Niektóre protokoły meczowe opowiadają znacznie więcej niż same wyniki. Takim dokumentem jest z pewnością karta meczowa z weekendowego spotkania rezerw USAM Nîmes, które gościły na parkiecie Pau Billère w rozgrywkach Nationale 1.
Desperacki ruch w obliczu kryzysu kadrowego
Gdy kontuzje zdziesiątkowały skład zespołu z Nîmes, sztab musiał sięgnąć po nietypowe rozwiązanie. W bramce pojawił się Julien Rebichon – 33-letni były lewoskrzydłowy, który zawiesił buty na kołku rok temu i nigdy wcześniej nie bronił w bramce. To był desperacki ruch, improwizacja w czystej postaci.
Ale to, co wydarzyło się na parkiecie, przeszło najśmielsze oczekiwania.
15 obron byłego skrzydłowego
Rebichon nie tylko "zapchał dziurę" w składzie. W starciu z Pau Billère zanotował 15 udanych interwencji – więcej niż obaj bramkarze przeciwników razem wzięci! Jego drużyna wygrała przekonująco 35:30, a on sam stał się bohaterem dnia.
Bez specjalistycznego przygotowania, bez żadnego wcześniejszego treningu na tym pozycji, były reprezentant najwyższego poziomu rozgrywkowego pokazał, że inteligencja boiskowa i umiejętność czytania gry potrafią zdziałać cuda. To była nie tylko ciekawostka – to była prawdziwa, skuteczna występ na miarę lidera.
Nowa kariera w bramce?
Rebichon ma już za sobą bogatą karierę – najpierw jako zawodnik, potem również jako sędzia. Czy po tym weekendzie rozważy jeszcze jedną odsłonę swojej szczypiorniackiej historii? Tym razem jako bramkarz?
Jedno jest pewne: ten weekend dostarczył jedną z najbardziej nieprawdopodobnych historii we francuskim szczypiorniaku w ostatnim czasie. I udowodnił, że czasami najlepszym planem jest... brak planu.
Źródło: handnews.fr
