Starcie w Gliwicach miało ogromne znaczenie dla obu zespołów. Stawką spotkania było nie tylko miejsce w tabeli, ale przede wszystkim szansa na bezpośrednie utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej bez konieczności grania barażu z wicemistrzyniami Ligi Centralnej.
Gliwiczanki pod presją na własnym parkiecie
Przed rozpoczęciem rywalizacji w grupie spadkowej to gospodynie miały lepszą pozycję wyjściową – Sośnica plasowała się o jedno oczko wyżej od drużyny z Elbląga. Teoretycznie atutem gliwiczanek miało być także granie we własnej hali, gdzie wsparcie publiczności często potrafi tchnąć w zawodniczki dodatkową energię i pomóc odwrócić losy spotkania.
Tym razem jednak przewaga własnego parkietu nie wystarczyła. Elblążanki od początku dyktowały warunki gry i prowadziły na tablicy wyników. Miejscowe szczypiornistki bezskutecznie próbowały odrobić straty przez niemal cały mecz, jednak pościg okazał się nieskuteczny.
Przełamanie Startu w kluczowym momencie
Zawodniczki Energi Start pokazały charakter i determinację, wygrywając ostatecznie różnicą dwóch bramek – 31:28. To zwycięstwo ma ogromne znaczenie w kontekście końcowej klasyfikacji grupy spadkowej.
Dzięki wygranej elbląski zespół wspiął się na ósmą pozycję, zamieniając się miejscami z Sośnicą. Gliwiczanki spadły na barażową, dziewiątą lokatę, zachowując jednak komfortową jedenastopunktową przewagę nad zamykającym tabelę TAURON Ruchem Szczypiornem Kalisz.
Walka trwa nadal
Choć Start Elbląg wywalczył sobie lepszą pozycję, sezon jeszcze się nie zakończył, a walka o bezpośrednie utrzymanie pozostaje otwarta. Każdy kolejny mecz w tej fazie rozgrywek będzie miał kluczowe znaczenie dla finalnego układu tabeli i rozstrzygnięcia, która z drużyn uniknie nerwów związanych z barażowym pojedynkiem.
Źródło: superligakobiet.pl

