Kiedy szwedzka reprezentacja rozpoczynała zmagania na mistrzostwach Europy, większość pracy organizacyjnej była już za nią. Tobias Karlsson, team manager kadry, od miesięcy przygotowywał zespół do turnieju. Jego rola jest szeroką i elastyczną, dostosowaną do bieżących potrzeb drużyny.
Miesiące przygotowań przed turniejem
Szczególnie intensywnie pracował podczas pierwszych tygodni zgrupowania w Göteborgu, gdzie odpowiadał za szczegółowe planowanie każdego dnia treningowego.
– Wiele z tego, co robimy teraz, było przygotowywane przez pięć-sześć miesięcy. Chodzi o to, by rozplanować każdy dzień tak, żeby maksymalnie wykorzystać czas – zarówno pod kątem fizycznym, jak i piłkarsko-ręcznym – wyjaśnia Karlsson.
Ponieważ selekcjonerzy Michael Apelgren i Patrik Fahlgren na co dzień pracują z klubami, Karlsson mógł przejąć większą odpowiedzialność za te aspekty przygotowań, co okazało się atutem w funkcjonowaniu sztabu szkoleniowego.
Koordynacja pracy 13 osób w sztabie
Podczas trwania mistrzostw zadania Karlssona znacznie się zmieniają. Jego głównym celem staje się wtedy zapewnienie sprawnej komunikacji w rozbudowanym sztabie. Do kadry podczas turnieju przypisanych jest aż 13 osób realizujących różne funkcje.
– Może być niebezpiecznie, gdy zawodnicy pracują indywidualnie z poszczególnymi członkami sztabu, a my nie mamy między sobą synchronizacji. Wtedy tracimy istotne informacje, które są kluczowe dla podejmowania decyzji. Moją rolą jest utrzymywanie spójnej komunikacji i dbanie o to, byśmy zawsze mieli odpowiednie dane – tłumaczy.
Ta praca ma umożliwić Apelgrenowi i Fahlgrenowi maksymalne skupienie się na aspektach sportowych. Ale podczas turnieju rola Karlssona zyskała jeszcze jeden wymiar.
Z trybuny prosto do akcji
To właśnie Apelgren wpadł na pomysł, by przetestować nowe rozwiązanie – przenieść Karlssona z trybuny bezpośrednio na ławkę rezerwowych, na jedno z miejsc zazwyczaj zajmowanych przez lekarza.
– Micke zasugerował, żebyśmy spróbowali i sprawdzili, czy da nam to jako zespołowi więcej. Jeśli coś się wydarzy, lekarz oczywiście może natychmiast wejść. Przetestowaliśmy to w przedturniejowych meczach z Brazylią i dość szybko wszyscy uznaliśmy, że to dla nas wartościowe – opowiada Karlsson.
Początkowo sam był sceptyczny. Miejsce na trybunie miało swoje zalety.
– Moją pierwszą reakcją było właściwie to, że wolę trybuny. Ma się stamtąd lepszy ogląd sytuacji, na ławce ludzie zasłaniają widok i widoczność jest gorsza. Myślałem, że to raczej nie dla mnie.
Jednak po kilku meczach jego odczucia się zmieniły.
– Gdy już spróbowałem w pierwszym i drugim meczu, szybko to uzależniło. Fajnie jest być najbliżej ognia.
Ekspert od defensywy z bliska
Na ławce jego zadania są ściśle związane z grą, zwłaszcza w defensywie. Mając dostęp do transmisji telewizyjnej i powtórek wideo, może łączyć ogólny obraz gry ze szczegółami.
– Siedzę głównie z danymi statystycznymi i obserwuję, jak realizujemy naszą grę obronną w stosunku do założonego planu. Chodzi o upewnienie się, że robimy to, co ustaliliśmy.
Jednocześnie Karlsson podkreśla, że zasadniczo wykonuje te same zadania, które realizowałby siedząc 30 rzędów wyżej.
– Tak, właściwie tak. Robiłbym to samo stamtąd. Różnica polega na tym, że teraz siedzę bliżej i mogę dzielić się swoimi spostrzeżeniami bezpośrednio. Podczas covidu testowaliśmy komunikację przez słuchawki, gdy hale były puste, ale przy pełnych trybunach to trudne.
Zaufanie budowane latami
Istotne są też relacje w sztabie szkoleniowym. Karlsson zna Fahlgrena i Apelgrena od wielu lat, co tworzy solidny fundament zaufania. Z "Falle" od lat prowadzi wspólnie firmę.
– Micke'a znam od dawna. Mieszkaliśmy w tej samej klatce schodowej przez pięć lat, gdy graliśmy w Hammarby, i bardzo dużo się ze sobą spotykaliśmy. Dzięki temu jest spokój u podstaw – jeśli przychodzę z pomysłami, a one są kwestionowane, nigdy nie muszę się martwić o zaufanie.
Czy po zakończeniu mistrzostw Europy będzie tęsknił za ławką rezerwowych? Karlsson śmieje się.
– Nie myślę teraz o tym. Ale sytuacje meczowe, puls, adrenalina – tego bardzo trudno doświadczyć w innych okolicznościach. Kiedy zszedłem na ławkę, rozpoznałem coś, czego brakowało mi od czasu zakończenia kariery zawodniczej. Tego na pewno będę tęsknił – podsumowuje Tobias Karlsson.
Źródło: handbollskanalen.se

