Reklama
Liga Centralna Mężczyzn

Strzeleckie widowisko w Hali Legionów. Industria blisko pewności korzystnego losowania

Autor: Maciej Musiołek12 wyświetleń
Strzeleckie widowisko w Hali Legionów. Industria blisko pewności korzystnego losowania

Kielczanie w środowym starciu ze Sportingiem Lizbona walczyli o pozycję w tabeli, która zagwarantowałaby im uniknięcie Orlen Wisły Płock w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Mimo absencji kontuzjowanego Alexa Dujszebajewa, gospodarze zdominowali rywali dzięki wybitnemu występowi Szymona Sićki i Klemena Ferlina, budując w pierwszej połowie przewagę sięgającą dziesięciu bramek.

Fuksiarz - legalny bukmacher

Reklama

Reklama

Kluczowe spotkanie dla układu play-offów

Zwycięstwo wicemistrzów Polski w środowym pojedynku miało strategiczne znaczenie – gwarantowało niemożność wyprzedzenia przez portugalski zespół, co eliminowało ryzyko konfrontacji z Orlen Wisłą Płock w fazie pucharowej. Kielczanie musieli jednak poradzić sobie bez kontuzjowanego Alexa Dujszebajewa, który wypadł z gry na półtora miesiąca po urazie odnesionym w końcówce berlińskiego starcia.

Do składu wrócili natomiast Klemen Ferlin, Arkadiusz Moryto, Dylan Nahi oraz Piotr Jędraszczyk, których zabrakło w niedzielnym meczu. Szczególnie istotny okazał się powrót francuskiego lewoskrzydłowego, który udowodnił swoją niezastąpioność w zespole.

Portugalczycy z atakiem klasy światowej

Sporting przystąpił do rywalizacji jako ekipa dysponująca potężną siłą ofensywną, budowaną wokół braci Martima i Kiko Costów – gwiazd kadry Portugalii, których od dłuższego czasu próbuje pozyskać Barcelona. Drużyna mistrza Portugalii charakteryzowała się szybkim tempem gry, ale jednocześnie problemami w defensywie. Przed rozpoczęciem spotkania zespoły dzielił w tabeli zaledwie jeden punkt.

Sićko rozgrzany do czerwoności

Pierwszego gola zdobył Martim Costa, lecz gospodarze szybko znaleźli odpowiedź w postaci znakomitej dyspozycji Szymona Sićki. Jego precyzyjne strzały z dystansu zmuszały rywali do rozluźnienia krycia obrotowego, co systematycznie wykorzystywali kielczanie.

Po dziesięciu minutach gry Industria objęła prowadzenie, wykorzystując nieudany rzut karny Orriego Thorkelssona, który trafił w poprzeczkę. W ciągu minuty trzech zawodników z Lizbony otrzymało kary dwuminutowe, a trener Ricardo Costa został upomniany. Piotr Jarosiewicz wykorzystał rzut karny na 10:7, choć przewaga liczebna nie przełożyła się wtedy na większą różnicę w wyniku, głównie za sprawą umiejętności Kiko Costy, który dodatkowo sprowokował wykluczenie Benoita Kounkouda.

Budowanie przewagi

W 23. minucie Jarosiewicz ponownie trafił z karnego, a tablica wyników pokazywała 16:9 dla gospodarzy. Ferlin początkowo nie musiał prezentować spektakularnych interwencji, gdyż goście sami obijali konstrukcję bramki. Później słoweński golkiper podniósł swoją skuteczność, czego nie można było powiedzieć o bramkarzach portugalskiej drużyny.

Przebieg spotkania prezentował się nietypowo – Sporting operował szybkim tempem i znajdował luki w obronie Kielc, jednocześnie popełniając zadziwiające błędy. Licznik gości zatrzymał się na dziewięciu trafieniach, podczas gdy gospodarze systematycznie zwiększali przewagę, osiągając stan 19:9 po akcji Jarosiewicza.

Zawirowania przed przerwą

Końcówka pierwszej połowy wywołała niezadowolenie trenera gospodarzy. Seria pomyłek – niecelne podanie Vlaha, niezłapana piłka przez Karalioka i kolejne straty – pozwoliły gościom zmniejszyć dystans z 19:13 do 19:16. Doświadczenie Aalborga, który tydzień wcześniej w kilka minut stracił znaczną przewagę wobec Sportingu, stanowiło ostrzeżenie.

W pierwszych trzydziestu minutach bracia Costa zdobyli jedenaście z szesnastu bramek dla gości, pozostałe dołożyli Salvador i Jan Gurri. Gospodarze prezentowali bardziej zrównoważone proporcje w ataku, co przekładało się na ich grę.

Po przerwie bez zmiany scenariusza

Po wznowieniu gry Sićko kontynuował ofensywny popis, zdobywając punkty lub asystując przy akcjach kolegów. Industria dysponowała znacznie szerszym wachlarzem opcji ofensywnych. Pewien niepokój wzbudził uraz Daniela Dujszebajewa, jednak Jorge Maqueda radził sobie na boisku całkiem przyzwoicie.

Na kwadrans przed końcowym gwizdkiem kielczanie prowadzili 30:25. Następnie Edney Silva Oliveira powiększył przewagę, a Jarosiewicz nie wykorzystał rzutu karnego. Spotkanie wciąż pozostawało otwarte, zwłaszcza że goście zintensyfikowali agresywność swojej defensywy.

W końcowej fazie Adam Morawski, podobnie jak w niedzielnym meczu w Płocku, zaprezentował serię znakomitych interwencji, które umacniały pozycję gospodarzy.

Źródło: sport.interia.pl

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Fuksiarz - legalny bukmacher

Reklama

Polecane
Ładowanie...