Mistrzowska przygoda Biało-Czerwonych wystartuje już w piątek wieczorem, a na drodze podopiecznych trenera Marcina Lijewskiego staną Węgrzy – drużyna od lat aspirująca do podium największych turniejów. Madziarzy przystąpią do rywalizacji osłabieni brakiem gwiazdy – obrotowego Bence Banhidiego – co może nieznacznie zmienić układ sił na parkiecie.
Historia rywalizacji przemawia za równowagą
Polska i Węgry łączy długa historia bezpośrednich starć – obie reprezentacje mierzyły się ze sobą aż 76 razy. Statystyki pokazują niewielką przewagę Madziarów, którzy triumfowali 36-krotnie, podczas gdy Polacy wygrywali 29 razy. Jedenaście pojedynków zakończyło się podziałem punktów. To wszystko podkreśla, jak wyrównane mogą być piątkowe zmagania.
Czapliński: Walka w obronie będzie kluczowa
Skrzydłowy Mikołaj Czapliński podkreślił, że niemal całe zgrupowanie w Cetniewie poświęcone było analizie gry Węgrów. „Obejrzeliśmy mnóstwo materiałów wideo, każdy trening był nakierowany na ten pojedynek" – zaznaczył. Jego zdaniem defensywa oraz szybkie kontry będą kluczem do sukcesu. „Węgierscy obrotowi są masywni fizycznie, więc przy powrocie do obrony mogą być wolniejsi – to nasza szansa na łatwe gole" – zauważył doświadczony reprezentant.
Czapliński nie bagatelizuje także absencji Banhidiego, ale jednocześnie przestrzega przed nadmiernym optymizmem. „To wciąż drużyna pełna jakości, ktoś inny przejmie jego rolę" – przypomniał, dodając, że jeśli do 50. minuty wynik pozostanie wyrównany, szanse Polski będą stale rosły.
Skrzyniarz przestudiował rzuty rywali
Bramkarz Jakub Skrzyniarz przyznał, że blisko dwa tygodnie przygotowań do jednego meczu to luksus pozwalający na szczegółową analizę przeciwnika. „Dostajemy materiał z poprzednich meczów Węgrów, analizujemy rzuty każdego zawodnika indywidualnie i z trenerem" – opisał proces przygotowań.
Golkiper zwrócił szczególną uwagę na Zoltana Szitę z jego potężnym rzutem z drugiej linii oraz na prawe skrzydło Madziarów. „Węgrzy grają fizycznie i taktycznie są do nas trochę podobni" – ocenił Skrzyniarz, sugerując, że to może być starcie stylów przypominających się nawzajem.
Jędraszczyk: Rola underdog gra na naszą korzyść
Rozgrywający Piotr Jędraszczyk uważa, że to detale przesądzą o wyniku piątkowego spotkania. „Będziemy lekkim underdogiem, ale to działa na naszą korzyść – Węgrzy muszą, a my możemy" – stwierdził z przekonaniem.
Doświadczony playmaker czuje się przed tym turniejem pewniej niż kiedykolwiek wcześniej. „Mam już kilka imprez za sobą, więc jestem spokojniejszy i mam nadzieję, że to przełoży się na grę" – dodał Jędraszczyk, chwaląc intensywność okresu przygotowawczego w Cetniewie.
Gębala: Nie ma jednej recepty
Drugi z rozgrywających, Tomasz Gębala, podszedł do tematu z największą dozą realizmu. „Jak pokonać Węgrów? To skomplikowane pytanie, na które nie ma prostej odpowiedzi" – zaczął.
Gębala wskazał na kilka fundamentów: szczelną defensywę, koncentrację przez pełne 60 minut, gotowość na taktyczne niespodzianki rywali oraz twardą walkę fizyczną. „W ataku musimy konsekwentnie realizować założenia i wierzyć w plan. Potem liczy się skuteczność" – wyjaśnił. Przestrzegł również przed lekceważeniem pozostałych węgierskich obrotowych, szczególnie Miklosa Rosty, który może zastąpić nieobecnego Banhidiego.
Startujemy w piątek wieczorem
Inauguracyjne starcie Polski na Mistrzostwach Europy 2026 odbędzie się w piątek 16 stycznia o godzinie 20:30. Transmisję przeprowadzą stacje TVP Sport oraz Eurosport 1. To mecz, który może nakreślić scenariusz całej fazy grupowej dla Biało-Czerwonych.
Źródło: zprp.pl
