To będzie 999. mecz lubelskich szczypiornistek w ekstraklasie, ale emocje towarzyszące temu spotkaniu są zawsze wyjątkowe. Gdy na parkiecie spotykają się drużyny z Lublina i Lubina, fani mogą być pewni widowiska przez pełne 60 minut. Z jednej strony najbardziej utytułowany klub w historii polskiej piłki ręcznej, z drugiej zespół dominujący w ostatnich latach - ta konfrontacja od lat elektryzuje kibiców.
Cztery porażki do odrobienia
Bilans obecnego sezonu jest dla gospodyń bezlitosny. Najpierw przegrana w walce o Superpuchar Polski, potem klęska w ligowym pojedynku, a na koniec podwójna porażka w kwalifikacjach EHF Ligi Europejskiej. Miedziowe wygrały wszystkie cztery jesienne starcia, co sprawia, że motywacja podopiecznych Pawła Tetelewskiego sięga zenitu.
"Nasz bilans z tym rywalem w bieżącym sezonie jest bardzo niezadowalający. Mamy nadzieję, że tym razem odwrócimy te losy" - nie ukrywa Paulina Wdowiak, bramkarka El-Voltu.
Seria kontra seria
Obie drużyny przystępują do środowego meczu w kapitalnych nastrojach, przynajmniej jeśli chodzi o ligowe rezultaty. Lublinianki wygrały siedem kolejnych spotkań w Orlen Superlidze - ostatni raz przegrały właśnie z Zagłębiem. Mistrzynie Polski mogą pochwalić się jeszcze bardziej imponującą passą - ich ostatnia ligowa porażka? Dokładnie z El-Voltem, w kwietniu ubiegłego roku, gdy w hali Globus uległy 25:29.
Aleksandra Tomczyk, rozgrywająca gospodyń, podkreśla wyjątkowy charakter tego spotkania: "Święta Wojna rządzi się swoimi prawami. Nasze emocje i determinacja są tu na innym poziomie".
Karta zdrowia po stronie Lublina
Rzadko się zdarza, by sytuacja kadrowa w obu drużynach była tak różna. Trener Tetelewski może korzystać z kompletnego składu - żadna zawodniczka nie pauzuje z powodu kontuzji. Zupełnie inaczej wygląda to u rywalek. W ostatnim meczu Ligi Europejskiej przeciwko Viborg HK mistrzynie Polski mogły wystawić zaledwie dziewięć zawodniczek polowych. Mimo to potrafiły rzucić 38 bramek, przegrywając tylko czterema trafieniami.
Szczególnie dotkliwe dla Zagłębia są problemy na pozycjach skrzydłowych - w kadrze pozostała tylko po jednej zawodniczce na każdej stronie. Natalia Janas i 44-letnia Kinga Grzyb stanowią jednak dowód, że jakość potrafi zastąpić ilość. Janas trafia z 76-procentową skutecznością przy stu oddanych rzutach, a doświadczona Grzyb zdobyła już 58 bramek.
Skrzydłowy poker Lublina
W przeciwieństwie do rywalek, gospodynie mają luksus wyboru na obrzeżach ataku. Na prawej stronie błyszczą Adrianna Górna i Daria Szynkaruk, a lewą opanowała sprowadzona latem Sanja Radosavljević. Serbka zachwyciła w wyjazdowym meczu z Gnieznem, zdobywając dziesięć bramek przy stuprocentowej skuteczności i zdobywając tytuł MVP spotkania.
"Czuję się świetnie w Polsce i Lublinie. Zdobywam sporo bramek, bo drużyna gra dla mnie. Ja tylko kończę akcje" - mówi skromnie Radosavljević.
Daria Przywara, która w poprzednim sezonie reprezentowała barwy Miedziowych, doskonale zna swoją byłą drużynę: "Kinga Grzyb to bardzo doświadczona zawodniczka, która świetnie wykorzystuje swoje minuty. Dziewczyny podają jej piłki, a ona jest skuteczna. Niezależnie od tego, jak wygląda skład Zagłębia, mamy szanse wygrać i zrobimy wszystko, by tak się stało".
Żadnego lekceważenia
Mimo problemów kadrowych rywalek, w lubelskiej szatni nie ma miejsca na nadmierny optymizm. Zawodniczki i sztab szkoleniowy doskonale zdają sobie sprawę z klasy mistrzyń Polski, które w lidze wciąż pozostają niepokonane.
"Nie możemy patrzeć na kontuzje przeciwniczek. Zawsze wiąże się to z większą motywacją zespołu. Przygotowujemy się jakby tam było 16 równych zawodniczek. Czujemy się lepiej mając pełny skład, ale to nie jest nasz główny punkt odniesienia" - zastrzega Wdowiak.
Szynkaruk wtóruje koleżance: "Tam każda zawodniczka daje jakość. Mają super skompletowany zespół. Gdyby było ich sześć czy osiem, to wciąż byłyby klasowym zespołem".
Walka o drugie życie
Paweł Tetelewski nie ukrywa wagi środowego starcia: "To nasz główny rywal i kandydat do złota. Ostatnio nie udało się wygrać i trzeba zrobić wszystko, by to zmienić. Wcześniej to my graliśmy w okrojonym składzie. Trzeba postawić twarde warunki, by te trzy punkty zostały w Lublinie. Wygrana dałaby nam oddech i drugie życie".
Po środowym hicie lublinianki czeka seria trzech wyjazdowych spotkań w styczniu - najpierw tysięczny mecz w ekstraklasie w Kaliszu z Tauron Ruchem Szczypiorno, później wyjazdy do Lwowa i Kobierzyc. By rozpocząć tę serię w dobrych humorach, najpierw trzeba zatrzymać zwycięską passę Miedziowych.
Transmisja meczu w Polsat Sport 3 od godziny 20:30.
Źródło: superligakobiet.pl
