„To po prostu wstyd i wkurza mnie to niezmiernie" - powiedział Kløve w rozmowie z Dyn tuż po zakończeniu meczu. Duńczyk, który zmierza do Flensburga, nie owijał w bawełnę i otwarcie przyznał, że poziom zaprezentowany przez jego zespół był dalece niewystarczający.
Przerwa nie oddała skali katastrofy
Do przerwy Göppingen jeszcze trzymało się w grze - Melsungen prowadziło jedynie 14:10, co dawało gościom cień nadziei. Jednak druga połowa przyniosła kompletny rozkład gry drużyny z Göppingen. Melsungen odskoczyło i ostatecznie wygrało różnicą aż 13 bramek.
Zdaniem Kløvego przyczyna porażki była czytelna - Göppingen nie potrafiło przedrzeć się za obronę rywala i zbyt często decydowało się na rzuty z dystansu.
„Jeśli będziemy strzelać z dziewięciu metrów na Melsungen, nic tutaj nie wygramy" - stwierdził wprost duński rozgrywający.
Bramkarz Melsungen nie do przejścia
Kløve wskazał, że gdy zawodnicy Göppingen decydowali się na wbieganie za plecy obrońców, gra wyglądała zupełnie inaczej. Problem w tym, że takich akcji było stanowczo za mało - zdecydowanie dominowały nieefektywne rzuty z zewnątrz, które skrzętnie wykorzystywał Kristof Palasics. Węgierski bramkarz Melsungen zanotował aż 18 parad i był jedną z kluczowych postaci spotkania.
Porażka Göppingen to efekt splotu kilku czynników: braku odwagi w grze ofensywnej, nadmiaru rzutów z dystansu i rywala bezlitośnie karzącego za każdy błąd.
Czas na poważną rozmowę w szatni
Kløve nie ukrywał, że drużyna musi pilnie poprawić swój poziom, jeśli chce uniknąć podobnych wieczorów w przyszłości.
„Musimy pokazać więcej odwagi, więcej charakteru i zdecydowanie więcej jakości" - podsumował Duńczyk, dając jasny sygnał, że taka gra jak w środę jest zupełnie nie do zaakceptowania.
Źródło: hbold.dk





