Dla Montpellier to katastrofalny sezon w wykonaniu jednego z gigantów europejskiej piłki ręcznej. Drużyna prowadzona przez Erika Mathé'a zajmuje dopiero trzecie miejsce w lidze francuskiej z zaledwie 35 punktami, a o podium walczą z nimi także Limoges i Chambéry. Do liderującego duetu PSG - Nantes dzieli ich przepaść.
Ostatnia domowa porażka z Aix 29:33 definitywnie pokazała, że dwukrotni zwycięzcy Ligi Mistrzów są w rozsypce. Dobry występ w Lidze Europejskiej EHF może być jedynym ratunkiem dla prestiżu klubu, ale na drodze Francuzów staje ambitny Vardar Skopje, świeżo upieczony mistrz Macedonii Północnej.
Historia przemawia za Vardarem
Bilans bezpośrednich meczów zdecydowanie faworyzuje zespół ze Skopje. W dziewięciu dotychczasowych starciach Vardar triumfował aż sześciokrotnie, dwukrotnie przegrywał, a raz padł remis. Co prawda wszystkie te pojedynki pochodzą ze złotej ery macedońskiego klubu z poprzedniej dekady, a ostatni mecz odbył się w 2020 roku, ale tradycja jest wyraźnie po stronie gości.
Czupić buduje nowy Vardar
Po stronie Vardaru wszystko układa się znakomicie. Ivan Čupić w roli trenera prowadzi drużynę pewnie - w tym sezonie Macedończycy zanotowali zaledwie trzy porażki. W gablocie mają już puchar kraju i mistrzostwo Macedonii Północnej, a co najważniejsze - wywalczyli powrót do Ligi Mistrzów na przyszły sezon.
Mimo wszystko to Montpellier na papierze wciąż pozostaje faworytem. Francuzi mają potencjał i jakość kadry, ale czy będą w stanie się podnieść po trudnym okresie? Pierwszy mecz ćwierćfinałowy pokaże, czy pogrążony gigant zdoła się jeszcze bronić, czy Vardar zada nokautujący cios.
Źródło: balkan-handball.com
