Mecz w hali Santiago Manguán rozpoczął się nerwowo - przez ponad cztery minuty żadna z drużyn nie zdołała wpisać się na listę strzelców. To gospodarze jako pierwsi odnaleźli skuteczność dzięki trafieniom Povedy i Pedro, wypracowując sobie przewagę. Guadalajara szybko jednak zareagowała, doprowadzając do remisu 7:7.
Przez większość pierwszej połowy obie ekipy szły łeb w łeb, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Kluczowy okazał się finisz przed przerwą - zawodnicy Javiego Marqueza połączyli kilka udanych akcji z rzędu i schodzili do szatni z czterobramkowym prowadzeniem 20:16.
Po wznowieniu gry podopieczni Juana Carlosa Requeny ruszyli do odrabiania strat i zdołali zmniejszyć dystans do dwóch goli. Plany gości pokrzyżowała jednak czerwona kartka dla Diego Very, która zachwiała równowagą defensywy Guadalajary. Tubos Aranda wykorzystało osłabienie rywala i na dziesięć minut przed końcem prowadziło już 31:26, co przesądziło o losach spotkania.
Choć goście nie składali broni i walczyli do końcowego gwizdka, nie byli w stanie skutecznie gonić wyniku na trudnym terenie. Zwycięstwo pozwoliło gospodarzom zgromadzić 13 punktów w tabeli - trzy więcej niż pokonany rywal, co w kontekście walki o utrzymanie ma ogromne znaczenie.
Źródło: asobal.es

