Reklama
Aktualności

Czas na odrobienie strat! Industria Kielce gra o ćwierćfinał Ligi Mistrzów z OTP Bank Pick Szeged

Autor: Mateusz Ludyga25 wyświetleń
Czas na odrobienie strat! Industria Kielce gra o ćwierćfinał Ligi Mistrzów z OTP Bank Pick Szeged

Już dzisiaj, w środę 8 kwietnia o godzinie 18:45, oczy wszystkich kibiców piłki ręcznej w Polsce będą zwrócone na kielecką Halę Legionów. Industria Kielce podejmie węgierski OTP Bank Pick Szeged w rewanżowym starciu fazy play-off EHF Ligi Mistrzów. Stawką jest awans do elitarnego grona ośmiu najlepszych drużyn w Europie. Zadanie nie będzie jednak proste – przed tygodniem w Segedynie kielczanie ulegli rywalom 23:26 i dziś muszą wygrać co najmniej czterema bramkami, aby bez serii rzutów karnych zapewnić sobie miejsce w ćwierćfinale.

Reklama

Reklama

Historia i statystyki: Czy to czas na historyczny wyczyn?

Odrobić trzy bramki w Lidze Mistrzów to wyjątkowo trudne zadanie. Z wyliczeń kibiców wynika, że w ciągu ostatniej dekady zaledwie szesnastokrotnie słabszy zespół po pierwszym meczu odwracał losy dwumeczu, a tylko pięć razy sztuka ta udała się po przegranej minimum trzema trafieniami. W ostatnich trzech edycjach LM nie dokonał tego nikt. Jeśli jednak ktoś ma przełamać tę statystykę, to właśnie podopieczni Talanta Dujshebaeva. Sytuację Kielc mocno ratuje fakt, że Hala Legionów w bieżących rozgrywkach jest twierdzą niezwykle trudną do zdobycia. W tym sezonie przekonali się o tym potentaci tacy jak Aalborg Handbold, Sporting Lizbona czy odwieczny rywal ekipy z Segedyna – Telekom Veszprem. Żadna z tych drużyn nie potrafiła triumfować przy ul. Drogosza.

Klucz do zwycięstwa: „Biegać do przodu jak szaleni”

Pierwsze spotkanie na Węgrzech obfitowało w twardą, defensywną grę obu zespołów. Do przerwy padł bardzo niski remis 11:11, jednak ostatecznie to gospodarze po zmianie stron wypracowali sobie trzydniową zaliczkę, m.in. dzięki bramce Lazara Kukicia w samej końcówce. Aby odwrócić losy dwumeczu, wicemistrzowie Polski muszą zagrać ze znacznie większą swobodą w ofensywie. Asystent trenera, Krzysztof Lijewski, na przedmeczowej konferencji prasowej podkreślił, że obrona Kielc w Szegedzie funkcjonowała znakomicie, ale w środę potrzeba potężnej dynamiki w ataku: "Zostało nam 60 minut, żeby te trzy bramki odrobić. To jest dużo, ale też mało, jeżeli spojrzeć na to, jak szybka piłka ręczna w dzisiejszych czasach jest". Szkoleniowiec upatruje przewagi w szybkiej grze: "Musimy zaryzykować więcej w kontrataku, biegać do przodu jak szaleni, bo trzy kontrataki w pierwszym meczu, z tego jedną bramkę zdobyliśmy, to jest naprawdę średni wynik" .

Zgadza się z tym w pełni skrzydłowy Industrii, Arkadiusz Moryto, który zwraca uwagę na konieczność narzucenia własnych warunków gry od pierwszych minut. "Tylko 23 bramki rzucone, zdecydowanie za mało. Za mało biegaliśmy na pewno w tym meczu, więc myślę, że to był duży problem dla nas, że tych łatwych bramek nie zdobywaliśmy z kontry, tylko musieliśmy się męczyć w ataku pozycyjnym". Skrzydłowy zapowiada zdecydowaną poprawę: "Intensywność, jeszcze raz intensywność i bieganie do przodu, bo tego brakowało nam w tym meczu. Graliśmy za zachowawczo".

Mur w bramce Węgrów i oczekiwanie na decyzję ws. kapitana

Na Węgrzech bohaterem gospodarzy był prawie 41-letni bramkarz Roland Mikler, który obronił aż 16 rzutów. Doświadczony golkiper doskonale pamięta mecze o największą stawkę – w europejskich pucharach gra nieprzerwanie od 2003 roku, w tym w finale z 2016 r., a Pick to prawdopodobnie dla niego ostania szansa na awans do Final Four. Pytany o Miklera asystent trenera Krzysztof Lijewski uśmiechnął się wymownie: "Życzyłbym sobie tego, żeby zagrał troszeczkę gorzej, a na pewno puścił o cztery bramki więcej".

Najgorętszym pytaniem wśród żółto-biało-niebieskich kibiców pozostaje jednak dyspozycja Alexa Dujshebaeva. Hiszpan od dłuższego czasu pauzował przez uraz mięśnia dwugłowego. Wiadomo, że kapitan otrzymał od lekarzy zielone światło i od poniedziałku wznowił treningi z piłką. Sztab trenerski jednak tonuje emocje i podkreśla, że decyzja zapadnie tuż przed pierwszym gwizdkiem, a grająca kadra nie może wyłącznie oglądać się na wsparcie lidera. "Nie możemy oczekiwać, że on będzie naszym zbawcą, chociaż bardzo byśmy tego sobie życzyli (...). Myśleć: Alex wrócił, to już jest po sprawie. To trzeba Alexowi właśnie pomagać jeszcze bardziej".

Węgrzy gotowi na kielecki kocioł

Rywal z Segedyna podchodzi do starcia niezwykle spokojnie. OTP Bank Pick w weekend bez większych problemów pokonał Carbonex-Komló 37:28 w swoim 100. meczu domowym w PICK Aréna i utrzymał świetne nastroje. Węgrzy pojawili się w Polsce po wczorajszej, długiej podroży lotniczo-autokarowej przez Warszawę. Mogą oni liczyć na doping 47 swoich zagorzałych fanów w hali, a pozostali kibice zebrani zostaną m.in. w Rolling Stones Pub przy Szilléri w Segedynie na zorganizowanym wspólnym oglądaniu.

Tych kilkudziesięciu Węgrów zderzy się jednak ze ścianą w postaci ponad czterech tysięcy gardeł w kieleckiej hali. „To jest jak zawsze nasz ósmy zawodnik” – przyznaje Krzysztof Lijewski. W ten magiczny czynnik dopingu bardzo wierzy także Arkadiusz Moryto: "Jestem tego pewien, że będzie kocioł i to już będzie duży, duży atut z naszej strony".

Początek rewanżowego meczu w środę o godz. 18:45. Ostatnie bilety czekają jeszcze na platformie internetowej klubu z Kielc, a transmisję z tego starcia na żywo będzie można śledzić w stacji Eurosport 1 (w Polsce) oraz Sport1 TV (na Węgrzech).

fot. Dariusz Salwa

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Reklama

Polecane
Ładowanie...