Gdy latem 2019 roku kończyła się "złota era" Vardaru Skopje, to właśnie Pelister Bitola przejął schedę po hegemonii w macedońskiej piłce ręcznej. Klub, który jeszcze w poprzedniej dekadzie był na kolanach, dzięki zaangażowaniu rodziny Sterjev nie tylko stanął na nogi, ale zaczął dominować w rodzimych rozgrywkach. I co ważniejsze – zakwalifikował się do Ligi Mistrzów. Nie raz, nie dwa – przez trzy sezony z rzędu.
Format 16 drużyn – bez litości dla outsiderów
System rozgrywek z udziałem tylko szesnastu najlepszych zespołów Europy okazał się bezlitosny. W pierwszym sezonie Pelister nie wygrał ani jednego spotkania, kończąc fazę grupową z zerowym dorobkiem punktowym. Kolejne dwie kampanie przyniosły poprawę – odpowiednio osiem i sześć punktów – ale wciąż za mało, by marzyć o fazie pucharowej. Mimo wszystko w Bitoli mogli mówić o postępie i pewnej satysfakcji.
Hala w Bitoli to prawdopodobnie jeden z najlepszych obiektów do gry w piłkę ręczną w całej Europie, a atmosfera podczas meczów przypomina czasy, gdy sport miał o wiele ważniejsze miejsce w życiu ludzi. I choć różnice budżetowe między Pelistrem a europejskimi gigantami są gigantyczne, Bitola przestała być miejscem, gdzie goście przywożą łatwe punkty.
Bilans trzech lat: surowe liczby
Statystyki są bezwzględne: 42 mecze w Lidze Mistrzów, tylko 5 wygranych, 4 remisy i aż 33 porażki. Bilans bramkowy -226 mówi sam za siebie. Jasne jest, że klub z Bitoli nie ma ani infrastruktury, ani funduszy, by równać się z europejską elitą i wygrywać regularnie. Ale te trzy sezony to bezcenne doświadczenie, które pomoże w przyszłości – zarówno w polityce transferowej, jak i w zarządzaniu medialnym.
Liga Mistrzów w nowym formacie – nadzieja na przyszłość
Rozszerzona formuła Ligi Mistrzów z 24 drużynami będzie o wiele bardziej odpowiednia dla każdego macedońskiego mistrza. Tyle że o nią trzeba będzie walczyć, a Pelister w tej jesieni zapłacił cenę za grę na dwóch frontach. W krajowej lidze znalazł się w roli goniącego – prowadzi Vardar Skopje. Teraz sytuacja się odwraca: to Vardar będzie miał więcej meczów w Europie (czeka go ćwierćfinał i ewentualny turniej finałowy Ligi Europejskiej EHF), co pozwoli aktualnemu mistrzowi skupić się na walce o obronę tytułu.
Wspomnienia, które zostają
Niezależnie od tego, czy Pelister zagra w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie, czy nie, pewne rzeczy pozostaną na zawsze. Do Bitoli przyjeżdżali Karabatić, Mem, Gidsel, Milosavljev i inni giganci światowej piłki ręcznej. To era, o której w klubie będą opowiadać przez lata. Era, która uczyła pokory, ale też dała powody do dumy.
Źródło: balkan-handball.com

