Niedzielne spotkanie z Rumunkami obnażyło główne problemy polskiej kadry. Wprawdzie Biało-Czerwone rzuciły 34 bramki, ale defensywa zawiodła na całej linii. Goście z Bukaresztu skorzystali z udanego otwarcia i przez resztę meczu kontrolowali przewagę wypracowaną w początkowych minutach.
Struzik:Tracimy za dużo w obronie
Asystent selekcjonera Adrian Struzik nie ukrywał rozczarowania, choć docenił klasę przeciwniczek.
– Musimy przyjrzeć się klubom, w których na co dzień grają zawodniczki Rumunii – zauważył szkoleniowiec. – Ale to nie zmienia faktu, że liczba straconych goli jest niedopuszczalna. Przegrywałyśmy pojedynki jeden na jeden, a to podstawa. Przy 34 trafieniach w ataku powinnyśmy wygrywać takie mecze, pod warunkiem lepszej gry w obronie.
Trener zapowiedział gruntowną analizę i dodatkowe zgrupowanie w wakacje. – Dni pracy z kadrą mamy jak na lekarstwo. A przed nami historyczne mistrzostwa Europy u siebie, na które musimy być gotowe – podkreślił.
Rosiak: Początek nas zabił
Aleksandra Rosiak, rozgrywająca kadry, zwróciła uwagę na fatalny start spotkania.
– Rumuńska bramkarka w pierwszych minutach broniła fenomenalnie i nie mogłyśmy się przełamać. To zadecydowało o wyniku – oceniła. – Obie drużyny nie zachwyciły w defensywie, ale my zawiedliśmy bardziej.
Jednocześnie doświadczona reprezentantka dostrzega postępy. – Z każdego zgrupowania wynosimy coraz więcej. Zgranie się poprawia, co widać na parkiecie. Poza pierwszym kwadransem potrafiłyśmy rywalizować z Rumunkami na równych zasadach – dodała.
Cygan stawia sprawę jasno
Katarzyna Cygan, druga z rozgrywających, przeprowadziła szczerą diagnozę.
– Nie domykałyśmy akcji w obronie, nie wspierałyśmy się nawzajem. Z przodu marnowałyśmy dobre okazje. To kosztowało nas zwycięstwo – wyliczała. – W kadrze czuję się już świetnie, choć początki były trudne. Teraz najważniejsza jest praca.
I tu pada kluczowe zdanie: – Do mistrzostów zostało pół roku i czeka nas ciężka harówka. Jeśli chcemy osiągnąć coś wartościowego na EURO, musimy pokonywać zespoły pokroju Rumunii. Bo na turnieju rywale będą jeszcze trudniejsi.
Co dalej?
Porażka w Kielcach oznacza brak udziału w wrześniowym turnieju Final4 EHF EURO Cup. Zamiast walki o trofeum, Polki najprawdopodobniej rozegrają serię meczów kontrolnych, które mają doprowadzić drużynę do optymalnej formy przed grudniowym czempionatem Starego Kontynentu.
Przed Arne Senstadem i jego sztabem pół roku intensywnej pracy. Czas ucieka, a oczekiwania rosną – zwłaszcza że po raz pierwszy w historii Polska będzie gospodarzem kobiecych mistrzostw Europy.
Źródło: zprp.pl
