Poniedziałkowy pojedynek w ERGO Arenie nie pozostawił złudzeń - mistrzowie Polski pokazali pełnię swoich możliwości. Od pierwszego gwizdka Nafciarze dyktowali warunki, prezentując kapitalną grę w defensywie. Między słupkami błyszczał Torbjorn Bergerud, który stworzył mur nie do przejścia dla graczy z Pomorza. Na fundamencie solidnej obrony płocczanie budowali błyskawiczne kontry, a ich atak funkcjonował jak perfekcyjnie naoliwiony mechanizm.
Kosorotov i spółka w akcji
Gdańszczanie przez większość spotkania bezradnie szukali sposobu na sforsowanie wiślackiej defensywy. Tymczasem przewaga gospodarzy Mazowsza rosła praktycznie z minuty na minutę. Efektownymi trafieniami z dystansu popisywał się Sergei Kosorotov, a cały zespół prowadzony przez Xaviego Sabate konsekwentnie kontrolował tempo gry, wypracowując bezpieczną zaliczkę przed rewanżem.
„W tym sezonie rozegraliśmy z Gdańskiem kilka trudnych spotkań i za każdym razem pod koniec drugiej połowy mieliśmy szansę wypracować przewagę bramkową. To zespół z bardzo dobrymi zawodnikami, którzy dużo biegają i dzięki temu potrafią zdobywać łatwe bramki. W poniedziałek zagraliśmy bardzo dobre i twarde spotkanie zarówno w obronie, jak i w ataku, co pozwoliło nam zbudować wysokie prowadzenie. Musimy przenieść tę samą mentalność na sobotni mecz w Płocku. Mam nadzieję, że jak najwięcej z was przyjdzie nas wesprzeć" - mówił po pierwszym meczu Zoran Ilić.
Żadnej lekkomyślności
Mimo komfortowej sytuacji po pierwszym starciu, w szatni Wisły nikt nie traktuje dzisiejszego spotkania jako formalności. Historia play-offów wielokrotnie pokazywała, że moment dekoncentracji potrafi całkowicie zmienić układ sił. Tym bardziej, że ekipa prowadzona przez Patryka Rombla wykonała w ostatnich miesiącach wielki postęp i coraz śmielej zaznacza swoją obecność w krajowej czołówce. Finał Pucharu Polski nie był dziełem przypadku - to dowód na ambicje i rosnący potencjał zespołu z Trójmiasta.
Dlatego płocczanie doskonale wiedzą, że czeka ich kolejne wymagające starcie. Zamierzają wykorzystać wypracowaną w Gdańsku zaliczkę, ale jednocześnie chcą postawić kropkę nad "i" w stylu godnym obrońcy tytułu.
„Po zwycięstwie w Gdańsku, gdzie kontrolowaliśmy przebieg spotkania, przystępujemy do drugiego meczu przed własną widownią. Naszym celem jest zaprezentowanie jeszcze wyższej formy i oficjalne potwierdzenie awansu do wielkiego finału" - podkreślał Wojciech Borucki.
Moc płockiej twierdzy
Mistrzowie Polski mogą liczyć na wsparcie, które często bywa bezcenne. ORLEN Arena to w tym sezonie jedyna nienaruszona twierdza w krajowych rozgrywkach - Wisła nie zaznała tu goryczy porażki. Żywiołowy doping płynący z trybun, emocje tysięcy kibiców i niesamowita atmosfera sprawiają, że hala przy Placu Celebry staje się niezwykle trudnym miejscem dla każdego rywala. Rola "ósmego zawodnika" w najważniejszych momentach sezonu bywa nieoceniona.
Wybrzeże z pewnością nie przyjedzie jednak na Mazowsze ze spuszczonymi głowami. Zespół Rombla będzie chciał pokazać zupełnie inną twarz niż ta z poniedziałku i zostawić po sobie jak najlepsze wrażenie. Pomorska drużyna przystąpi do walki z ambicją, gotowa rzucić na parkiet wszystkie swoje atuty.
Sobotnie spotkanie zapowiada się więc jako widowisko pełne intensywności i emocji na najwyższym poziomie. Przed nami półfinałowa batalia, która może zapisać kolejną wielką kartę w historii tego sezonu. Jedno jest pewne - w ORLEN Arenie znów będzie gorąco, a stawka sprawia, że żadna ze stron nie odpuści nawet na chwilę.
Początek meczu o godzinie 12:30, transmisja w Polsat Sport 1.
Źródło: orlen-superliga.pl





