To była konfrontacja o ogromnym znaczeniu dla obu zespołów. Przed meczem w tabeli Sośnica miała 19 punktów, a Start 17 – różnica zaledwie dwóch "oczek" pokazywała, jak istotne stawały się bezpośrednie pojedynki w walce o ligowy byt. Zwycięstwo w Elblągu było na wagę złota.
Początek pod dyktando gości
Spotkanie rozpoczęło się w ekspresowym tempie. Obie drużyny wyszły ambitnie nastawione i już w czwartej minucie widniał na tablicy remis 3:3. Gliwiczanki wykorzystały jednak moment dekoncentracji gospodyń i błyskawicznie odskoczyły na dwa gole. Zespół prowadzony przez Magdalenę Stanulewicz potrzebował chwili, by złapać właściwy rytm – po poprawie skuteczności w ataku i udanym przechwytaniu w defensywie elblążanki doprowadziły do wyrównania 7:7.
Seria Startu daje przewagę do przerwy
Po kwadransie gry mecz nieco zwolnił, pojawił się nerwowy fragment z obustronną stratą piłek. Od 17. minuty to jednak Start zaczął dyktować warunki gry. Gospodynie nie tylko trafiały w ataku, ale także solidnie funkcjonowały w obronie, gdzie mogły polegać na interwencjach Małgorzaty Ciąćki. W zaledwie osiem minut elblążanki zdobyły siedem bramek, tracąc w tym czasie zaledwie dwie – to pozwoliło wyraźnie oderwać się od rywalek. Końcówka pierwszej połowy była bardziej wyrównana, ale Start schodził do szatni z komfortową przewagą 19:14.
Osiem bramek różnicy i jeszcze nic nie przesądzone
Po wznowieniu gry gospodarnie nie odpuszczały. Pewnie rozgrywały kolejne akcje, skutecznie finalizowały i systematycznie powiększały dystans, który w najlepszym momencie urósł do ośmiu trafień. Seria Startu przerwała Kinga Strózik, a po udanej obronie Marty Wawrzynkowskiej wykorzystała swoją szansę Dominika Andronik. Przyjezdne mogły trafić trzeci raz z rzędu, ale zmarnowały "siódemkę".
W 48. minucie tablica świeciła wynikiem 28:20 dla gospodyń. Wydawało się, że mecz jest przesądzony, ale Sośnica nie powiedziała ostatniego słowa.
Nerwowa końcówka i zwycięstwo Startu
Gliwiczanki ruszyły do odrabiania strat z wielką determinacją. Zmniejszyły różnicę do pięciu bramek, a gdy na ławce kar zasiadła Klaudia Grabińska, wykorzystały przewagę i dołożyły kolejne dwa trafienia. Po stracie gospodyń Sośnica trafiła na 31:28 i emocje sięgnęły zenitu. Elblążanki zachowały jednak zimną krew w najtrudniejszym momencie i utrzymały prowadzenie do końcowej syreny, triumfując 32:29.
Ogromną zasługę w zwycięstwie miała wyróżniona nagrodą MVP Małgorzata Ciąćka, która w kluczowych momentach ratowała zespół pewnymi interwencjami. Warto też podkreślić fantyczną atmosferę stworzoną przez kibiców Startu – ich głośny i nieustający doping napędzał drużynę, szczególnie wtedy, gdy Sośnica nacierała w końcówce.
Energa Start Elbląg – Sośnica Gliwice 32:29 (19:14)
Energa Start: Ciąćka, Pentek, Suliga – Pahrabitskaya 8, Grabińska 7, Masalova 5, Terzic 3, Kozłowska 3, Szczepaniak 2, Wicik 1, Kuźmińska 1, Szczepanek 1, Chwojnicka 1, Tarczyluk.
Sośnica: Glosar, Wawrzynkowska, Osowska – Andronik 10, Dmytrenko 4, Kozimur 4, Strózik 3, Mokrzka 2, Guziewicz 2, Tukaj 2, Leśniak 1, Kaczmarek 1, Pilikauskaite, Szczotka, Skubacz.
Źródło: superligakobiet.pl
