W przeddzień startu mistrzostw Europy w Herning i Kristianstad trenerzy oraz piłkarze Włoch i Islandii spotkali się z mediami. Oba zespoły zmierzą się w inauguracyjnym meczu grupy, który może zadecydować o dalszych losach rywalizacji.
Włochy: ambicje mimo kontuzji
Bob Hanning, niemiecki szkoleniowiec reprezentacji Włoch, nie ukrywa, że sytuacja kadrowa jest trudna. Juan Pablo Cuello zerwał więzadło krzyżowe, Thomas Bortoli nie może wystąpić w żadnym meczu, a kapitan Andrea Parisini, choć przebywa z drużyną, również nie jest zdolny do gry.
– Musieliśmy znaleźć rozwiązania w ataku i dobrze przemieszczaliśmy piłkę podczas sparingów z Wyspami Owczymi. W obronie to jednak nie wyszło – straciliśmy w obu meczach ponad 30 bramek z zespołem, który nie należy do czołówki – przyznał Hanning.
Mimo problemów Niemiec stawia sobie ambitny cel: awans do rundy głównej. – Dopóki mecze nie zostały rozegrane, nie są przegrane. To wysokie wymagania, ale właśnie o to nam chodzi – podkreślił.
O Islandii mówi z największym respektem: – To absolutnie topowy zespół. Obok Szwecji typuję ich do półfinału. Mogą być czarnym koniem turnieju.
Domenico Ebner, bramkarz reprezentacji, intensywnie przygotowuje się do starcia z Islandczykami, z których wielu gra w Bundeslidze. – Mam narzędzia wideo i trenera bramkarzy, który zmontował sceny z ostatnich meczów rywali. To lepsze, gdy wielu zawodników gra w lidze niemieckiej – wyjaśnił. Włoski golkiper przyznał, że po meczach, pełen adrenaliny, często od razu przegląda materiały z kolejnego przeciwnika.
Leo Prantner, prawy skrzydłowy, po niedawnej kontuzji ma za sobą zaledwie cztery treningi z zespołem przed inauguracją turnieju. – Bob wniósł inne myślenie. Chce, byśmy byli bardziej obecni mentalnie i stworzył naprawdę dobre środowisko – ocenił zawodnik Füchse Berlin.
Islandia: presja i doświadczenie
Selekcjoner Snorri Steinn Guðjónsson nie daje się ponieść emocjom związanym z typowaniami ekspertów. – Historia nie jest po naszej stronie. Zdobyliśmy tylko dwa medale. Koncentrujemy się na pierwszym meczu. Jeśli zagramy najlepiej jak potrafimy, możemy zajść daleko – powiedział szkoleniowiec.
Islandczycy mogą liczyć na trio rozgrywających z niepokonanego mistrza Ligi Mistrzów – SC Magdeburg. – Gdy masz dobrych zawodników w topowych drużynach, przynoszą ze sobą kulturę zwycięstwa. Ale to inny etap, inna rywalizacja – zauważył Guðjónsson.
O Włochach wyraża się z uznaniem: – To dobry, inny zespół z doświadczonym trenerem. Jestem pod wrażeniem ich meczów. Jeśli nie zagramy na najwyższym poziomie, wpadniemy w kłopoty.
Björgvin Páll Gústavsson, bramkarz z ponad dwudziestoletnim stażem w kadrze, pamięta wszystkie radości i rozczarowania. – Grając dla Islandii, zawsze masz presję. Mamy marzenie, by zajść daleko, ale EHF EURO to bardzo mocny turnieju – stwierdził. O debiucie w reprezentacji w 2003 roku i pierwszym turnieju w 2008 mówi z uśmiechem: – Myślałem wtedy, że to może być koniec. Od tamtej pory to już 19 turniejów. Wciąż kocham grać w piłkę ręczną.
Gísli Kristjánsson, środkowy rozgrywający, przestrzega przed nadmiernym optymizmem. – Wszyscy pewnie spodziewają się, że wygramy grupę, ale nie widzę tego jako łatwego zadania. Włochy pokonały Hiszpanię i Serbię w kwalifikacjach. Grają fascynującą, nowoczesną piłkę ręczną – zaznaczył. Przyznał też, że Islandia musi nauczyć się domykać kluczowe momenty meczów, czego zabrakło w sparingu z Francją.
Mecz Włochy – Islandia rozpocznie rywalizację w grupie, w której zagrają także Węgry i Polska.
Źródło: eurohandball.com
