Spotkanie w Hali Globus zapowiadało się jako jedno z najbardziej emocjonujących starć ostatnich lat, jednak zakończyło się pewną wygraną obrończyń tytułu mistrzowskiego. Przed pierwszym gwizdkiem gospodarze otrzymali złą wiadomość – kontuzja wyeliminowała z gry Marię Prieto O'Mullony, reprezentantkę Hiszpanii, której dokładny czas absencji ma określić dopiero szczegółowa diagnostyka. Obserwatorzy ligi wskazywali pojedynek między nią a Kingą Jakubowską jako najbardziej interesujący element meczu.
Początkowe minuty spotkania miały nerwowy charakter, co nie dziwi zważywszy na mistrzowską stawkę. W pierwszych czterech minutach jedynie Joanna Drabik ze strony gości oraz Sanja Radosavljević z ekipy gospodarzy zdołały pokonać bramkarki. Kluczowe role w pierwszej połowie odegrały rozgrywające po lewej stronie – Karolina Kochaniak oraz Aleksandra Rosiak. Kochaniak nie popełniła błędu i zaliczyła cztery trafienia, natomiast Rosiak bezbłędnie wykonywała rzuty karne, dokładając również dwa gole z akcji.
Seria dziesięciu bramek zadecydowała o przewadze
Kiedy gospodynie wypracowały dwubramkową przewagę, wydawało się, że przejmą kontrolę nad meczem. Odpowiedź przyjezdnych okazała się jednak druzgocąca. W nieco ponad dziesięć minut KGHM MKS Zagłębie zdobyło dziesięć bramek, tracąc zaledwie dwie. Trenerka Bożena Karkut rotowała składem, choć wyjątek stanowiła pozycja lewoskrzydłowej – z powodu kontuzji Kingi Grzyb jedyną opcją pozostała Julia Pietras, była zawodniczka lubelskiego klubu. Pietras trafiła do siatki raz i wywalczyła dwa rzuty karne, które pewnie wykorzystała Jakubowska.
Wynik 15:8 dla gości zmusił trenera Pawła Tetelewskiego do wziącia drugiego czasu, ale nie przyniósł to oczekiwanej poprawy. Lublinianki przez dziesięć minut nie potrafiły zdobyć bramki, a impas przerwała dopiero najlepsza tego dnia w ich barwach Aleksandra Rosiak. Do przerwy aktualne mistrzynie Polski prowadziły 18:11, zbliżając się znacząco do odzyskania fotela lidera.
Odrabianie strat w drugiej części
Po wznowieniu gry sygnał do odrabiania strat znów dała Rosiak – najpierw zdobyła bramkę, potem przechwyt zakończyła asystą przy trafieniu Wiktorii Gliwińskiej. Goście odpowiadali jednak golami Maleny Cavo. Po kilku minutach zespół z Lubina zaczął mieć trudności ze skutecznością, co wykorzystały gospodynie, redukując stratę do czterech bramek. Wówczas czas poprosił a Karkut.
Patricia Matieli szybko odpowiedziała trafieniem, ale w kolejnej akcji została zatrzymana przez Paulinę Wdowiak. Rosiak była bardzo aktywna w obu fazach gry, jednak dwukrotnie w krótkim czasie otrzymała wykluczenie za faule na Jakubowskiej. W 53. minucie reprezentantka Polski grająca dla Lublina zdobyła dziesiątą bramkę w meczu, co stanowiło połowę dorobku jej zespołu. Dystans wciąż wynosił jednak pięć goli na korzyść Zagłębia. Podopieczne Karkut nie zawsze trafiały skutecznie, ale mogły liczyć na dobrą dyspozycję bramkarki Moniki.
Źródło: sport.interia.pl
