Toulouse wykorzystuje słabość Tremblay i dogania Saint-Raphaël
Osłabione brakiem Rubensa Pierre'a Tremblay pojechało do Tuluzy na mecz o ogromnym znaczeniu w walce o miejsca premiowane grą w europejskich pucharach. Przez pierwsze piętnaście minut obie drużyny grały punkt za punkt (7:7 w 14. minucie). Goście zmarnowali jednak przewagę liczebną, tracąc aż siedem piłek w pierwszej połowie, co pozwoliło gospodarzom na prowadzenie do przerwy 19:16.
Początek drugiej części meczu przyniósł rewelacyjny popis gości. Młody bramkarz Graciel-Yanis Quéré wszedł na parkiet i dokonał prawdziwej rewolucji w grze defensywnej, a Tremblay objęło prowadzenie 30:26 w 45. minucie. Gdy wydawało się, że zespół z okolic Paryża kontroluje sytuację, do gry włączyli się Gonçalo Martins Vieira i Jef Lettens, całkowicie odwracając losy spotkania. W 51. minucie Toulouse prowadziło już 31:30.
Portugalski rozgrywający był absolutnie nieomylny (10/11 skuteczności), rozpalając do czerwoności widownię Palais des Sports (35:32 w 57. minucie). Lettens zamknął bramkę niczym sejf (12 obron przy 39% skuteczności), a Fenix ostatecznie wygrał 40:35. Dzięki temu zwycięstwu Toulouse dorównało punktami Saint-Raphaël i plasuje się na szóstym miejscu w tabeli.
Dunkerque gra z ogniem po porażce ze Saint-Raphaël
Dunkerque miało szansę odrobić straty do bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie po porażce Dijon. Niestety, gospodarze nie wykorzystali tej okazji. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem rzutów karnych – pierwszy podyktowano już w pierwszej minucie, a Drévy Paschal wykorzystał go bezbłędnie (zakończył mecz z bilansem 7/8 z karnych).
Dunkerque dwukrotnie doprowadzało do remisu (4:4 w 5. minucie, 7:7 w 10. minucie) za sprawą Diogo Oliveira (4/6). Bramkarz gości Alexandre Demaille, były zawodnik Dunkerque, zaczął zbierać żniwo od 12. minuty i zakończył pierwszą połowę z siedmioma obronnami na koncie. Paschal kontynuował strzelanie z karnych, ale Mehdi Harbaoui przerwał tę serię. Ostatnia parada Demaille'a dała Saint-Raphaël prowadzenie do przerwy 16:14.
Dunkerque jeszcze w 35. minucie było w grze dzięki trafieniu Tarasa Minotskyi (5/9). Potem nastąpił jednak dramatyczny kryzys – przez dziesięć minut gospodarze nie zdobyli ani jednego gola (17:24 w 45. minucie). Goście wykorzystali ten przestój i odskoczyli na bezpieczną odległość. Paschal nadal dominował w ataku (9/10), a Saint-Raphaël wygrało ostatecznie 32:22. Dunkerque (13. miejsce) nadal balansuje na krawędzi i gra z ogniem. Saint-Raphaël (6. pozycja) wciąż walczy o europejskie puchary.
Cenne zwycięstwo Sélestat nad Nîmes
Pozbawione dwóch profesjonalnych bramkarzy Nîmes pojechało do walczącego o utrzymanie Sélestat. Gospodarze mocno rozpoczęli spotkanie (9:5 w 11. minucie) i prowadzili przez całą pierwszą połowę (17:15 na przerwę). Green Team walczyła i zbliżyła się na dystans jednego gola (23:22 w 44. minucie), ale nigdy nie zdołała doprowadzić do remisu.
Winni temu byli dwaj zawodnicy: bramkarz Léo Villain (12 obron przy 40% skuteczności) i Pedro Portela (niemal bezbłędny 12/13, w tym 7/7 z karnych), którzy w kluczowych momentach ratowali Fioletowych. Napędzani chęcią zwycięstwa przed własną publicznością gospodarze przyspieszyli na finiszu i wygrali 33:28, co pozwoliło im wspiąć się na 12. miejsce w tabeli.
Montpellier bez problemów wygrywa w Dijon
Montpellier kontynuuje zwycięską passę po triumfie w europejskich pucharach. MHB pojechał do beniaminka z Dijon. Przez długi czas w pierwszej połowie utrzymywał się wyrównany wynik (7:6 dla gości w 13. minucie), ale ekipa z Kyllianem Villeminotem (8/10) zrobiła pierwszą różnicę cztery minuty przed przerwą (14:12 w 26. minucie). Trzy obrony Charlesa Bolzingera pozwoliły wyjść na nieco bezpieczniejsze prowadzenie 17:13.
Montpellier kontynuowało marsz od początku drugiej połowy. Bolzinger mnożył paradę za paradą (16 obron w całym meczu). MHB przekroczyło nawet próg dziesięciu bramek przewagi (26:16 w 40. minucie), zapewniając sobie komfortowy zapas na końcówkę. Dijon próbowało jeszcze wrócić do gry za sprawą rozgrywającego Alexisa Berthiera (5/10) i środkowego rozgrywającego Ayhana Alexandre'a (3/4 plus 8 asyst), ale przynajmniej zdołało uniknąć jeszcze większej kompromitacji. Wynik końcowy 38:28 oznacza drugie z rzędu zwycięstwo podopiecznych Erica Mathé różnicą co najmniej dziesięciu bramek.
DMH wytrzymywało dwadzieścia minut, po czym musiało uznać wyższość rywala. Montpellier pozostaje na trzecim miejscu, natomiast Dijon po zwycięstwie Sélestat spadło na 15. pozycję, czyli strefę spadkową.
Źródło: handnews.fr
