Początek spotkania o godzinie 20:45 czasu lokalnego. Dla Vardaru to starcie o miejsce w TOP 12 rozgrywek, a trener Ivan Čupić podkreśla wagę meczu zarówno w kontekście sportowym, jak i prestiżowym.
„Musimy zagrać rewanż za Lizbonę"
– Chodzi o dwie rzeczy – mówi Čupić. – Po pierwsze, gramy u siebie i liczę, że wypełnimy halę, stworzymy świetną atmosferę i damy kibicom dobry wieczór. Mam nadzieję, że zaprezentujemy się znacznie lepiej, zdobędziemy zwycięstwo i osiągniemy cel, jakim jest awans do następnej fazy. Po drugie, po bardzo słabym występie całego zespołu w pierwszym meczu, musimy teraz pokazać nasze prawdziwe oblicze. Benfica to jeden z nielicznych zespołów, który potrafił nas pokonać. Musimy czuć, że jesteśmy winni klubowi, kibicom i wszystkim, którzy przyjdą na halę – zasługują na to, by wrócili do domu zadowoleni.
Ambicje jak co roku – wszystkie trofea
Chorwacki szkoleniowiec nie ukrywa, że ambicje Vardaru pozostają niezmienne. – Naszym głównym celem jest tytuł w każdym sezonie, tak jest i teraz. To, że w zeszłym roku i wcześniej nie zdobyliśmy mistrzostw, nie oznacza, że cele były inne. Zawsze celujemy jak najwyżej – chcemy wygrywać wszystkie możliwe trofea – podkreśla trener macedońskiej drużyny.
– Nie będziemy z niczym kalkulować. Nie dlatego, że jesteśmy zarozumiali i uważamy się za najlepszych, ale z prostego powodu – chcemy grać w Lidze Mistrzów, chcemy rywalizować z najlepszymi w Europie, a to oznacza mecze co dwa-trzy dni. Do tego musimy się przyzwyczaić, taki jest poziom najwyższej półki. Nie obchodzi nas, co było w sobotę, jutro jest Benfica. Żyjemy teraźniejszością, a teraźniejszość to wyłącznie Benfica – zaznacza Čupić.
„Życie lub śmierć"
Trener Vardaru nie pozostawia złudzeń co do rangi wtorkowego starcia. – Mamy jeden cel: pokonać Benfikę i pokazać się z dużo lepszej strony niż w pierwszym meczu. Gramy przeciwko dobrej drużynie, która pracuje z tym samym trenerem od kilku lat. Grają bardzo dobrze zarówno w obronie, jak i ataku. Zwycięstwo da nam większe szanse na przyszły wtorek. Nie patrzymy teraz na Melsungen i ostatnią kolejkę, tylko na jutrzejsze spotkanie. Jeśli jutro nie wygramy z Benfiką, to nie będziemy myśleć o ćwierćfinale – będziemy się bać nawet o osiemnastą finału. Dla nas to jest gra na życie lub śmierć – podkreśla stanowczo.
Bez lekceważenia rywali
– Nie patrzę tylko na nazwiska, mam inne podejście. Jeśli jesteś w pierwszej dziesiątce, dwunastce Ligi Europejskiej, to tylko na papierze jeden przeciwnik może wyglądać łatwiej od drugiego. Jeśli przejdziemy tę grupę, i tak czekają nas dwa finały, bez względu na to, czy w 1/8, czy w ćwierćfinale. Nie mamy luksusu wyboru. W tej Lidze Europejskiej, zwłaszcza w fazie głównej, nie można lekceważyć żadnego zespołu. Musimy być w stu procentach skoncentrowani – kto by nie przyszedł, niech przyjdzie. Naszym celem jest oczywiście tytuł w czerwcu, ale musimy cieszyć się każdym dniem, dobrze pracować i w każdym meczu grać pod presją zwycięstwa. Tak dorastałem i tak grałem, i chcę, żeby tak grała moja drużyna – mówi trener Vardara.
Malus niepewny gry
Czorwacki szkoleniowiec odniósł się także do sytuacji kontuzjowanego Jaki Malusa. Słoweński rozgrywający wczoraj nie trenował z zespołem i zostanie oszczędzony również dziś. – Jaka wczoraj nie trenował z nami, przechodził badania. Dziś też nie będzie trenował, a jutro zobaczymy, czy może być częścią składu na mecz. Reszta zawodników jest zdrowa i trenuje. Z Jaką lub bez niego mam przed sobą trudne zadanie – muszę wykreślić z kadry meczowej sześciu graczy. Tak czy inaczej, musimy znaleźć sposób, wydobyć z siebie coś więcej, żeby pokonać Benfikę – zakończył Čupić.
Źródło: balkan-handball.com

