Pierwsza połowa rozpoczęła się w ekspresowym tempie ze strony przyjezdnych. Mikołaj Czapliński był nie do zatrzymania – już w początkowych minutach dwukrotnie skierował piłkę do siatki po rzutach karnych, a wraz z Tomaszem Gębalą pomógł Wybrzeżu zbudować komfortowe prowadzenie 7:2. Ta seria zmusiła trenera gospodarzy Bartosza Jureckiego do wzięcia przerwy.
Reakcja podopiecznych szkoleniowca przyszła natychmiast. Kelian Janikowski, Oliwier Kamiński i Mateusz Wojdan trafiali kolejno, szybko redukując straty do dwóch bramek (7:9). Radość opolskiej publiczności nie trwała jednak długo – gdańszczanie znów przyspieszyli, a po trafieniu Jakuba Będzikowskiego różnica urosła do czterech goli (12:8).
Do przerwy obydwie ekipy prowadziły wyrównaną wymianę ciosów. W tym fragmencie gry błysnął Dawid Balcerek, który fenomenalną interwencją obronił rzut karny Czaplińskiego. Mimo to ostatnie słowo przed zejściem do szatni należało do Ionuta Stanescu, a goście prowadzili 21:17.
Gospodarze ruszyli do odrabiania strat
Drugą połowę Gwardia rozpoczęła z dużą determinacją. Mykola Protsiuk otworzył wynik po przerwie, a Bartłomiej Rugała dwukrotnie pokonywał Zembrzyckich, zbliżając się na jedno trafienie (20:21). Napięcie na trybunach rosło z każdą minutą.
Wybrzeże odpowiadało uderzeniami Czaplińskiego, Gębali i Michałowicza, ale opolanie nie dawali za wygraną. Kluczowy moment przyszedł w 52. minucie, gdy Nejc Zmavc otrzymał czerwoną kartkę za faul na Kamińskim. Wydawało się, że to przesądzi o losach meczu.
Dramatyczna końcówka
Nic bardziej mylnego! Gospodarze w osłabieniu walczyli jeszcze bardziej zacięcie. Janikowski swoją skutecznością sprawił, że przy wyniku 32:34 wszystko pozostawało otwarte. Końcówka przyniosła ogromne emocje – każda piłka była na wagę złota.
Ostatecznie to drużyna z Gdańska zachowała zimną krew w decydujących momentach. MVP spotkania Mateusz Zembrzycki kilkukrotnie ratował swój zespół kluczowymi interwencjami, w tym obroną kontry Wojdana w drugiej połowie. Końcowy rezultat 34:36 dał gościom komplet punktów, choć gospodarze mogą żałować niewykorzystanych szans, zwłaszcza w końcowych minutach tego pasjonującego pojedynku.
Źródło: orlen-superliga.pl

