Ekipa z Kilonii jechała do Mannheim z dużymi problemami kadrowymi. Do ostatniej chwili niepewny był start dwóch rozgrywających – Haralda Reinkinda (stłuczenie pięty) i Mohaba Abdelhaka (kontuzja palca). Poza kadrą znaleźli się Jesse Dahmke oraz długo kontuzjowany Emil Madsen. Z mistrzostw Europy wrócił także niedoleczony Elias Ellefsen á Skipagötu z problemami ze stawem barkowym. Ostatecznie wszyscy kontuzjowani zdecydowali się wystąpić w tym kluczowym spotkaniu.
Katastrofalny początek gości
Pierwsze minuty należały całkowicie do gospodarzy. Po pięciu minutach gry tablica wyników pokazywała 4:0 dla Löwen – bramki zdobyli Baijens, Kohlbacher i dwukrotnie Aspenbäck. SAP Arena szalała z radości, a trener Filip Jicha zdecydował się na przerwę już po zaledwie sześciu minutach.
Interwencja czeskiego szkoleniowca przyniosła efekt. Emil Johansson w końcu otworzył strzeleckie konto THW w 2026 roku, Andreas Wolff obronił rzut karny Thrastarssona, a Lukas Zerbe trafił z siódemki na 3:4. Po kwarcie gry Kiel wrócił do meczu, ale Löwen ponownie odjechali na 8:4.
Jicha próbuje różnych rozwiązań
Trener mistrzów postawił na improwizację – na koło wszedł Lukas Laube, Domagoj Duvnjak przesunął się do obrony, a pozycję rozgrywającego przejął Nikola Bilyk. Taktyka zaczęła przynosić efekty. Magnus Landin wykorzystał świetne podanie Johanssona i było już tylko 8:9.
Walka przybierała na intensywności – Landin doznał krwawiącej rany na plecach, Hendrik Pekeler po zderzeniu obficie krwawił z nosa. W 24. minucie między słupkami pojawił się Gonzalo Perez de Vargas, który później zanotował kilka kluczowych interwencji. Mimo to gospodarze doprowadzili do wyniku 13:8, ale dzięki dobrze rozegranemu systemowi siedmiu na sześciu THW zdołało zmniejszyć straty przed przerwą do 12:15.
Wielki zwrot w drugiej połowie
Początek drugiej części należał do gości. Zerbe trafił z bardzo trudnego kąta, Pekeler wykorzystał przechyt, a po wspaniałych interwencjach de Vargasa przeciwko Groetzkiemu i Kohlbacherowi oraz kontrze Zerbego różnica stopiała do jednej bramki – 16:17.
Johansson trafił jednak tylko w poprzeczkę, Nacinovic dostał drugą karę czasową i w 44. minucie Groetzki ponownie wyprowadził Löwen na czterobramkowe prowadzenie – 22:18. THW nie poddawał się, wręcz przeciwnie – obrona zaczęła pracować perfekcyjnie. Trafienia Landina i Johanssona, a potem seria pięciu bramek z rzędu doprowadziły do pierwszego prowadzenia gości w 51. minucie – 23:22!
Duvnjak wraca po 90 sekundach
Wtedy w obronie kontuzji doznał Duvnjak – zwichnął sobie palec. Fizjoterapeuta Fernando Sanz Lopez nastawił go i zabandażował, a kapitan THW wrócił na parkiet po niecałych dwóch minutach!
Końcówka była niezwykle dramatyczna. Á Skipagötu dwukrotnie pokonał bramkarza Löwen, mecz toczył się bramka za bramkę. Na 55 sekund przed końcem Johansson trafił na 27:26. Perez de Vargas obronił rzut Sandella, ale gospodarze utrzymali piłkę. Gdy Steenaerts zderzył się na prawym skrzydle z Rune Dahmke, sędziowie wskazali na rzut karny i wykluczyli lewoskrzydłowego THW na 14 sekund przed końcem. Nothdurft wyrównał na 27:27.
Johansson bohaterem
Jicha natychmiast wziął przerwę. W osłabieniu i z pustą bramką piłka krążyła w szeregach THW. Cztery sekundy przed końcem trafiła do Johanssona, który z dystansu posłał niesamowity pocisk do siatki. Kiel wygrał 28:27 w jednym z najbardziej emocjonujących meczów sezonu.
Źródło: daikin-hbl.de

