Kapitan THW Kiel promieniał po triumfie w Barclays Arena, hali będącej niegdyś jego sportowym domem. "Mowa ciała, nastawienie – dzisiaj niemal wszystko się zgadzało" – powiedział Domagoj Duvnjak. "Czasami brakuje mi słów. Tak jak po naszym słabym występie przeciwko Eisenach. To nie powinno się zdarzyć, jest mi szczególnie przykro z powodu naszych kibiców. Ale dzisiaj wszystko zagrało. Cieszę się ze swojego występu, ale przede wszystkim jestem szczęśliwy z gry całego zespołu."
Johansson i zespół w znakomitej formie
Eric Johansson, najskuteczniejszy strzelec Kilonii, również odetchnął z ulgą. "Ostatnio nie pokazaliśmy naszym fanom, jak i co potrafimy grać. Dzisiaj działaliśmy znacznie lepiej, udowodniliśmy, że potrafimy o wiele więcej."
Po stronie gospodarzy najlepiej spisał się nowy nabytek Nicolaj Jörgensen, który dziewięciokrotnie pokonał bramkarza gości. Świetnie między słupkami radził sobie także Robin Haug z 14 obroniami, ale nie zdołał zapobiec zasłużonej porażce. HSV Hamburg grał równorzędnie z rywalem tylko przez pierwsze 15 minut, później bez szans gonił "Zebry".
Duvnjak wzorem dla drużyny
Po rozczarowującym domowym remisie z Eisenach w THW Kiel wiele się mówiło. Teraz mowa ciała zawodników od pierwszych minut pokazywała, że ekipa kapitana Duvnjaka zamierza słowom nadać wymiar czynów. Chorwacki rozgrywający szedł przykładem, przejmując odpowiedzialność w rozegraniu i w zakończeniach, będąc liderem także w obronie.
Wprawdzie gospodarze lepiej rozpoczęli mecz i po trzech minutach prowadzili 2:0 po trafieniach Lassena i Sautera, ale Kiel szybko się uspokoił. Po serii niecelnych rzutów Johanssona i Laube'a (trafili w słupki), Duvnjak przełamał skuteczność gości przebiciem. Choć Jörgensen podwyższył na 3:1, trafiając do pustej bramki po wykluczeniu Lukasa Laube'a, "Zebry" z Gonzalo Perezem de Vargasem w bramce nie dały się wyprowadzić z równowagi.
Kluczowa seria w pierwszej połowie
Odpowiedzią była seria 3:0 – z rzutu karnego Lukasa Zerbe, potężnym strzałem Johanssona w okienko i solową akcją Duvnjaka na pierwsze prowadzenie 4:3 w ósmej minucie. Gdy Lukas Laube otrzymał drugą dwuminutkę karę już w ósmej minucie przy wyniku 4:4, trener Filip Jicha zareagował zmianą: ustawił Pettera Överby'ego w środku bloku obronnego obok Hendrika Pekelera.
Po raz ostatni Hamburg prowadził w 13. minucie – Andersen wykorzystał rzut karny na 8:7. Potem do gry coraz mocniej włączył się Perez de Vargas, broniąc strzały Wellera, Lassena i Sautera. Gdy Duvnjak w 19. minucie zamknął drugą serię 3:0 rzutem do pustej bramki na 12:9, trener gospodarzy Torsten Jansen wziął czas i zażądał zdecydowanej gry w obronie.
Goście pozostali jednak wierni swojej linii, solidnie bronili, a w ataku Johansson, Duvnjak i Reinkind skutecznie kończyli akcje. Efektem była kolejna seria 3:0 do wyniku 18:13 po 26 minutach. Szczególnie spektakularny był rzut Zerbe'a, który po długim podaniu Rune Dahmkego w upadku trafił do opuszczonej bramki przeciwko siedmiu graczom polowym HSVH. Na przerwę schodzono przy prowadzeniu 19:14, co odzwierciedlało różnicę poziomów.
Czerwona kartka nie zatrzymała "Zebr"
Czerwoną kartkę sędziowie Fabian Friedel i Rick Hermann pokazali w szóstej minucie drugiej połowy. Niespodziewanie właśnie Zerbe, który w walce o piłkę cofając się miał lekki kontakt z Frederikiem Bo Andersenem. Zerbe, po raz pierwszy w karierze przedwcześnie wykluczony, zajął miejsce wśród kibiców THW i zobaczył, jak Andersen zmarnował rzut karny, bronionym przez Andreasa Wolffa.
Na prawym skrzydle płynnie wskoczył Bence Imre, a Kiel nie dał się zdezorientować czwartym rozgrywającym Hamburg w ataku. Jedynie Robin Haug w bramce gospodarzy swoimi paradami stawiał opór nadciągającej porażce. Ale po drugiej stronie Perez de Vargas nie tylko zamykał bramkę świetnymi interwencjami w sytuacjach sam na sam – Hiszpan sam trafił do pustej bramki HSV, a także przerwał kontrę gospodarzy dzięki czujnemu wybieganiu.
Dzięki dobijanemu rzutowi Johanssona, pewnemu rzutowi karnemu Imre i szóstemu trafieniu Duvnjaka, "Zebry" w 48. minucie odskoczyły na 27:21. Nikola Bilyk w 70 sekund trzema golami w trzech atakach rozwiał wszelkie wątpliwości co do zwycięzcy. Hat-trick Bilyka na 31:23 w 53. minucie rozpalił "białą ścianę" kibiców w Hamburgu. Genialnym obrotem w końcowych sekundach Hendrik Pekeler ustalił wynik na 34:27, ku zadowoleniu "Zebr".
THW Kiel musiał w tym meczu radzić sobie bez Emila Madsena (uszkodzenie chrząstki), Verona Nacinovicia (złamany nos) oraz ponownie bez Eliasa Ellefsena á Skipagötu. Farerczyk, który w meczach z Melsungen i Eisenach pokazał obiecujące występy po powrocie, znów musiał pauzować z powodu problemów z barkiem – przerwa może potrwać dłużej.
Źródło: daikin-hbl.de
