Przed meczem lista nieobecnych w drużynie Lipska wydłużyła się o dwóch kolejnych zawodników – Domenico Ebnera i Williama Bogojevicia zgłosili chorobę. W związku z tym rozgrywający Blær Hinriksson rozpoczął spotkanie na pozycji lewego rozgrywającego.
Krzikalla i Semper rozkręcili Lipsk
Już po 40 sekundach Lucas Krzikalla dał gospodarzom pierwsze prowadzenie. Prawy skrzydłowy wraz z reprezentantem Niemiec Franzem Semperem byli najjaśniejszymi postaciami początkowej fazy meczu. Czterokrotnie Krzikalla, pięciokrotnie Semper – po kwadransie gry SC DHfK Leipzig prowadził 9:7.
Stopniowo dołączali kolejni strzelcy. Luka Rogan podwyższył na 10:7, Tomáš Piroch na 14:10. Czterobramkowe prowadzenie gospodarzy było w pełni zasłużone, widać było ogromną determinację podopiecznych Franka Carstensa. Bramkarz Tomáš Mrkva obronił nawet rzut karny Kaia Häfnera. Dla Lipska wszystko szło po myśli – był tylko jeden problem: TVB Stuttgart uporczywie wywalczał "siódemki". Häfner z karnego trafił na 16:14 i 16:15.
W ostatniej akcji pierwszej połowy goście rozegrali bardzo długą akcję, przeciągając atak ponad minutę. Choć sędziowie pokazywali już bierną grę, w ostatnim momencie Lenny Rubin zdołał oddać rzut, który wpadł pod poprzeczkę – 17:17 na przerwę. Wynik irytujący z perspektywy Lipska, który w pierwszych 30 minutach był wyraźnie lepszy o dwie-trzy bramki.
Ponowne prowadzenie i ponowny kryzys
Po zmianie stron gospodarze znów wyszli na prowadzenie. Franz Semper dwukrotnie huknął na 19:17. Wprawdzie Krzikalla nie wykorzystał rzutu karnego, ale Lukas Binder złapał odbicie i swoim 999. golem w Bundeslidze ustalił wynik na 21:19. Dean Bombač podwyższył na 23:20 i rozgrzał publiczność do dalszego fantastycznego dopingu dla SC DHfK.
Ale i tym razem Lipsk nie utrzymał przewagi. Stuttgart doprowadził do remisu 23:23. Po stracie Ahmeda Khairiego goście po raz pierwszy w tym meczu wyszli na prowadzenie. TVB kontynuował serię – Rubin trafił na 24:26, Nigg na 24:27. Siedem minut przed końcem SC DHfK Leipzig stał pod ścianą, groziła kolejna bolesna porażka we własnej hali.
Arena zawrzała, Binder z jubileuszowym golem
Widownia nie chciała się z tym pogodzić. Wszystkie 4793 osoby wstały z miejsc i bezwarunkowo zagrzewały swoich zawodników do walki. Pchnięci tym wsparciem podopieczni Carstensa ruszyli do odrabiania strat. Bombač trafił na 25:27, Semper na 26:27, a kapitan Lukas Binder swoim 1000. golem w Bundeslidze doprowadził do remisu 27:27. Arena eksplodowała z radości.
Końcówka zamieniła się w prawdziwą szczypiornakową bitwę bez trzymanki. Hinriksson strzelił na 28:28, ponownie Binder na 29:29. W defensywie Lipsk grał jak z betonu i 15 sekund przed końcem wywalczył piłkę. Frank Carstens natychmiast wziął czas. Gospodarze mieli ostatnią akcję i realną szansę na zwycięstwo w ostatniej sekundzie.
Udało się stworzyć dobrą pozycję do rzutu dla Franza Sempera, ale jego zablokowany rzut minimalnie minął bramkę. Remis 29:29 – sprawiedliwy wynik niezwykle emocjonującego spotkania.
Źródło: daikin-hbl.de

