Trzy poprzednie wizyty w Trondheim kończyły się dla Kielc wygraną o dwie, jedną i znów jedną bramkę. Tym razem horroru nie było. Industria Kielce pokonała w środę Kolstad Handball 36:29 (20:14), prowadziła już trzynastoma bramkami i po dwóch kolejkach Ligi Mistrzów ma komplet punktów w grupie F. Aleks Vlah rzucił dziewięć bramek, Dejan Milosavljev obronił dziewięć rzutów, jednak trenerowi Krzysztofowi Lijewskiemu i tak nie spodobały się szesnaście błędów technicznych i rozprężenie w końcówce.
Pierwsze dwadzieścia minut ustawiło mecz
Kielce zaczęły od 2:0, Kolstad wyrównał i w 6. minucie było 3:3. Przy 4:4 goście odskoczyli na cztery bramki, a po kwadransie prowadzili 10:5. Norwegowie nie mieli sposobu na obronę Industrii, a w ataku kielczanie trafiali niemal wszystko: w pierwszej połowie rzucili 20 bramek z 23 rzutów. W 19. minucie po trafieniu Theo Monara było 14:7. Gospodarze odrobili część strat w końcówce połowy, gdy Industria grała w podwójnym osłabieniu po karach dla Vincenta Bosa i Benoita Kounkouda, ale do szatni Kielce schodziły z prowadzeniem 20:14.
Pięć z rzędu po przerwie i 35:22
Po przerwie Industria rzuciła pięć bramek z rzędu i w 38. minucie było 25:14. W 49. minucie, po bramce na 35:22, Kolstad tracił już trzynaście. To największa różnica w siedmiu meczach obu zespołów, i to na parkiecie, na którym Kielce dotąd wygrywały w ostatnich minutach.
Ostatnie dziesięć minut należało do rezerwowych i to właśnie ten fragment zepsuł Lijewskiemu humor. Osiem minut przed końcem Kielce prowadziły 36:24, potem nie rzuciły już ani jednej bramki, a Kolstad dołożył pięć. Skończyło się 36:29.
Vlah i Milosavljev, czyli liderzy na miejscu
Aleks Vlah po ośmiu bramkach z Kriens-Luzern tym razem rzucił dziewięć. Siedem dołożył Kounkoud, po cztery Arciom Karalek, Kirył Rabczyński i Piotr Jarosiewicz, trzy Monar. Dylan Nahi, znów ustawiony na lewym rozegraniu, trafił raz. Milosavljev obronił 9 z 32 rzutów, Adam Morawski 2 z 8.
Dla Kolstad najskuteczniejszy był Emre Berge z siedmioma bramkami, sześć rzucił Simon Jeppsson, po trzy Sondre Solheim, Vemund Ask i Adrian Aalberg. W bramce Nicolai Neupart obronił 7 z 31 rzutów, Oskar Knudsen 3 z 13. Sędziowali Łotysze Edmunds Bogdanovs i Ivars Cernavskis. Kielce grały w 14 zawodników, bez kontuzjowanych Szymona Sićki, Milorada Bakicia, Arkadiusza Moryto i Michała Olejniczaka.
Lijewski: szesnaście błędów to za dużo
Trener Industrii nie zamierzał świętować. Jego zdaniem zespół nie zagrał przez 60 minut tak, jak by tego oczekiwał, a powodem jest szesnaście błędów technicznych: do przerwy było ich pięć, po dziesięciu minutach drugiej połowy już dwanaście, a na koniec szesnaście. Zawodnicy, którzy weszli w końcówce, byli według niego zbyt rozprężeni i nie uszanowali wcześniejszej pracy kolegów. Jednocześnie Lijewski przyznał, że liczy się wynik i że z samego meczu może być zadowolony, bo w poprzednich spotkaniach w Trondheim Kielce wygrywały jedną, dwiema bramkami, a tym razem od początku narzuciły twarde warunki, żeby uniknąć powtórki.
Vlah mówił po meczu, że drużyna zagrała bardzo dobrze w obronie i ataku od pierwszej minuty i na początku popełniała mało błędów, a więcej pojawiło się dopiero później. Poza ostatnimi minutami ocenił to jako świetny mecz, w którym wszystko zaplanowane na treningach udało się przenieść na boisko. Kielczanie spodziewali się trudniejszego zadania, ale, jak podkreślił Słoweniec, to ich zasługa, że okazało się łatwiejsze.
Cztery punkty i Magdeburg na horyzoncie
Po dwóch kolejkach Industria ma cztery punkty, Kolstad zero. W nowym formacie Ligi Mistrzów z czteroosobowej grupy dalej wychodzą dwa zespoły, a Kielce po wygranych z Kriens-Luzern (30:29) i Kolstad są już blisko fazy głównej. O pierwsze miejsce w grupie powalczą z SC Magdeburgiem: mecz w Hali Legionów odbędzie się w środę 7 października o 20:45, a bilety trafiają do sprzedaży w czwartek 17 września od godziny 12.
Zanim jednak przyjadą Niemcy, Industria wraca do LOTTO Superligi. W poniedziałek 21 września o 18:00 w Hali Legionów zagra z Energa Bank BPS MMTS Kwidzyn.
fot. Dariusz Salwa





