Niektóre wieczory w handbalu mają podwójną wartość. THW Kiel potrzebował nie tylko punktów w starciu z potęgą z Magdeburga, ale przede wszystkim mocnego sygnału dla całej Bundesligi. Misja wykonana – "Zebry" wygrały 31:29 w meczu, który trzymał kibiców w napięciu do ostatnich minut.
Pierwsze rozczarowanie, potem perfekcja
Pierwsza połowa nie zapowiadała triumfu gospodarzy. Za dużo niedokładności, źle rozegrane sytuacje i rywal na miarę swojej reputacji – to wszystko budziło wątpliwości. Jednak po przerwie na parkiecie pojawił się inny Kiel. Zespół Filipa Jichy zagrał agresywniej w obronie, ostrzej w ataku i przede wszystkim – bezbłędnie w kluczowych momentach.
Lukas Zerbe wziął odpowiedzialność na swoje barki, z chirurgiczną precyzją wykorzystując wolne przestrzenie w defensywie rywali. W bramce Gonzalo Pérez de Vargas popisywał się interwencjami w najgorętszych momentach spotkania. Nawet czerwona kartka dla Hendrika Pekelera nie zatrzymała rozpędzonej maszyny THW. Tego wieczoru Kiel był po prostu lepszy.
Więcej niż trzy punkty
Zwycięstwo nad Magdeburgiem to coś więcej niż kolejne oczka w tabeli. To psychologiczny cios wymierzony w mistrza i jasna deklaracja dla wszystkich rywali – THW Kiel pozostaje poważnym kandydatem do tytułu, gdy nadchodzi decydująca faza sezonu.
Przyszłość budowana już dziś
Podczas gdy kibice świętowali triumf nad Magdeburgiem, klub ogłosił istotne decyzje dotyczące składu na sezon 2026/2027. Kapitan drużyny Domagoj Duvnjak przedłużył kontrakt i pozostanie w Kilonii. To samo dotyczy Hendrika Pekelera, symbolu obronnej potęgi "Zeber".
Z klubem pożegnają się natomiast Bence Imre oraz Mykola Bilyk, którzy będą szukać nowych wyzwań.
Prestiżowe zwycięstwo, pewność co do przyszłości kluczowych zawodników i przemyślana przebudowa składu – THW Kiel pokazuje, że myśli nie tylko o dzisiejszym sukcesie, ale buduje fundament pod długofalową dominację.
Źródło: handnews.fr

