DVSC Schaeffler po rocznej przerwie powrócił do elity europejskich rozgrywek. Ostatnio w Lidze Mistrzyń Węgrzy grali w sezonie 2023/24, kiedy dotarli do play-offów, ale zostali wyeliminowani przez Vipers Kristiansand. Tym razem marzą o pójściu o krok dalej – by awansować do ćwierćfinału, muszą jednak w sobotę pokonać Odense w Meczu Tygodnia (godz. 18:00 CET, transmisja na EHFTV).
– Nie ma wątpliwości, że jesteśmy outsiderami – mówi Kristin Thorleifsdottir, szwedzka reprezentantka grająca drugi sezon w Debreczynie. – Mamy wszystko do wygrania. Ten pierwszy mecz u siebie będzie dla nas kluczowy. Chcemy dać sobie najlepsze możliwości przed rewanżem w Danii.
Cenne doświadczenie z fazy grupowej
DVSC zakończył fazę grupową na piątym miejscu z bilansem sześciu zwycięstw i ośmiu porażek, zdobywając 12 punktów. Po roku bez mocnych europejskich meczów – zespół odpadł w kwalifikacjach do EHF European League w sezonie 2024/25 – Thorleifsdottir podkreśla, jak ważny był ten sezon i sam awans z grupy.
– Niezwykle istotne było to, że mogliśmy grać takie mecze, w których mierzymy się z najlepszymi drużynami. To szybsza piłka ręczna i inny rytm w ciągu tygodnia. To daje nam też dużo pewności siebie w lidze węgierskiej – wyjaśnia rozgrywająca.
Postępy i siła zespołu były widoczne w fazie grupowej – spośród ośmiu porażek tylko cztery padły różnicą pięciu bramek lub więcej, reszta była decydowana w kluczowych momentach. Szczególnie pouczające były mecze z innym duńskim przedstawicielem, Team Esbjerg: porażka 29:32 rozstrzygnięta w ostatnich dziesięciu minutach oraz rewanżowa klęska 30:39. Obie dostarczyły cennych wniosków przed sobotnim starciem.
– Ogólnie, grając na tym poziomie, zawsze się czegoś uczysz. Kiedy graliśmy z Esbjergiem, czuliśmy, że mamy w sobie więcej i że niektóre fragmenty naszej gry były mocne. Ale nie byliśmy zadowoleni z porażek z Dortmundem czy Bistritą, bo myślę, że mieliśmy w sobie trochę więcej – mówi Szwedka. – Niektóre mecze były wyrównane i wyciągnęliśmy z nich lekcje, żeby więcej dawać w ważnych momentach. Mam nadzieję, że całe to doświadczenie z fazy grupowej przeniesiemy na te dwa nadchodzące spotkania.
Odense – rywal z najwyższej półki
Thorleifsdottir ma ogromny szacunek dla Odense – finalistów EHF FINAL4 2025, drużyny pełnej indywidualności, z drugą najskuteczniejszą ofensywą w rozgrywkach (467 goli w 14 meczach, średnio 33,36 na mecz) i zespołu, który pokonał DVSC dwukrotnie w sezonie 2023/24.
– Odense to jedna z czterech najlepszych drużyn, grają szybką piłkę ręczną i są silni. Mają wielu dobrych zawodników i starcie z nimi będzie trudne. Ale z drugiej strony będzie też fajnie zmierzyć się z nimi. Stanąć przed takim wyzwaniem. My też mamy mocny zespół i wierzymy w siebie, że możemy ich postawić do pionu – zapewnia Thorleifsdottir.
Wsparcie kibiców w hali Hódos Imre
Jednym z atutów DVSC będą kibice na trybunach Hódos Imre Sportcsarnok. Węgierscy fani to w świecie piłki ręcznej znana siła, a Debreczyn nie jest wyjątkiem. Dla Thorleifsdottir ich wsparcie to jedna z rzeczy, które najbardziej ceni w klubie. Razem z koleżankami z drużyny chce w sobotę dać im coś wyjątkowego.
– Chcemy pokazać naszym kibicom tutaj, u siebie, że potrafimy też walczyć z najlepszymi zespołami na świecie. Na to zasługują – podkreśla rozgrywająca. – Kibice i atmosfera, którą tworzą w hali i na naszym parkiecie, zarówno w Lidze Mistrzyń, jak i w lidze krajowej, kiedy gramy przy pełnej arenie – to magia. Są ogromną częścią zespołu.
Kompletna zawodniczka i przedłużony kontrakt
Choć Thorleifsdottir od dawna jest kojarzona przede wszystkim z walorami obronnymi, w DVSC wyrosła także w ataku, pokazując, że jest zawodniczką kompletną. Po transferze z H65 Höörs HK w 2024/25 zdobyła w tym sezonie 42 bramki w swojej pierwszej kampanii w Lidze Mistrzyń, co czyni ją czwartą najskuteczniejszą strzelczynią zespołu. Gdy nie asystuje koleżankom, często wystrzeliwuje rakiety z dystansu.
Gra i życie w Debreczynie odpowiadają jej na tyle, że niedawno przedłużyła kontrakt z DVSC Schaeffler o kolejny rok.
– Tak, moją mocną stroną jest gra defensywna. Ale kiedy mam takie mecze, w których wszystko klika się też w ataku, to oczywiście daje ogromną satysfakcję – mówi Szwedka. – Jestem szczęśliwa, że tu jestem, i szczęśliwa z drużyną. Nie mogę się doczekać, co możemy razem osiągn
Źródło: eurohandball.com
