Początek turnieju w wykonaniu Biało-Czerwonych rozczarował. Piątkowa konfrontacja z Węgrami zakończyła się bolesną porażką 21:29, a podopieczni trenera Marcina Lijewskiego nie zdołali nawiązać walki z rywalem, który od pierwszego gwizdka dyktował warunki gry. Teraz przed Polakami misja bez prawa na błąd – zwycięstwo nad Islandią to jedyna droga, by zachować realny szanse na grę w rundzie głównej.
Frustracja z perspektywy trybun
Dla Dawida Dawydzika spotkanie z Madziarami było podwójnie trudne. Z powodu kary zawieszenia musiał przyglądać się zmaganiom kolegów z fotela widza, co dla zawodnika takiego formatu to istna męka.
"Najgorsze dla sportowca to obserwować mecz z trybun, czując totalną niemoc" – przyznaje szczerze pivot. Po pierwszej połowie jeszcze wierzył w odwrócenie losów pojedynku, ale lawina błędów technicznych, niecelnych rzutów i strat przekreśliła te nadzieje.
Doświadczony obrotowy dostrzega jednak pozytywny element występu zespołu: "Nasz pomysł na grę w defensywie się sprawdził, obrona prezentowała naprawdę solidny poziom. Problem tkwił w ataku – stwarzaliśmy sobie sytuacje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać".
Podwójna motywacja przed starciem z Islandią
Choć Dawydzik mówi o trudności oglądania meczu z boku, nie siedział bezczynnie. Przed pojedynkiem z Węgrami dzielił się z kolegami wskazówkami dotyczącymi gry swoich klubowych partnerów z Wisły Płock, którzy występują w reprezentacji Madziarów. Teraz, po dwudniowej przerwie wypełnionej treningiem, pracą na siłowni i analizą wideo, czuje się świeższy niż reszta zespołu.
"Będę dysponował większą energią niż chłopaki, którzy grali z Węgrami. Teraz pozostaje czekać na decyzję trenera co do składu" – mówi zawodnik.
Recepta na skandynawskiego giganta
Dawydzik nie ma złudzeń – Islandczycy będą faworytami niedzielnego starcia. Drużyna z Północy dysponuje kompletnym składem pełnym klasowych zawodników na każdej pozycji, a ich potencjał ofensywny budzi respekt w całej Europie.
"Musimy poprawić skuteczność i wyeliminować straty. Jeśli znów zaprezentujemy solidną defensywę, możemy myśleć o korzystnym rezultacie" – analizuje pivot. "Kluczowe będzie zatrzymanie ich akcji jeden na jeden oraz szybki powrót do obrony. Zespoły skandynawskie słyną z błyskawicznego wznawiania gry ze środka parkietu".
Pojedynek znajomych w bramce
Ciekawym wątkiem niedzielnego meczu będzie konfrontacja Dawydzika z islandzkim golkiperem Viktorem Hallgrimssonem – byłym kolegą z Wisły Płock, który trafił do Barcelony.
"Pewne wskazówki mam, pamiętam go dobrze z treningów. Viktor jednak się rozwinął od czasu gry w Polsce i teraz jest jeszcze lepszym bramkarzem" – przyznaje polski obrotowy.
Niedzielny pojedynek Polska – Islandia rozpocznie się o godzinie 18:00. Transmisję przeprowadzą TVP Sport oraz Eurosport 1. Dla Biało-Czerwonych to mecz o być albo nie być na tym turnieju – porażka przy ewentualnym zwycięstwie Węgrów z Włochami oznaczać będzie koniec przygody z EHF EURO 2026 już w fazie grupowej.
Źródło: zprp.pl
