Triumf w finale jako idealne pożegnanie
Finał Pucharu Francji Federalnego był dla Saint-Cyr formalnością. Rywale z CSV Annecy, grającego w Nationale 1, nie byli w stanie zagrozić drużynie przez całe 60 minut. Kluczową rolę odegrał bramkarz Noam Loche-Ertus, który zdołał obronić aż 11 rzutów. Sam Muller zakończył mecz z bilansem 6/9 trafień.
- W obronie weszliśmy w mecz znakomicie. Od razu przejęliśmy kontrolę. Gdy pierwsze 20 minut jest rozegrane perfekcyjnie, resztę gra się dużo swobodniej - komentował rozradowany zawodnik tuż po ostatnim gwizdku.
Cel zrealizowany z nawiązką
Muller trafił do Saint-Cyr przed tym sezonem po latach spędzonych za granicą - grał m.in. w AEK Ateny i szwajcarskim Chênois Genewa, a wcześniej w Massy i Pontault-Combault. Powrót do Francji miał być krokiem w kierunku ponownego zaistnienia w bardziej zawodowych strukturach.
- Na początku sezonu priorytetem było utrzymanie. O Pucharze Francji nikt nawet nie mówił. Nie chciałem odchodzić z niczym. Wszyscy - prezes i zawodnicy - stali za mną murem, więc cieszę się, że mogę zakończyć ten rozdział z uniesionym czołem - przyznał urodzony w Miluzie lewoskrzydłowy.
Angers - ryzykowny, ale świadomy wybór
Choć transfer do SCO Angers jest już przesądzony, nie wiadomo jeszcze, w jakiej lidze Muller będzie rywalizował. Klub zajmuje ostatnie miejsce w Proligue i w praktyce jest już zdegradowany. Krążą jednak pogłoski o rozszerzeniu rozgrywek do 16 drużyn, co mogłoby oznaczać dla Angers utrzymanie.
- Jeśli zostaniemy w Proligue, powalczymy o play-offy - zapewnia Muller, który w tej lidze zdobył przez całą karierę aż 661 bramek.
Niepewna sytuacja ligowa najwyraźniej go nie przeraża. Wręcz przeciwnie - 32-latek traktuje przeprowadzkę do Angers jako szansę na powrót do bardziej profesjonalnego środowiska.
- Chcę znów funkcjonować na wyższym poziomie. To właśnie skłoniło mnie do wyboru Angers - podsumował zawodnik, który ma jeszcze kilka sezonów przed sobą i wyraźnie nie zamierza zwalniać tempa.
Źródło: handnews.fr





