Rozpoczęcie meczu należało wyraźnie do gospodyń. Patrycja Królikowska otworzyła wynik już w drugiej minucie, jednak obie ekipy w początkowej fazie grały bardzo zachowawczo w defensywie, co skutkowało sporą liczbą błędów ofensywnych. Kolejne trafienie dla piotrkowianek padło dopiero cztery minuty później - Joanna Gadzina sprytnie przełożyła piłkę nad bramkarką rywalek.
Piorunujący początek gospodyń
Koszalinianki kompletnie nie mogły znaleźć sposobu na obronę MKS-u. Gdy na tablicy wyników widniał rezultat 3:0, szkoleniowiec gości Dmytro Hrebeniuk zdecydował się na przerwę na żądanie. Efekt? Żaden. Piotrcovia kontynuowała błyskawiczne kontrataki - ponownie finalizowane przez Gadzinę - i w 10. minucie prowadziła już 5:0. Dopiero wtedy przyjezdne zdołały wpisać się na listę strzelczyń.
To jednak nie zatrzymało rozpędzonej drużyny Horatiua Pascy. Karolina Sarnecka pewnie broniła nieliczne celne rzuty rywalek, a przewaga gospodyń systematycznie rosła - 7:1, a po kwadransie gry i trafieniu Romany Roszak już 9:1.
Goście próbują wrócić do gry
Koszalin odrobił część strat po dwóch udanych egzekucjach rzutów karnych przez Elif Aydin (10:4). Nagle to piotrkowianki zaczęły mieć kłopoty ze skutecznością w ataku pozycyjnym, a przeciwniczki konsekwentnie zmniejszały dystans do czterech bramek. Impas przełamała Daria Grobelna, ale po kolejnym trafieniu Beaty Naumczyk różnica znów stopniała do trzech goli (12:9), co zmusiło trenera Pascę do wzięcia przerwy.
Ponownie Roszak oraz Sara Szczukocka pozwoliły MKS-owi odzyskać komfortową przewagę (15:10). Tuż przed przerwą Aydin ponownie wykorzystała "siódemkę", a Naumczyk dołożyła swoje, dzięki czemu obie ekipy udały się na odpoczynek przy wyniku 15:12 dla gospodyń.
Druga połowa pod kontrolą
Po zmianie stron piotrkowianki szybko odbudowały pięciobramkową przewagę. Gadzina, Królikowska i Natalia Pankowska doprowadziły do stanu 18:13. Elif Aydin wciąż stanowiła poważne zagrożenie dla obrony MKS-u, utrzymując swoją drużynę w walce o korzystniejszy wynik. Gospodynie jednak wzięły głębszy oddech, grały spokojniej i precyzyjniej. Trafienia Roszak oraz Marceliny Polańskiej dały prowadzenie 21:15.
Koszalin nie składał broni - po bramce Jeleny Knezevic różnica skurczyła się ponownie do czterech trafień. Odpowiedziały jednak Oliwia Domagalska i Gadzina, wyprowadzając swój zespół na 23:17 na ćwierć godziny przed końcową syreną.
Efektowne zakończenie
Publiczność mogła podziwiać fantastyczne długie podania Sarneckiej wprost w ręce Gadziny, przelatujące przez całą płytę. Skrzydłowa nie marnowała tych okazji. Mimo heroicznych interwencji Mai Gomaa w bramce gości, gospodynie konsekwentnie powiększały przewagę. Po trafieniu Gabrieli Haric było już 25:18, a wynik mógłby być jeszcze wyższy, gdyby nie kilka strzałów w słupki i poprzeczkę.
Na pięć minut przed końcem Domagalska ustaliła stan na 28:19, definitywnie przesądzając o losach spotkania. Ostatecznie brązowe medalistki wygrały 29:23, kończąc sezon w doskonałych nastrojach.
KRASOŃ MKS Piotrcovia - Piłka Ręczna Koszalin 29:23 (15:12)
Piotrcovia: Sarnecka, Cieślak - Gadzina 7, Roszak 5, Grobelna 3, Domagalska 3, Królikowska 3, Polańska 2, Szczukocka 2, Haric 1, Pankowska 1, Masna 1, Byzdra, Noga.
PR Koszalin: Gomaa, Klarkowska, Ruda - Aydin 8, Rycharska 4, Knezevic 4, Naumczyk 2, Furmanets 2, Nowicka 1, Jura 1, Lasek, Żmijewska, Kovarova.
Źródło: superligakobiet.pl





