W szwedzkiej piłce ręcznej trwa debata o kierunku rozwoju młodych zawodników. Conny Frih, doświadczony działacz i były trener, opublikował felieton, w którym kwestionuje obecne trendy w szkoleniu młodzieży, szczególnie powszechne stosowanie systemu obronnego 3-3.
Czy szwedzka piłka ręczna idzie w dobrą stronę?
Autor stawia szereg pytań dotyczących rozwoju szwedzkiej piłki ręcznej: Czy planowana strategia została właściwie oceniona? Czy widać wyraźne rezultaty? Czy federacja jest zadowolona z poziomu gry w szwedzkich halach i wzrostu liczby zawodników?
Zdaniem Friha, Szwecja nie rywalizuje na wystarczająco wysokim poziomie, by dorównać zagranicznym klubom – ani na poziomie ligowym, ani reprezentacyjnym. Szczególnie martwi go sytuacja w piłce ręcznej kobiet, gdzie wzrost nie jest tak dynamiczny jak u mężczyzn. Kadra narodowa kobiet opiera się coraz bardziej na starszych, doświadczonych zawodniczkach, a nowe talenty z trudem przebijają się do składu.
Szybka piłka ręczna – ale za jaką cenę?
W szwedzkiej piłce ręcznej dużo mówi się o znaczeniu szybkiej gry i indywidualnie uzdolnionych zawodników. Nacisk kładzie się na ofensywną obronę, kontratak i liczne pojedynki jeden na jednego. Frih przyznaje, że wiele z tych elementów jest nowoczesnych i słusznych – opanowanie podstaw technicznych jak praca nóg, finty, rzuty czy odbiory jest kluczowe dla rozwoju zawodnika.
Jednak jego główna obawa dotyczy tego, że rozwój ten odbywa się kosztem gry zespołowej i istoty piłki ręcznej. "Mam wrażenie, że piłka ręczna coraz bardziej zmienia się w dyscyplinę indywidualną, gdzie osiągnięcia jednostki cenione są wyżej niż współpraca zespołu" – pisze Frih.
Takie podejście faworyzuje zawodników najdalej zaawansowanych w rozwoju, podczas gdy inni stają się mniej zaangażowani. Wielu młodych graczy rezygnuje wcześniej, niż by to zrobili w innym systemie, czując się słabym ogniwem i nie odczuwając przynależności do zespołu.
Obrona 3-3 w młodzieżówce – problematyczny system
Frih szczególnie krytycznie odnosi się do stosowania obrony 3-3 w młodych kategoriach wiekowych. Jego zdaniem jest to szkodliwe dla rozwoju młodzieży i sprzeczne z istotą piłki ręcznej.
"Istnieją jasne przepisy zakazujące krycia osobistego w młodych kategoriach, na przykład w obronie 5-1, gdzie jeden zawodnik zostaje wyłączony z gry. Jednocześnie nie ma przepisów zabraniających de facto krycia osobistego trzech graczy w systemie 3-3 – wręcz się to promuje. Ten kontrast uważam za problematyczny" – argumentuje.
W obronie 3-3 na pierwszej linii ustawia się zazwyczaj najszybszych i najbardziej uzdolnionych graczy, podczas gdy w drugiej linii stoją wolniejsi lub więksi zawodnicy. Ci ostatni podczas meczu są często mniej zaangażowani, mają mniejszy kontakt z piłką i mniej okazji do zdobywania doświadczenia meczowego.
Brak rozwoju gry zespołowej
Zdaniem Friha, w systemie 3-3 zawodnicy nie uczą się pracy zespołowej: wspierania się nawzajem, komunikacji, pomagania sobie i rozwiązywania sytuacji razem. Brakuje budowania pewności siebie poprzez wspólne osiągnięcia drużyny.
"W obronie 3-3 to zazwyczaj trzej przedni gracze zdobywają piłkę i dostają możliwość szybkich kontrataków. Tylni obrońcy rzadko uczestniczą w ataku. Nie uczą się wspierania, komunikacji czy przekazywania odpowiedzialności w obronie. Dopingowanie się nawzajem, przybijanie piątek, budowanie ducha zespołu – to wszystko schodzi na dalszy plan" – wskazuje.
Co istotne, system 3-3 rzadko stosowany jest na wyższych poziomach – w lidze czy kadrze narodowej. Frih pyta więc: czy dajemy młodym zawodnikom właściwe fundamenty na przyszłość?
Zanika atrakcyjność gry
Jako kibic oglądający mecze młodzieżowe z systemem 3-3, Frih często odczuwa rozczarowanie. "To już nie wygląda jak piłka ręczna" – stwierdza.
Zanika pomysłowy atak pozycyjny, kombinacje zespołowe, wymiana pozycji, gra podaniami i rozumienie gry. Zamiast tego liczy się bieganie szybsze od rywala, wychodzenie w pojedynkach jeden na jednego.
"Budowanie ataku, rozgrywanie piłki, angażowanie całego zespołu i realizowanie trenowanych schematów staje się praktycznie niemożliwe. Znikają wymiany pozycji, warianty, gra z obrotowym, zasłony i gra skrzydłowych. Skrzydłowi rzadko kończą akcje ze swoich pozycji – zamiast tego oczekuje się, że wbiegną do środka" – opisuje Frih.
Jak rozwijać zawodników na poszczególnych pozycjach?
Autor stawia kluczowe pytanie: jak rozwijać zawodników ataku na różnych pozycjach – skrzydłowych, obrotowych, rozgrywających i strzelców – jeśli nigdy nie ma się okazji zagrać zespołowego ataku pozycyjnego?
"Obawiam się, że tracimy wielu zawodników w młodym wieku, którzy nie czują przynależności ani możliwości wniesienia wkładu i dlatego wybierają inne sporty. Jednocześnie tracimy kibiców i zaangażowanie rodziców, którzy widzą, że ich dzieci tylko biegają w górę i w dół boiska, nie będąc częścią gry" – ostrzega.
Potrzeba ponownej oceny
Frih podkreśla, że jego rozważania nie są oparte na twardych danych i zdaje sobie sprawę, że istnieją mocne argumenty za systemem 3-3. Miał wiele rozmów z trenerami, którzy z pasją bronią tego stylu gry, często z dobrymi argumentami dotyczącymi rozwoju ich drużyn.
"Ale zbyt często chodzi o wygrywanie meczów przez niszczenie ataku przeciwnika. I właśnie w tym tkwi moja uwaga: gdy rozwój prowadzi do tego, że gra zespołowa, współpraca i atak pozycyjny stają się drugorzędne – wtedy musimy mieć odwagę zadać pytanie, czy naprawdę tam chcemy zmierzać" – konkluduje Conny Frih.
Źródło: handbollskanalen.se

