Choć odejście Xenii Smits było szeroko oczekiwane, transfer Tyry Axnér może być sporym zaskoczeniem dla kibiców Metz. Szwedka zdążyła wywalczyć sobie stałe miejsce w podstawowym składzie w tym sezonie, po trudniejszym pierwszym roku we Francji.
Regulamin nie pozwolił na przedłużenie
Axnér trafiła do Metz latem 2024 roku z duńskiego Nykøbing Falster, podpisując dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny sezon. Ta opcja nie zostanie jednak wykorzystana. Jak wyjaśnia prezes klubu Thierry Weizman: "Ze względu na limit zawodniczek zagranicznych i regulamin JIPES nie byliśmy w stanie aktywować tej opcji. Tyra jest młodą, wciąż rozwijającą się zawodniczką i być może to tylko 'do widzenia', a nie 'pożegnanie'".
Francuskie przepisy nie pozwalają na posiadanie w kadrze więcej niż sześciu zawodniczek niewyszkolonych we Francji. Przybycie Kristiny Jorgensen i Lysy Tchaptchet praktycznie przesądziło los Szwedki.
Kiedy zapytano o decyzję zatrzymania Betchaïdelle Ngombele zamiast Axnér, Weizman dodał: "Ona miała jeszcze trzy lata kontraktu, podczas gdy Tyra tylko dwa".
Nowy rozdział w Rumunii
Tyra Axnér będzie teraz miała okazję poznać rumuńską ligę w barwach CSM Bukareszt, gdzie występuje m.in. była zawodniczka Metz Anna Mette Hansen, a także bramkarka Gabriella Moreschi, która paradoksalnie od nowego sezonu będzie bronić barw francuskiego klubu.
Szwedka żegna się z Lotaryngią z mieszanymi uczuciami.
"Odchodzę z Metz z mieszanymi uczuciami. Widziałam siebie w tym klubie na dłużej, ale wierzę, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Dziękuję wszystkim ludziom, których tu poznałam – koleżankom z drużyny, sztabowi szkoleniowemu, wszystkim osobom związanym z zespołem i oczywiście kibicom, którzy przyjęli mnie bardzo ciepło. Będę cieszyć się każdym meczem do ostatniego w Arènes de Metz."
To wymuszony, ale pozbawiony goryczy transfer, który – jak sugeruje prezes klubu – może w przyszłości otworzyć drzwi do powrotu pod skrzydła żółto-niebieskiej drużyny.
Źródło: handnews.fr
