Moment był niemal niezauważony przez samego bohatera. 53 sekundy przed końcem meczu 29. kolejki DAIKIN HBL ze Stuttgart (zwycięstwo 30:26), Hornke trafił na 29:25. Dopiero później dowiedział się, że był to jego 1000. gol z gry w niemieckiej ekstraklasie. Wcześniej, 23 grudnia w hitowym starciu z THW Kiel (26:26), przy stanie 11:10 dla Magdeburga, zdobył już swoją 1500. bramkę w Bundeslidze.
Statystyki to jedno, sukcesy drużyny to drugie
– Szczerze mówiąc, nie zdawałem sobie sprawy, że w Stuttgarcie padła moja tysięczna bramka z gry. Inaczej było z tym 1500. golem przeciwko Kilowi w grudniu – przyznaje leworęczny skrzydłowy. – Choć drużyna jest zawsze najważniejsza, takie liczby pokazują, że od wielu lat gram na wysokim poziomie. Mimo to bardziej zapamięta się sukcesy zespołu niż indywidualne statystyki.
Hornke podjął decyzję o zakończeniu kariery już w zeszłym sezonie, a w marcu 2025 roku poinformował o tym trenera Benneta Wiegerta. Dla SC Magdeburg rozegrał dotychczas 485 meczów ligowych, w których zdobył 1518 bramek.
Kariera pełna trofeów
Urodzony w Hanowerze zawodnik trafił do Magdeburga w 2010 roku, gdzie grał przez cztery sezony. Po pięcioletnim epizodzie w TBV Lemgo (2014-2019) wrócił nad Łabę i od tego czasu ponownie występuje w zielono-czerwonych barwach. Jego lista trofeów robi wrażenie: mistrzostwo Niemiec, Puchar Niemiec, EHF European League, Liga Mistrzów EHF, IHF Super Globe – wiele z nich zdobywał wielokrotnie.
Hornke to także jeden z zaledwie dwóch zawodników w obecnej kadrze SCM (obok lewoskrzydłowego Matthiasa Musche), którzy grali razem z obecnym trenerem Bennetem Wiegartem.
– Oczywiście mam z Benno szczególną relację. To już jedenaście wspólnych lat. Ale on ma świetny kontakt z każdym zawodnikiem, więc dla innych nie jest inaczej tylko dlatego, że nie grali z nim w jednej drużynie. Dla mnie było jednak interesujące obserwować, jak rozwijał się od zawodnika do trenera – wspomina 35-latek.
Mistrzostwo może przypaść już w niedzielę
Niedzielny mecz z Hamburgiem (godz. 16:30, transmisja Dyn) może przynieść historyczny moment. Jeśli SC Magdeburg wygra, a wcześniej SG Flensburg-Handewitt przegra z TBV Lemgo Lippe, a Füchse Berlin ulegnie THW Kiel, Magdeburg zapewni sobie trzecie mistrzostwo od 2022 roku.
– Wiemy, że przy optymalnym scenariuszu możemy zostać mistrzami już w ten weekend, jeśli konkurencja nam pomoże. Ale choć brzmi to nudno, myślimy od meczu do meczu – podkreśla Hornke. – W czwartek chcemy u siebie awansować do Final Four Ligi Mistrzów, pokonując Szeged, potem czeka nas Hamburg w lidze. Jeśli nie zostaniemy mistrzami teraz, zrobimy to tydzień później przeciwko Flensburgowi. Kiedy to nastąpi, jest nam obojętne. Ważne, żeby w ogóle się stało.
Po rozczarowaniu w Pucharze – głowa do góry
Drużyna dobrze poradziła sobie z rozczarowaniem po nieudanym Lidl Final4, gdzie przegrała w półfinale z Bergischem HC, a w meczu o trzecie miejsce z Lemgo.
– To było frustrujące, że nie zdobyliśmy Pucharu i jak zagraliśmy w tamten weekend. Ale wciąż są dwa trofea do wywalczenia. Nie możemy zbyt długo patrzeć wstecz i rozmyślać o Pucharze, tylko iść dalej – mówi skrzydłowy.
Rewanż z Szeged to nie formalność
W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów Magdeburg pokonał Pick Szeged aż 35:28 na wyjeździe. Mimo to Hornke nie lekceważy rewanżu.
– Choć wygraliśmy mecz w Szeged wyraźnie, to dopiero połowa drogi. Wciąż pozostało 60 minut gry. Oczywiście taki triumf jest lepszy niż na przykład niewielka porażka, ale nie możemy spocząć na laurach.
Z kolejnym tytułem mistrzowskim i awansem do Final Four w Kolonii w zasięgu ręki, Hornke jest przede wszystkim dumny z jednego – z regularności Magdeburga.
– To pokazuje wspaniałą stabilność, którą prezentujemy jako zespół. Od 2022 roku byliśmy dwukrotnie mistrzami Niemiec i dwukrotnie wicemistrzami, możemy po raz czwarty z rzędu awansować do Final Four Ligi Mistrzów. Nie było wielkich wahań – gramy na stale wysokim poziomie – podsumowuje zawodnik, który wkrótce pożegna się z profesjonalną piłką ręczną.
Źródło: daikin-hbl.de
