Kielczanie zaczęli mocniej
Początek spotkania należał do gości. Industria Kielce szybko narzuciła swoje tempo, a kluczową rolę odgrywał Aleks Vlah, który w pierwszych minutach dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Wspierany przez skutecznego Marcela Latosińskiego, zespół z Kielc wypracował trzybramkową przewagę (2:5), zmuszając Xaviego Sabate do interwencji.
Gospodarze potrzebowali chwili, by się otrząsnąć. Stopniowo jednak Melvyn Richardson przejmował odpowiedzialność za grę w ataku, trafiając zarówno z gry, jak i z rzutów karnych. Na parkiecie robiło się coraz bardziej nerwowo – sędzia szybko sięgnął po kartki, a Olejniczak już w 9. minucie obejrzał czerwoną kartkę. Mimo zamieszania płocczanie konsekwentnie odrabiali straty i do przerwy doprowadzili do remisu 13:13. Przemysław Krajewski i Gergo Fazekas odpowiadali za kluczowe trafienia w końcówce pierwszej odsłony.
Druga połowa – huśtawka nastrojów
Po zmianie stron tempo nie spadło ani na moment. Obie drużyny wymieniały się ciosami bramka za bramkę, a żadna ze stron nie potrafiła odskoczyć na więcej niż dwa trafienia. Po stronie Industrii prawdziwy popis dawał Piotr Jarosiewicz – rozgrywający gości był nie do zatrzymania zarówno z gry, jak i z siódmego metra, zdobywając w drugiej połowie aż sześć bramek.
Wisła odpowiadała przede wszystkim Richardsonem i Mitją Jancem, który po przerwie rozkręcił się nie na żarty, notując serię ważnych trafień z różnych pozycji. Emocji dostarczały też sytuacje pozaboiskowe – Karalek i Samoiła obejrzeli czerwone kartki po trzecich wykluczeniach, co jeszcze bardziej podgrzało i tak gorącą atmosferę w hali.
Dramatyczny finisz i rzuty karne
Ostatnie minuty to był czysty thriller. Pięć sekund przed końcem Wisła miała piłkę, a chwilę wcześniej z boiska wyleciał Jorge Maqueda po brutalnym faulu, za który sędziowie podyktowali rzut karny. Richardson zimną krwią pokonał bramkarza Industrii i doprowadził do remisu 28:28, wymuszając serię „siódemek".
W konkursie rzutów karnych pewni byli po kolei Richardson, Daszek i Kosorotov po stronie Wisły, a Jarosiewicz, Sićko i Vlah odpowiadali ze strony Industrii (3:3). Krajewski trafił w głowę bramkarza, ale za to Bergerud zatrzymał rzut Rogulskiego. Gdy Fazekas zamienił swoją próbę na bramkę, los rywalizacji spoczął na barkach Dujshebaeva. Reprezentant Hiszpanii nie wytrzymał presji – jego rzut nie znalazł drogi do siatki, a Orlen Arena eksplodowała radością.
Bohaterowie i liczby
Bohaterem Wisły okazał sięMelvyn Richardson, autor aż ośmiu bramek, w tym kluczowego wyrównującego trafienia w ostatnich sekundach. Nie można jednak zapominać o Mitji Jancu, który dorzucił pięć goli, oraz Gergo Fazekasie (cztery trafienia i decydujący karny).
Po stronie Industrii wyróżniali się Piotr Jarosiewicz z siedmioma bramkami i Aleks Vlah z pięcioma trafieniami. Zabrakło jednak tego jednego, decydującego celnego rzutu w serii karnych.
Orlen Wisła Płock: Richardson 8, Janc 5, Fazekas 4, Daszek 2, Szita 2, Krajewski 2, Kosorotov 2, Zarabec 1, Mihić 1, Sroczyk 1.
Industria Kielce: Jarosiewicz 7, Vlah 5, Sićko 3, Monar 3, Maqueda 2, Kounkoud 2, Latosiński 2, Rogulski 2, Dujshebaev 1, Karalek 1.
fot. Dariusz Salwa

