Droga od drugiej ligi do europejskiej elity
MOL Esztergom rozpoczęło swoją przygodę z EHF European League Women od 3. rundy kwalifikacji. Teraz przygotowuje się do EHF Finals w Dijon – mimo że wcześniej nigdy nie występowało w europejskich rozgrywkach klubowych.
– Na początku sezonu nawet nie śniłem o finałowym turnieju. Wiedzieliśmy, że jesteśmy nowicjuszami na europejskiej scenie, ale mamy kilku zawodników z solidnym międzynarodowym doświadczeniem – ja też do nich należę. Nie myśleliśmy wtedy o wynikach, ale o rozwoju i możliwie jak najlepszym dostosowaniu się do poziomu zespołów z fazy grupowej – przyznaje Gábor Elek.
– To, co się wydarzyło, wciąż wydaje się jak sen, zwłaszcza szybkość, z jaką udało nam się przystosować do rytmu rozgrywek. Spodziewałem się, że młodzi zawodnicy będą się rozwijać, ale nie w takim stopniu. To prawdopodobnie największy powód do dumy. Szczególnie że zaledwie dwa lata temu graliśmy na drugim poziomie rozgrywkowym. Ten postęp jest naprawdę niezwykły – dodaje szkoleniowiec.
Młodzież z charakterem
Kadra Esztergom liczy zaledwie kilku zawodników powyżej 30. roku życia. Wszystkie piłkarki posiadają obywatelstwo węgierskie, co jest elementem filozofii klubu.
– Łączymy młode talenty z kilkoma doświadczonymi zawodniczkami. Te doświadczone są kluczowe w trudnych momentach, pomagają młodszym przejść przez ważne sytuacje. Ta równowaga świetnie się sprawdziła w tym sezonie – wyjaśnia Elek.
– Największą siłą naszego zespołu jest jedność. Mamy grupę bardzo dobrych ludzi o profesjonalnym podejściu, pokorze i silnym pragnieniu ciągłego doskonalenia się. Mają prawdziwe ambicje w piłce ręcznej – nie tylko chcą w niej uczestniczyć, ale osiągnąć coś znaczącego. Ta mentalność odegrała główną rolę w tym, gdzie jesteśmy dzisiaj – podkreśla trener.
Półfinał z gospodarzami z Dijon
Droga Esztergom do finałowego turnieju nie była łatwa – od trudnych meczów kwalifikacyjnych, przez fazę grupową, aż po ćwierćfinał przeciwko Motherson Mosonmagyarovari KC. W półfinale węgierski zespół zmierzy się z gospodarzami z Dijon, brązowymi medalistami z ubiegłego roku.
– Na tym etapie nie ma słabych drużyn. Na papierze możemy być uważani za najmniej doświadczony zespół, ale wcześniej w tym sezonie udowodniliśmy już, że możemy konkurować z każdym – ocenia Elek.
– Dla nas samo bycie tutaj jest już ogromnym osiągnięciem i powodem do świętowania. To oznacza też, że możemy grać z mniejszą presją niż inni. Ostatecznie takie mecze rozstrzyga aktualna forma i kondycja fizyczna, a w tym zakresie wierzymy, że możemy rywalizować z każdym przeciwnikiem – zaznacza szkoleniowiec.
Gwiazdy zespołu i przyszłość projektu
Lea Faragó i Emília Varga należą do najlepszych zawodniczek EHF European League w tym sezonie. Obie zdobyły ponad 50 bramek.
– Zawodniczki takie jak Faragó i Varga są dla nas bardzo ważne, ale ich występy zawsze są częścią większego systemu. Nasz sukces nie opiera się na jednostkach, lecz na zbiorowej pracy i rozwoju – podkreśla Elek.
Ten model klubowy budowano przez ostatnie trzy lata. Zaledwie dwa sezony temu zespół grał faktycznie na poziomie drugiej ligi.
– Dotarcie do finałowego turnieju w tak krótkim czasie jest czymś wyjątkowym i pokazuje potencjał tego projektu. Zdajemy sobie sprawę, że tak szybki postęp może wiązać się z wahaniami w przyszłości. Naszym celem jest kontynuowanie stabilnej budowy klubu. Ten sezon udowodnił, że nie jesteśmy już tylko uczestnikami europejskich rozgrywek – ugruntowaliśmy swoją pozycję na europejskiej mapie – podsumowuje Gábor Elek.
Źródło: eurohandball.com
