Sportowy sukces w cieniu finansowych kłopotów
Dziesiąte miejsce w Starligue Clemenceau uznaje za znaczące osiągnięcie, biorąc pod uwagę rosnący poziom rywalizacji w lidze. Klub przeszedł w ostatnim roku głęboką przebudowę składu - odeszło dziesięciu zawodników, przyszło ośmiu nowych, a głównym założeniem było wzmocnienie doświadczeniem z europejskich aren. Zdaniem prezydenta ten zakład się opłacił. Glaz Arena tętniła życiem nawet podczas meczów z potęgami z Paryża i Montpellier.
Godna uwagi jest też frekwencja. Cesson-Rennes zgromadziło w całym sezonie około 50 tysięcy widzów, co plasuje klub w pierwszej piątce pod względem oglądalności w całej Starligue - wynik, którym wiele klubów na tym poziomie mogłoby tylko pomarzyć.
Dziura w budżecie: brakuje 200 tysięcy euro
Za tą sportową fasadą kryje się jednak poważny problem. Clemenceau nie owijał w bawełnę - klub boleśnie odczuł trudny klimat gospodarczy. Część partnerów, w tym sponsorzy z wieloletnim stażem, wycofała swoje zaangażowanie w sposób, którego prezes mówi, że nie mógł przewidzieć. Mimo sieci aż 270 firm partnerskich, Cesson-Rennes staje przed zamknięciem ksiąg rachunkowych w bardzo trudnej sytuacji.
Klub potrzebuje około 200 tysięcy euro, by zasypać dziurę budżetową i wejść w sezon 2026/2027 z czystą kartą. Clemenceau otwarcie apeluje o mobilizację - zarówno do podmiotów prywatnych, jak i instytucji publicznych.
To nie pierwsza taka sytuacja w historii klubu. W czasie pandemii Cesson-Rennes musiało uruchomić zbiórkę crowdfundingową, by przeżyć. Już wtedy ujawniła się strukturalna słabość modelu finansowego - duże uzależnienie od sprzedaży biletów i przychodów z hospitality, przy relatywnie niskim wsparciu publicznym. Władze lokalne pokrywają zaledwie około 20% budżetu klubu, podczas gdy niektórzy rywale mogą liczyć na znacznie większą pomoc samorządów. Do tego dochodzi koszt dzierżawy Glaz Areny. Gdy koniunktura się pogarsza, te słabości natychmiast dają o sobie znać.
Skład zostaje, ambicje rosną
Mimo finansowych turbulencji plany sportowe na przyszły sezon są ambitne. Poza odejściem Mathéo Briffe'a, który przenosi się do Toulouse, skład pozostaje niezmieniony. Clemenceau zapowiada walkę o wyższe miejsce w lidze i chce wykorzystać nowy format rozgrywek, który otwiera drogę do europejskich pucharów poprzez play-offy.
Pytanie, które zawisa nad całą tą układanką, pozostaje jednak bez odpowiedzi: czy Cesson-Rennes będzie miało środki, by zrealizować swoje ambicje? Prezydent wierzy w siłę swojego modelu i w solidarność otoczenia klubu. Najbliższe tygodnie - i reakcja partnerów na wezwanie do pomocy - pokażą, czy sportowy progres może trwać bez odpowiedniego zaplecza finansowego.
Źródło: handnews.fr





