W hali w Elblągu doszło do pojedynku o ogromnej wadze w kontekście spadkowej batalii. Galiczanka Lwów, mająca sporą przewagę punktową nad rywalkami, mogła zwycięstwem praktycznie przypieczętować swoje utrzymanie w Orlen Superlidze. Dla Startu każdy punkt jest na wagę złota – elblążanki muszą walczyć o każdą zdobycz, by uniknąć baraży.
Pewne prowadzenie do przerwy
Mecz rozpoczął się od wymian celnych trafień – po dwa gole zaliczyły Aleksandra Zych i Iryna Prokopiak. Małgorzata Ciąćka spisywała się doskonale w bramce, a gospodyniom udało się oderwać na dwa trafienia. Galiczanka szybko jednak wyrównała stan rywalizacji i w 11. minucie świetlił się wynik 6:6.
Następnie nadeszła seria nieudanych akcji ukraińskiej ekipy. Lwowianki przez sześć minut nie potrafiły pokonać Ciąćki, co pozwoliło elblążankom zbudować czterobramkową przewagę. Dopiero Anastasiia Tkach przerwała tę niemoc.
Start miał kilka dogodnych sytuacji, by jeszcze bardziej odskoczyć – aż czterokrotnie pomylił się jednak przy rzutach na pustą bramkę. Zmarnowane zostały również trzy karne. Mimo to solidna praca w obronie gwarantowała utrzymanie komfortowego wyniku. W końcówce pierwszej połowy Paulina Kuźmińska trafiła przy wyjętej bramkarce i zespoły udały się na przerwę przy prowadzeniu gospodyń 16:11.
Katastrofalne wejście w drugą połowę
To, co działo się po zmianie stron, musiało wprawić w osłupienie kibiców Startu. Elblążanki kompletnie straciły głowy – straty, faule w ataku i błędy krokowe posypały się jak z rękawa. Galiczanka wykorzystała tę słabość bezlitośnie, zdobywając pięć bramek z rzędu i doprowadzając do remisu 16:16. Trenerka Magdalena Stanulewicz wzięła czas, próbując zatrzymać lawę rywalek.
W 35. minucie Klaudia Grabińska wreszcie przerwała bezbramkową passę miejscowych. Chwilę później dwuminutową karę obejrzała Zofia Chwojnicka, co wykorzystały Ukrainki – Svitlana Havrysh wykorzystała karny, a Karyna Kolodiuk trafiła na pustą bramkę, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.
Bezsilność w pogoni za wynikiem
Przez kolejne minuty rywalizacja toczyła się wyrównanie, bramka za bramkę. Gdy w 44. minucie Galiczanka ponownie skorzystała z okazji na puste konto, na tablicy widniał wynik 20:22 dla przyjezdnych.
Gospodynie desperacko próbowały odrobić straty. Kilkakrotnie zbliżały się na bramkę, jednak zawsze zabrakło im ostatniego pchnięcia. Lwowianki zachowywały zimną krew – cierpliwie rozgrywały swoje ataki i skutecznie finalizowały akcje. Każdy kolejny gol ukraińskiej ekipy oddalał szanse elblążanek na odwrócenie losów spotkania.
Start forsował tempo, szukając szybkich rozwiązań, ale Galiczanka doskonale kontrolowała przebieg wydarzeń i nie dopuszczała do serii trafień gospodyń. W końcówce Ukrainki ponownie zwiększyły dystans do kilku bramek i pewnie dowiozły korzystny rezultat do ostatniego gwizdka. Przyjezdne zwyciężyły 31:27, odnosząc bezcenne zwycięstwo w walce o utrzymanie.
Energa Start Elbląg – Galiczanka Lwów 27:31 (16:11)
Start Elbląg: Ciąćka, Suliga – Pahrabitskaya 8, Zych 7, Kuźmińska 3, Masalova 3, Grabińska 3, Wicik 1, Szczepanek 1, Szczepaniak 1, Terzic, Tarczyluk, Chwojnicka.
Rzuty karne: 3/7
Kary: 8 minut
Galiczanka Lwów: Standyk, Poliak, Hrabchak – Tkach 7, Kozak 7, Havrysh 4, Kolodiuk 4, Diachenko 3, Prokopiak 3, Markevych 2, Sorokina 1, Malovana, Prokopets, Chapovska, Hedz, Bondar.
Rzuty karne: 4/4
Kary: 8 minut
Sędziowały: Weronika Bijak, Paulina Jerlecka
Źródło: superligakobiet.pl

