Spotkanie w Gorzowie rozpoczęło się po myśli zamościan, którzy w szóstej minucie wypracowali sobie prowadzenie 4:2. Później gra się wyrównała, jednak tuż przed zejściem do szatni celne rzuty Szeląga z rzutu karnego oraz Porębskiego po akcji dały Padwie jednobramkowe prowadzenie po pierwszej połowie, która zakończyła się wynikiem 15:14.
Po zmianie stron zespół Tsikhana błyskawicznie zwiększył przewagę – dzięki trafieniom Szymańskiego i Bączka Padwa prowadziła 17:14. Stal nie zamierzała jednak oddać pola bez walki i w czterdziestej minucie wyrównała stan rywalizacji na 19:19. Trener gości poprosił o przerwę, co przyniosło efekt – w 54. minucie zamościanie znów cieszyli się z trzybramkowej przewagi (26:23).
Końcówka meczu okazała się jednak niekorzystna dla przyjezdnych. Padwa straciła pewność w wykańczaniu akcji, podczas gdy gospodarze wykorzystali swoje okazje, co pozwoliło im zwyciężyć 28:27.
Opinie po meczu
Wiesław Puzia, drugi trener Padwy, podkreślił emocjonujący charakter pojedynku: "To był bardzo emocjonujący i wyrównany mecz. Żadna z drużyn nie odskoczyła na więcej niż dwie, trzy bramki. Na przerwę schodziliśmy prowadząc jedną. Drugą połowę rozpoczęliśmy dobrze, ale ok. 55. minuty zanotowaliśmy przestój i Stal wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Druga część meczu w naszym wykonaniu, to przeplatanka dobrej gry i błędów".
Karol Małecki, autor pięciu bramek dla Padwy, stwierdził: "Ten mecz to była piłka ręczna w pigułce. Na pewno pozostanie dla nas solidną lekcją. Dziękuję całej naszej drużynie, że byliśmy w stanie postawić się Stali, która w tym sezonie zaskakuje swoją grą i stoi w tabeli wyżej od nas".
Najskuteczniejsi w zespole z Zamościa byli Małecki i Wleklak, którzy zdobyli po pięć bramek. Po trzy trafienia zanotowali Bączek, Bielko i Porębski.
Padwa, zajmująca szóste miejsce w tabeli, następne spotkanie rozegra w sobotę 14 marca o godzinie 19:00 u siebie. Rywalem będzie Siódemka Miedź Legnica, która plasuje się na jedenastej pozycji.
Źródło: tygodnikzamojski.pl

