Wieczór w gliwickiej hali należał do gospodyń. Drużyna Michała Kubisztala rozgromiła przyjezdne z Kalisza, nie pozostawiając im złudzeń co do wyniku spotkania. Dwucyfrowa przewaga w starciu bezpośrednim oznacza, że Sośnica nie może już spaść na ostatnią lokatę w tabeli – nawet gdyby wszystko poszło po myśli rywali.
Wyrównany start, pewne zakończenie
Początek należał do gospodyń – już po czterech minutach na tablicy widniał wynik 4:1. Wydawało się, że Sośnica szybko zamknie sprawę, ale rywalki nie poddały się bez walki. Pierwsza połowa przyniosła sporo emocji, zawodniczki z Kalisza regularnie redukowały straty, zbliżając się czasem na jedno trafienie. Kluczowa okazała się postawa Weroniki Glosar, która swoimi interwencjami gasila kolejne ataki przeciwniczek.
Do przerwy gliwiczanki prowadziły zaledwie dwoma bramkami – 16:14. Niewiele wskazywało na to, co wydarzy się po zmianie stron.
Drugą połowę zdominowały gospodyniе
Początek drugiej części to seria efektownych akcji duetu Kozimur-Strózik, które zwiększyły przewagę do czterech goli. Każda kolejna minuta należała do gospodyń – grały szybciej, precyzyjniej, rozkładały akcje na większą liczbę zawodniczek.
Prawdziwy przełom nastąpił w 40. minucie. Sośnica zaczęła skutecznie przechwytywać piłki i błyskawicznie przeprowadzać kontry. Kaliszanki traciły siły i wiarę w odwrócenie losów meczu. W końcówce padła seria pięciu trafień z rzędu, a na tablicy pojawiło się 40 bramek – ostatnią zdobyła z karnego Hania Szczotka.
Koncert bramkarek
Nie sposób nie docenić występu wszystkich trzech golkiperek Sośnicy. Dobrą Glosar zastąpiła jeszcze skuteczniejsza Marta Wawrzynkowska, broniąca blisko 40 procent rzutów. Co więcej – obie panie trafiły do siatki, co nie zdarza się często. Na koniec szansę dostała Karolina Osowska, która w krótkim czasie pojawiła się między słupkami i obroniła dwa z czterech rzutów, kończąc mecz z 50-procentową skutecznością.
Owacje na stojąco
Trener Kubisztal mógł sobie pozwolić na rotację składu, zmieniając niemal wszystkie zawodniczki – wysoka przewaga pozwalała na taki luksus. Ostatnią minutę kibice, którzy licznie wypełnili halę, oglądali na stojąco, nagradzając zespół gromkimi brawami za koncertową grę.
Kingę Strózik wybrano zawodniczką meczu, choć równie dobrze to wyróżnienie mogło trafić do wielu innych szczypiornistek w gliwickich barwach.
SOŚNICA GLIWICE – TAURON RUCH SZCZYPIORNO KALISZ 41:29 (16:14)
SOŚNICA: Glosar 1, Wawrzynowska 1, Osowska – Guziewicz 4, Tukaj, Andronik 7, Leśniak, Dmytrenko 4, Kaczmarek 1, Mokrzka 4, Skubacz, Szczotka 2, Strózik 5, Kozimur 5, Pilikauskaite 7.
KALISZ: Gryczewska, Fornalczyk – Petroll, Jasinowska 1, Gęga 3, Bury, Doktorczyk 3, Szarkowa 6, Widuch 2, Bondarenko 4, Trawczyńska 2, Kiprijanovska 3, Stokowiec 3, Diablo 2.
Źródło: superligakobiet.pl
