Reklama
Zagranica

Supersupporterka IK Sävehof, która prawie nigdy nie opuszcza finałów USM

Autor: Redakcja5 wyświetleń
Supersupporterka IK Sävehof, która prawie nigdy nie opuszcza finałów USM

Linda Stridh to niezwykła kibicka młodzieżowej piłki ręcznej. Od lat niemal nie opuszcza finałów USM (szwedzkich mistrzostw młodzieżowych), podróżując za drużynami IK Sävehof przez całą Szwecję. Dla niej to coś więcej niż sport – to tradycja, wspólnota i weekendy pełne emocji.

Reklama

Reklama

Co roku szwedzka młodzieżowa piłka ręczna gromadzi się na jeden z najważniejszych punktów sezonu: finały USM. Dla wielu zawodników to wspomnienie na całe życie. Dla niektórych kibiców stało się to tradycją, której nie sposób porzucić. Linda Stridh to właśnie taka osoba – można ją śmiało nazwać supersupporterką IK Sävehof w kontekście rozgrywek młodzieżowych.

Niemal wszystkie finały w kalendarzu

Linda uczestniczyła w niemal wszystkich finałach USM odkąd turniej rozrósł się do obecnego formatu. Sama przyznaje, że trudno jej podać dokładną liczbę.

– Nie mam dokładnego rachunku, ile finałów zobaczyłam. Wiem, że opuściłam któryś w Norrköping, kiedy Sävehof nie miał tylu drużyn w turnieju, oraz jakiś po pandemii, ale poza tym byłam praktycznie na wszystkich – mówi.

Dla Lindy liczy się nie tylko sama piłka ręczna, ale przede wszystkim to, co turniej oznacza dla młodych zawodników.

– To niesamowite, bo dla naszych dzieci i młodzieży to jest w danym momencie najważniejsza rzecz na świecie. Dla wielu może to być największe przeżycie w ich karierze piłki ręcznej, szczególnie jeśli nie kontynuują gry na poziomie seniorskim – podkreśla.

Przez całą Szwecję za młodymi talentami

Na przestrzeni lat finały USM gościły w różnych miastach – od Norrköping przez Jönköping i Malmö, aż po obecną Uppsalę. Linda podróżowała wszędzie, niezależnie od lokalizacji.

– Norrköping było dość daleko, do Jönköping mieliśmy szczęście mieszkać blisko. Wspaniale było mieć tyle hal w jednym miejscu. Podobnie w Malmö – łatwo było się przemieszczać między halami. Uppsala jest fantastyczna, choć dla nas trochę dalej – ocenia.

Bez względu na miasto, doświadczenie pozostaje takie samo: intensywne dni wypełnione meczami, wrażeniami i emocjami.

– W poniedziałek człowiek jest wykończony, ale to daje niesamowitą energię – przyznaje z uśmiechem.

Od odręcznych notatek do cyfrowego harmonogramu

Śledzenie finałowego turnieju wymaga sporej organizacji, szczególnie gdy na parkietach gra kilka drużyn jednocześnie. Linda przez lata wypracowała własną metodę.

– Nadal siedzę głównie przy wersji cyfrowej. Kiedyś robiłam odręczną kartkę z meczami ułożonymi chronologicznie, gdzie które drużyny grają i o której – wspomina.

Efekt? Mnóstwo meczów i jeszcze więcej wrażeń.

– Trochę się człowiek zacina. Jeden mecz grają czternastolatkowie, potem patrzysz na juniorów. Później widzisz tę samą grupę rok później i jak urosły. To piękne – mówi.

Wspólnota, która nigdy nie znika

To, co sprawia, że Linda rok po roku wraca na finały, to nie tylko same mecze, ale przede wszystkim ludzie.

– Pałam pasją do dzieci i młodzieży i miałam możliwość śledzenia ich przez klub. Być tam na miejscu, być częścią wspólnoty wokół i rodziny Sävehof... to dla mnie bardzo wiele znaczy – wyznaje.

Przez lata widziała, jak grają dzieci znajomych, a także zawodnicy, których sama trenowała.

– Nawet ci, których trenowałam w młodszych kategoriach, teraz grają. To wspaniałe móc śledzić ich i ich sportowe drogi.

Piłka ręczna w jej DNA

Za tym zaangażowaniem kryje się długa historia związana z piłką ręczną. Linda zaczęła grać w IK Sävehof w młodym wieku, kontynuowała w juniorach, a następnie w wieku zaledwie 17 lat przeszła na ścieżkę szkoleniową. Przez wiele lat była trenerką, działaczką i centralną postacią życia klubowego – i nadal jest aktywna w różnych rolach wokół tego sportu.

Czy tradycja będzie kontynuowana?

– Nie wiem dokładnie, ale póki mam relacje z działaczami w klubie i są ludzie, z którymi dobrze się czuję, to chcę jeździć. Wieczorne spotkania też są niesamowicie przyjemne. Na razie zostało jeszcze kilka lat – podsumowuje Linda Stridh.

I może właśnie w tym tkwi wielkość USM. Nie tylko w medalach czy meczach, ale we wszystkich tych ludziach, którzy rok po roku decydują się być częścią tego wyjątkowego wydarzenia.

Źródło: handbollskanalen.se

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Reklama

Reklama

Polecane
Ładowanie...