W słynącej z gorącej atmosfery "Hölle Süd" w EWS-Arena THW Kiel długo nie mógł przełamać gospodarzy. Po słabszej pierwszej połowie ekipa z północy prowadziła wprawdzie dwoma bramkami, ale Frisch Auf Göppingen postawił masywną obronę i systematycznie odrabiał straty.
Gospodarze wyszli na prowadzenie
W 45. minucie stało się to, czego kibice Kiel obawiali się najbardziej - Göppingen objął prowadzenie po raz pierwszy w meczu. Hala eksplodowała, a mistrzowie Niemiec musieli szybko znaleźć odpowiedź na defensywny mur rywali.
Odpowiedź przyszła w postaci szkoleniowego majstersztyku Filipa Jichy. Czech przestawił defensywę na ofensywną formację 3:2:1 z doświadczonym Domagoj Duvnjakiem na szpicy. Do tego wprowadził na parkiet 18-letniego Rasmusa Ankermanna i zastosował grę siedmiu na sześciu przeciwko masywnej obronie gospodarzy.
Młody Ankermann odmienił losy meczu
"Wiedzieliśmy, że tutaj nie będzie łatwo" - przyznał po meczu Magnus Landin, skrzydłowy THW, który zaliczył świetny występ i zdobył cztery bramki. "W pierwszej połowie powinniśmy lepiej wykorzystać swoje szanse i wybudować wyraźniejsze prowadzenie. Przez to zrobiło się naprawdę gorąco. Ale to było zasłużone zwycięstwo, ważne dla kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Wciąż mamy wszystko w swoich rękach."
Kiel przystępował do meczu osłabiony. Emil Madsen wypadł z gry do końca sezonu z powodu uszkodzenia chrząstki, zabrakło też Jesse Dahmke po mocnym kopnięciu w mięsień. Co gorsza, w domu został także Elias Ellefsen á Skipagötu z problemami barku rzucającego - Farerczyk nie zagra również w czwartkowym meczu Ligi Europejskiej z Bidasoa Irun.
Wolff kluczowy na początku, Perez de Vargas w końcówce
Jicha postawił w środku rozegrania na trio Eric Johansson, Nikola Bilyk i Harald Reinkind, a w bramce na Andreasa Wolffa. Niemiecki golkiper kontynuował świetną formę z meczu z Flensburgiem - już w czwartej minucie miał na koncie trzy obrony przeciwko Schillerowi, Goßnerowi i Klöve.
Z przodu do głosu dochodził Magnus Landin, który rutynowo wyprowadził THW na prowadzenie 2:0, a Reinkind po genialnym podaniu Duvnjaka ustalił wynik na 3:0. Gospodarze mieli ogromne problemy w ataku pozycyjnym - pierwsze dwie bramki padły dopiero z karnych Schillera w 12. minucie.
Kiel też jednak zaczął tracić rytm. Lukas Zerbe posłał rzut karny nad bramką, Reinkind popełniał błędy techniczne, a jego próba wykończenia kempy od Johanssona trafiła w poprzeczkę. Do przerwy było 12:10 dla gości.
Nervowa końcówka i decydująca seria 5:0
"Utrzymaliśmy Göppingen w grze, bo zmarnowaliśmy mnóstwo dobrych sytuacji" - analizował Zerbe. "Musimy dobrze wejść w drugą połowę i znów uciszyć halę."
Plan się nie powiódł. W 40. minucie Kiel zaczął popełniać błędy techniczne, a po stracie piłki były już zawodnik "Zebr" Oskar Sunnefeldt trafił do pustej bramki. Gdy zupełnie niepiłnowany Reinkind trafił tylko w słupek, Persson doprowadził do remisu 16:16 w 41. minucie.
Bilyk odpowiedział wprawdzie swoją pierwszą bramką, ale gospodarze podwójnym ciosem wyszli na prowadzenie - Jurmala i Neudeck pokonali Wolffa na 18:17 w 45. minucie.
Jicha zareagował. Wprowadził Gonzalo Pereza de Vargasa do bramki, posłał na parkiet młodziutkiego Ankermanna, chwilę później Bence Imre zastąpił Zerbego na prawym skrzydle. I zarządził ofensywną obronę 3:2:1.
Ruchy okazały się strzałem w dziesiątkę. Dynamiczny "Rassi" od razu wywalczył rzut karny, dodał tempa grze Kiel i po efektownej akcji solo wyrównał na 18:18. Z tyłu Duvnjak zaczął jak huragan zbierać piłki i przeszkadzać rywalom. W 51. minucie swoim rajdem rozpoczął decydujący fragment meczu - 22:21.
"Chcę teraz zobaczyć super emocje!" - żądał Jicha w ostatniej przerwie. Jego słowa padły na podatny grunt. Ankermann przebił się przez obronę, Imre wykorzystał przechwyt, później trafił z karnego i zimną krwią sfinalizował serię 5:0 na 25:21 w 57. minucie.
To był koniec nadziei gospodarzy. Reinkind i Bilyk ustalili wynik końcowy na 27:23. Dwa cenne punkty w walce o miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów powędrowały do bagażu THW przed czwartkowym wyjazdem do Irun.
Źródło: daikin-hbl.de

