Czwartkowy wieczór w Bundeslidze nie był dla Kielu sielanką. Beniaminek z Bietigheim grał pewnie i odważnie, przez długi czas prowadząc w meczu. Dopiero po przełamaniu i zdecydowanym pościgu Kiel zdominował rywala i ostatecznie wygrał 36:28, zapisując na koncie pierwsze punkty wyjazdowe w tym sezonie.
Lund spokojny, choć drużyna traci
Dla trenera Børge Lunda przebieg meczu był cennym testem psychologicznym dla wciąż formującego się zespołu. - Ważne jest dla mnie to, jak drużyna reaguje, gdy sprawy nie idą po naszej myśli. Takie momenty były dziś na boisku i reakcja zespołu bardzo mnie cieszy. Jesteśmy razem dopiero od siedmiu tygodni, więc potrzebujemy każdej okazji i każdego meczu, żeby stabilizować jakość gry. Najwięcej uczymy się wtedy, gdy nie jest wygodnie. Komfort to scenariusz marzeń, który zdarza się rzadko - powiedział norweski trener na oficjalnej stronie THW Kiel.
Lund przyznał, że celowo zachowywał spokój na ławce, bo wie, co jego zespół potrafi. - Nie chcę zbyt wiele zmieniać. Widzę drużynę, która walczy i ma niesamowitą wolę. Czasem ta wielka wola zaburza płynność gry, ale wolę to od sytuacji, gdy zawodnicy nie dają z siebie wszystkiego. Dziś w pewnych momentach skutecznie wdrażaliśmy nowe rozwiązania w ataku, które dały nam dużo. I oczywiście cieszymy się przede wszystkim z pierwszych punktów na wyjeździe - dodał szkoleniowiec.
Köster: Wierzyliśmy do końca
Kapitan zespołu Julian Köster był jedną z kluczowych postaci w momencie przełamania. Rozgrywający, pozyskany latem i od razu mianowany liderem drużyny, podkreślił wartość charakteru, który jego zespół zaprezentował w Bietigheim.
- Jestem niesamowicie zadowolony, że zgarnęliśmy oba punkty. Bietigheim przyjechało z dużą pewnością siebie po pierwszym meczu i naprawdę dobrze grało. To nie było dla nas łatwe. Mocnym sygnałem jest to, że nie odpuszczaliśmy, nawet gdy rywale znajdowali dobre rozwiązania. Cały czas wierzyliśmy. Musimy jednak popracować nad tym, żeby w kolejnych meczach nie doprowadzać do takich sytuacji i nie gonić wyniku - przyznał Köster w rozmowie z mediami klubowymi.
Wolff ratuje i zatrzymuje rzut karny
Duży wpływ na przebieg meczu miał Andreas Wolff, który wszedł na boisko w trakcie gry i zanotował dziesięć obron, w tym kluczowy rzut karny, który w decydującym momencie zatrzymał gospodarzy.
- Możemy być bardzo zadowoleni z rezultatu i z postawy drużyny. Słabo wchodzimy w obie połowy, ale nie tracimy głowy. Za każdym razem się podnosimy i w obu połowach potrafimy narzucić naprawdę wysoki poziom gry. Dlatego wygraliśmy i to zasłużenie. Chcieliśmy grać naszą piłkę ręczną i pokazać nasze atuty - to się udało przez dwa razy po dwadzieścia minut. Teraz musimy popracować nad wychodzeniem z przerwy. Jedno jednak chcę podkreślić: Bietigheim zagrało dziś naprawdę dobrze i to nie jest typowy beniaminek, lecz bardzo ambitny klub - ocenił Wolff.
Powrót Pekelera i nowe otwarcie Kielu
Dodatkowym powodem do zadowolenia był powrót do gry Hendrika Pekelera, specjalisty od obrony, który wrócił po kontuzji barku. Pekeler zaznaczył, że wzrost agresywności Kielu po pierwszych kwadransach obu połów był prawdziwym punktem zwrotnym w meczu.
THW Kiel przeżywa właśnie jeden z największych procesów przebudowy w swojej historii - po 33 latach bez mistrzostwa Niemiec klub zdecydował się na radykalne zmiany, zatrudniając Børge Lunda i ściągając gwiazdorskie transfery. Kapitan Köster, wcześniej związany z Gummersbach, szybko odnalazł się w nowej roli lidera. Norweg Lund od zera buduje zarówno system gry, jak i kulturę drużyny, traktując każdy mecz jako kolejny krok w tej drodze.
Źródło: hbold.dk





