Przed meczem w grupie 11 sytuacja obu zespołów była diametralnie różna. Aranäs dysponowało dorobkiem dwóch zwycięstw w trzech wcześniejszych spotkaniach, podczas gdy Kjelsås wciąż czekało na pierwsze punkty po trzech porażkach z rzędu. Już od pierwszych minut na parkiecie widać było, dlaczego oba zespoły zajmowały tak odległe miejsca w tabeli.
Johansson i Bergstrand nadały ton
Inicjatywę od razu przejęło Aranäs. Pierwszą akcję meczu skutecznie wykończyła Emelina Johansson, a chwilę później ta sama zawodniczka podwyższyła na 2:0 precyzyjnym rzutem. Johansson była wszechobecna - groźna w ataku i aktywna w agresywnej obronie, gdzie swoim pressingiem stale rozbijała rytm norweskich rozgrywających.
Równie ważną rolę odgrywała Josephine Bergstrand, operująca ze skrzydła dziewiątki. Jej zdecydowane akcje i celne rzuty pozwoliły Aranäs szybko przejąć kontrolę nad przebiegiem spotkania.
Kjelsås bezradne w ofensywie
Norweżki miały ogromne problemy z przebiciem się przez wysoką i aktywną obronę rywalek. Wielokrotnie były skazane na pospieszne rzuty z trudnych pozycji lub popełniały błędy techniczne. To z kolei dawało Aranäs doskonałe warunki do szybkich kontrataków, które owocowały kolejnymi bramkami.
Gdy Norweżki w końcu dochodziły do dobrych okazji, skuteczną zaporę stanowiła bramkarka Ella Svensson, notując kilka efektownych interwencji. Do przerwy Aranäs prowadziło aż 10:3.
Druga połowa - kontrola do końca
Po zmianie stron Aranäs nie zwolniło. Błyskawiczna kontra na początku drugiej połowy dała wynik 11:3 i ostatecznie pogrzebała norweskie nadzieje na comeback. Do końcowego gwizdka punkty zdobywały kolejne zawodniczki szwedzkiego zespołu, a aktywna w pressingu Oliwia Rudak konsekwentnie psuła budowanie akcji przez Kjelsås.
W drugiej połowie Aranäs nie utrzymało już tak wysokiej skuteczności jak przed przerwą, jednak wynik nie był nigdy zagrożony. Ostatecznie drużyna z Kungsbacka wygrała pewnie 15:5, umacniając swoją pozycję w grupie 11 turnieju Partille World Cup.
Źródło: handbollskanalen.se





