Szwecja wykonała swoje zadanie w pierwszym meczu fazy grupowej mistrzostw Europy, pokonując trudną Holandię i stawiając się w doskonałej sytuacji przed awansem do rundy głównej. Jednak dla wielu zawodników premierowe spotkanie było większym wyzwaniem nerwowym niż się spodziewali.
Pierwsze minuty pod znakiem zdenerwowania
– Jesteśmy zadowoleni z naszego występu, ale szczególnie w pierwszych 15 minutach wyraźnie było widać premiärowe nerwy. Stworzyliśmy wiele dobrych okazji, ale nie potrafiliśmy zamienić ich na bramki, dlatego przewaga w przerwie nie była większa – przyznaje Jim Gottfridsson w rozmowie z Handbollskanalen.
Hampus Wanne nie chciał wprost przyznać, że grupa była szczególnie zdenerwowana przed meczem, ale mówił o pewnego rodzaju rozładowaniu emocji.
– Premiery są ekscytujące. Nie powiedziałbym, że to dokładnie takie samo uczucie jak w finale, ale jest naprawdę wyjątkowe. Byliśmy zgrupowani przez dwa tygodnie i myśleliśmy tylko o premierze, która jednocześnie była gdzieś z tyłu głowy przez całą jesień. To ogromne rozładowanie. Widzę tylko pozytywnie to, że kilku zawodników było nieco zdenerwowanych i spięych – powiedział lewoskrzydłowy.
Zupełnie inna sytuacja przed meczem z Gruzją
Patrik Fahlgren był zadowolony z większości działań zawodników i ogólnego poziomu, jaki zaprezentowała Szwecja. Choć nie uważał, że zespół był szczególnie zdenerwowany, przyznał, że zwycięstwo ma ogromne znaczenie dla grupy.
– Oczywiście fantastycznie się czuliśmy z tym zwycięstwem. Teraz wszystko wygląda zupełnie inaczej, możemy przygotowywać się do meczu z Gruzją w znacznie większym spokoju – podkreślił asystent selekcjonera.
Innymi słowy, w niedzielny wieczór na parkiet wybiegnie zdecydowanie bardziej zrelaksowana Szwecja, która zmierzy się z Gruzją – zespołem, który zaimponował w swoim premierowym meczu, stawiając twardy opór Chorwacji do samego końca.
Gruzja – niewygodny rywal
– Są naprawdę lepsi niż ludzie myślą. Musimy potraktować ten mecz z pełną powagą. Gruzja to bardzo spektakularny zespół z silnymi indywidualnościami, który zagrał taktycznie bardzo dobrze przeciwko Chorwacji. To niewygodny przeciwnik, którego trudno było przeanalizować, bo przed mistrzostwami rozegrali tylko jeden mecz sparingowy i to z Kuwejtem – mówi Fahlgren.
Jednym z elementów, które wyróżniały grę Gruzji w meczu otwarcia, była duża liczba rzutów karnych, które wykorzystywali w ataku – coś, co zauważył także Gottfridsson.
– Słyszałem, że wykonali nawet osiem rzutów karnych i to znaczy, że mają to w swoim systemie gry. Musimy starać się wychwycić tendencje i to przeczytać – powiedział rozgrywający.
Odświeżony Gottfridsson
Sam Gottfridsson wyglądał w meczu premierowym bardzo świeżo, co może być częściowo zasługą jesiennego sezonu w nowym klubie – Pick Szeged – gdzie miał więcej czasu na regenerację i więcej możliwości spędzenia czasu w domu z rodziną w porównaniu do życia w Bundeslidze.
– Wejście do nowego zespołu nie jest łatwe, ale miałem szczęście w nieszczęściu – obaj moi konkurenci grający na rozegraniu przez większą część sezonu pauzowali z powodu kontuzji, co oznaczało, że ja grałem bardzo dużo jesienią. Ale co jest przyjemniejsze, to fakt, że nie ma już tak długich podróży, więc mogę cieszyć się tym, że jestem w domu dłużej i częściej – wyjaśnia.
– Myślę, że największa różnica po mojej przeprowadzce będzie widoczna dopiero po roku, bo ciało potrzebuje czasu na regenerację. Ale czuję się dobrze i mam nadzieję, że ci, którzy oglądali mecz z Holandią, zauważyli, że wyglądałem na bardziej wypoczętego i świeżego – podsumował szwedzki rozgrywający.
Źródło: handbollskanalen.se
