyjątkowo wymagająca. Naszym zdaniem to Niemcy i Hiszpania wyjdą z grupy, choć nie zdziwi nas, jeśli o kolejności na miejscach 1–3 decydować będzie bilans bramek lub pojedyncze punkty.
Nie zmienia to faktu, że już pierwsze spotkania mogą przesądzić o losach grupy. Każda z drużyn musi wejść w turniej maksymalnie skoncentrowana i gotowa na walkę od pierwszego gwizdka. Jedno potknięcie może tu zadecydować o awansie lub jego braku – kibice mogą więc szykować się na ogromne emocje od samego startu EHF EURO 2026.
Źródła: EHF Euro 2026 Team Info & News, wywiady i informacje prasowe EHF, IHF oraz Handball-Planet
